
Z roku na rok Małopolska Noc Naukowców kusi chętnych coraz bardziej rozbudowanym programem pokazów i wykładów. My daliśmy się skusić ogrodnictwu, feerii smaków oraz sztuce i w żadnym razie tego nie żałujemy. Pozwoliliśmy się wystraszyć straszykami, spróbowaliśmy przetworów z jagody kamczackiej i dowiedzieliśmy się, że inkrustować można nie tylko kością słoniową czy złotem i nie tylko meble lub szkatułki, ale również nasiona. Panie z pracowni konserwatorskiej ASP udowodniły nam zaś, że dość często ich praca nie różni się zbytnio od działań detektywa, a bywa nawet trudniejsza.
Marchewkowy lejtmotyw
W pomieszczeniach Uniwersytetu Przyrodniczego rozpanoszyła się na jeden wieczór marchew. O ile przed 12 miesiącami rozstrzygano tu konkurs na najsmaczniejszą odmianę jabłek, to teraz chętni kosztowali różnych rodzajów marchwi o dźwięcznie brzmiących nazwach White Satin czy Rainbow. Czytając podczas chrupania plakaty, można się było dowiedzieć, że marchew pomarańczowa i fioletowa zawierają α- i β-karoten, a ta druga również antocyjany, które są przeciwutleniaczami i zmniejszają ryzyko chorób serca. W korzeniach czerwonych powinni zaś zasmakować miłośnicy pomidorów, ponieważ i tu, i tu znajdą sporo likopenu.
Marchew pojawiła się też w innym kontekście, a mianowicie przy omawianiu właściwości tkanki kalusowej, czyli przyrannej. Tutaj odegrała (razem z tytoniem i cebulą) rolę feniksa odradzającego się z popiołów. Okazało się bowiem, że da się przeprowadzić regenerację pojedynczych komórek w rośliny. Jak nam to fachowo wytłumaczono, wystarczy umieścić zbitek komórek w kulturze płynnej, wytrząsnąć i po jakimś wyhodujemy z tego całą roślinę.
{% $foto1R %}
Aż szkoda to zakopać
W jednym z pomieszczeń na szalkach Petriego umieszczono nasiona roślin warzywnych, które z daleka bardziej przypominały koraliki czy kryształy Swarovskiego. Wszystkie zostały uszlachetnione: jedne poddano inkrustacji, inne otoczkowaniu. Pierwszą z wymienionych metod stosuje się do większych, spłaszczonych nasion, np. ogórka. Druga sprawdza się przy mniejszych i okrągłych nasionach. Po uszlachetniać? Po takim zabiegu nasiona lepiej kiełkują, łatwiej je wysiać i nie trzeba się martwić zakażeniami grzybami i szkodnikami. Skład preparatu jest tajemnicą firm, ale jedno wiadomo na pewno, inkrustacja zapewnia dokładniejsze powlekanie.
Odkrycia piątkowej nocy
Burak jaki jest, każdy widzi, ale nie każdy wie, że oprócz najlepiej chyba znanych korzeni kulistych, można wyróżnić jeszcze 4 inne ich kształty: płaski, lekko spłaszczony, owalny i cylindryczny. To jednak nie jedyne odkrycie Nocy Naukowców. Jeszcze większym jest jagoda kamczacka, czyli suchodrzew jadalny. Z powodzeniem można ją nazwać superpokarmem, lecz choć pasjonaci hodują Lonicera edulis w Polsce co najmniej od 1991 r., mało kto o niej słyszał. Tymczasem ma parę cech, które odróżniają ją "in plus" od lepiej znanych borówek czy jagód. Jagoda kamczacka wytrzymuje mróz nawet do -45°C, a pierwsze owoce dojrzewają w maju jeszcze przed truskawkami. Mają one właściwości wzmacniające, antyseptyczne, odtruwają organizm ze związków metali ciężkich i wspomagają kuracje przeciwnowotworowe. Uprawa nie nastręcza dużych trudności: sadzonki nie wymagają bowiem kwaśnych gleb (a krzaczki borówki amerykańskie tak), jagoda jest też bardzo odporna na szkodniki. Ogrodnik musi jednak dysponować dwiema odmianami, by się zapyliły. Zaskakujący jest smak jagody w koktajlu i konfiturze. W tym pierwszym bardzo przypomina truskawki, podczas gdy w drugim wydaniu dominują nuty czarnej porzeczki czy aronii.
Okulary do śledzenia
Sporym zainteresowaniem cieszyły się pokazy zorganizowane przez Międzywydziałową Szkołę Inżynierii Biomedycznej. Zwiedzający szczególnie dobrze bawili się w pracowni prezentującej metody pomiaru ruchów oczu (program OBER) czy poruszanie kolejką górską za pomocą fal mózgowych. W pierwszym przypadku ochotnicy nakładali specjalne okulary. By system zadziałał, nie można było widzieć zielonej oprawki. Każda część urządzenia składała się z 2 nadajników i 2 odbiorników podczerwieni. Siedzący nieruchomo człowiek najpierw widział biały punkt, a za chwilę rozpoczynała się kalibracja. Ruchami sakadowymi, które prowadząca eksperyment porównała do odbijania piłeczki, należało przemieszczać wzrok po rogach prostokąta. Istotna była kolejność: najpierw lewy górny, potem prawy górny, później w dół do rogu prawego i na końcu do lewego. Właściwe zadanie polegało na zliczaniu samochodów, przechodzeniu labiryntu czy zwykłym oglądaniu kolażu zdjęć. Ruchy gałek obrazowały dwie ścieżki. Czerwona reprezentowała prawe oko, a zielona lewe. Skumulowane piksele na wykresie oznaczały punkty skupiania uwagi. Jako że gałka oczna jest dipolem, innym sposobem na zbadanie jej ruchu mogłoby być bezpośrednie przyłożenie elektrod.
Kolejka dla mózgowców
Zwykle uruchomienie kolejki jest bardzo proste. Wystarczy nacisnąć guzik. Jeśli jednak trzeba to zrobić za pomocą fal mózgowych o konkretnej częstotliwości (odpowiadającymi stanowi koncentracji falami alfa), nie wiadomo, czy zabawka w ogóle drgnie. Z zadaniem lepiej radzą sobie dzieci, którym nie przeszkadza stres. Metodę biofeedbacku stosuje się nie tylko w celach rozrywkowych, dość często wdrażają ją również terapeuci zajmujący się pacjentami z ADHD. Podczas pokazu zastosowano trzy elektrody - to minimum przy badaniu EEG. Ze względu na podobną częstotliwość zapis zakłócają mięśnie, a zwłaszcza mięśnie powiek. Stąd przypięta do ucha klamra.
{% $foto2R %}Gimnastyka dla dobra filmu
Drugie pomieszczenie zamieniło się w salę gimnastyczną. Najpierw przeprowadzono badanie wysiłkowe na rowerze treningowym, potem w ruch poszły hantle i rękawice bokserskie. Na tricepsie i bicepsie ćwiczącego pojawiły się po dwie elektrody i tzw. uziemienie. W ten sposób mierzono różnice potencjałów. Do ręki przymocowano dwie diody w podczerwieni. Ich trasy śledził system 3 kamer, dając pełny obraz tego, jak ruszał się model. Z wykresów można było odczytać m.in. prędkość i przyspieszenia. Elektromiografia nie kojarzy się z markowaniem ciosów, tutaj jednak "królik doświadczalny" dzielnie powtarzał sierpowe i haki. Pomiarów nie prowadzi się sobie a muzom, metoda ma bowiem liczne zastosowania. Warto wspomnieć choćby o kinematografii i awatarach napędzanych trajektoriami, sporcie, gdzie np. łucznikom pomaga się ulepszyć technikę strzelania czy rehabilitacji (ustalenie parametrów biomechanicznych, np. asymetrii po kontuzji, daje pacjentom nadzieję na powrót do pełni zdrowia).
Komu lustro, komu?
{% $foto4L %}Pracownia pozłotnicza zastawiona była buteleczkami i pojemnikami z rzadko widywanymi na co dzień substancjami: kalafonią, szelakiem (żywicą pozyskiwaną z owadów zwanych czerwcami) czy mydłem marsylskim. Chętni mogli spróbować swoich sił w pozłacaniu na pulment, inaczej metodą połyskową. Ramę smarowano klejem, a pomagający niewprawnym adeptom plastyk podawał płatek na pędzlu, potarłszy go uprzednio o brodę; chodziło zapewne o naelektryzowanie. Końcowym etapem, którego niestety, nie zobaczyliśmy, jest agatowanie (polerowanie). Dowiedzieliśmy się, że wypełniaczem stosowanym w gruntach pozłotniczych może być np. kreda bolońska. Specjaliści podkreślali, że podczas konserwacji należy dokładnie odtwarzać składniki. Korzystając z nowego, warto wykonać próbę na fragmencie, bo inaczej "niedoróbki" wyjdą na jaw na samym końcu...
Dwa w jednym i co dalej
Rozwarstwianie malowideł sztalugowych osadzonych na wspólnym podłożu nie jest wymarzonym zajęciem dla niecierpliwych. Samo przygotowanie obejmuje kilka etapów, m.in. usuwanie resztek werniksu lub uzupełnianie ubytków silikonem. Potem właściwy zabieg rozpoczyna się od wklejenia pierwszego nośnika licowania. Następnie należy ograniczyć fragment malowidła silikonowymi płatkami i wylać dimetyloformamid - rozpuszczalnik aprotyczny, czyli niewytwarzający ani nieprzyłączający protonów - na umieszczone w wanienkach paski filcu. To zaledwie początek, a już trzeba się nad tym napracować... Całość procesu można było zobaczyć na wyświetlanych na laptopie slajdach. Przykłady przeniesień wisiały zaś na ustawionych w pobliżu sztalugach.
Jak widać, nauka ma wiele wcieleń i zadań, a każdy uprawia ją na swój własny sposób. Jedni wolą odtwarzać przeszłość, podczas gdy drudzy zastanawiają się nad przyszłością starzejących się społeczeństw i systemami, które mogłyby nas wspomóc. Dla każdego coś miłego, także dla ludzi dopiero rozpoczynających swoją przygodę z nauką. Pozostaje czekać na kolejną Noc i w międzyczasie prowadzić poszukiwania na własną rękę...
Brak komentarzy. Dołącz do dyskusji na forum.
Skomentuj