Najtrudniej odejść... wierzącym?
19-03-2009 00:49
religia · wiara · śmierć · zgon · resuscytacja · intensywna terapia · uporczywa terapia
Wydawać by się mogło, że osoby religijne, wierzące w życie po śmierci, łatwiej godzą się z odejściem z naszego świata i rzadziej decydują się na tzw. uporczywą terapię. Nic bardziej mylnego! Studium przeprowadzone przez badaczy z Dana-Faber Cancer Institute wykazało, że właśnie osoby przywiązujące ogomną wagę do religii najchętniej korzystają z wszelkich dostępnych metod mogących przedłużyć ich życie.
Badanie objęło 345 pacjentów chorych na różnego rodzaju nowotwory w bardzo zaawansowanym stadium rozwoju. Każda z osób otrzymała specjalną ankietę, w której mogła wypowiedzieć się na temat swoich poglądów na temat religii. Z kwestionariuszy tych wynika, że około 30% uczestników studium to osoby, dla których religia jest "najważniejszą rzeczą, która utrzymuje cię w pionie".
Dalsze losy pacjentów oraz podejmowane przez nich decyzje mogą być dla niektórych zaskakujące. Okazuje się bowiem, że osoby deklarujące najbardziej żarliwą wiarę ponadtrzykrotnie częściej żądały wykonywania wszelkich zabiegów, które mogłyby przedłużyć życie, nawet jeśli miałyby one pogorszyć jakość ostatnich chwil życia. Pacjenci z tej grupy znacznie rzadziej wypełniali także deklaracje zakazujące podejmowania akcji resuscytacyjnej.
Podjęcie decyzji o podtrzymywaniu życia za wszelką cenę jest obarczone wieloma konsekwencjami. Pacjenci są narażeni na wyraźnie większy stres, ich ciała także cierpią bardziej ze względu na stosowanie inwazyjnych metod leczenia. Co więcej, osoby takie mają znacznie mniejszą szansę na zakończenie życia w miejscu, które one same uznają za komfortowe. Mimo to, z nieznanych przyczyn, najbardziej religijni pacjenci decydowali się na ten krok wyjątkowo często.
Dlaczego osoby wierzące tak rzadko podejmują decyzję o rezygnacji z resuscytacji? Nie udało się tego ustalić jednoznacznie. Jest to jednak zaskakujące, gdyż wcześniejsze badania wyraźnie sugerowały, że wiara, niezależnie od wyznawanej religii, pomaga przetrwać chorobę w lepszej kondycji psychicznej. Wygląda więc na to, że do pełnego wyjaśnienia tej zagadki konieczne będą dalsze badania.
O wynikach studium poinformowało czasopismo Journal of the American Medical Association.
Autor: Wojciech Grzeszkowiak
Źródło: BBC
- Nie bardzo widze zwiazek. Wydaje mi sie, ze osoby wierzace ufaja w to, ze moga zostac mimo wszystko uzdrowione i dlatego tez "trzymaja sie zycia".
Smierc nie jest dla nich celem samym w sobie.2009-03-19 03:38
przemo - generalnie zależy w co się wierzy, jeśli się wierzy że się pójdzie do nieba i będzi eultraszczęśliwym to nie widzę racjonalnych powodów do trzymania się tego padołu za wszelką cenę
2009-03-19 06:20
Antyszwed - Jeśli badania brały pod uwagę Chrześcijan to wszystko jest dla mnie oczywiste. Chrześcijanin nie może zgodzić się sam na śmierć, powinien walczyć o życie, inaczej milcząco przyjmuje, że chce umrzeć (tak jakby popełnić samobójstwo) - a to nie wróży mu niebiańskiego życia po śmierci.
PS. Pierwszy post, więc witam wszystkich na forum i gratuluję dobrych newsów autorom!
2009-03-19 08:51
Szaman - Może właśnie dlatego, że są wierzący, boją się życia pozagrobowego. Religie przecież bardzo mocno straszą sądami ostatecznymi itp.
Gdy człowiekowi mało życia zostało, to przypomina sobie dawne czasy i widocznie uświadamia sobie, że nie był taki święty za życia.
2009-03-19 09:34
Krystus - To nie jest zgoda na śmierć, ale zaniechanie przedłużania agonii. Nie przez podanie jakiejś piguły śmierci - eutanazję, lecz przez naturalne zejście z tego padołu.
Skoro ktoś bezgranicznie ufa Bogu, to po co chce to przedłużać? Przypominam, że chodzi o pacjentów którzy mają definitywny wyrok i nie mają szans na cudowne wyzdrowienie.
Może wszystkiemu winna jest wiara w siłę grzechu i braku odkupienia ? Wierzący za wszelką cenę chcą mieć jeszcze trochę czasu żeby uporać się ze swoimi demonami, komuś przebaczyć, kogoś przeprosić, zrobić rachunek sumienia. Niewierni się tym nie przejmują i nic już ich tu nie trzyma. Jaki inny jest sens przedłużania męczarni ?
PS. Witamy na forum2009-03-19 09:45
thibris - Walka ze śmiercią i nie zgadzanie sie na jej przyjście to chyba głębsze zagadnienie bo przecież wydaje sie kupe pieniędzy na przedłużanie życia nicieniom i muszkom owocowym w nadzieii że uda się przedłużyć życie człowiekowi a wilu pragnie pozostawić coś po sobie żeby o nich pamiętano (utwór, pomnik, itp.) sama medycyna jest rozwijana żeby przedłużać życie (np. techniki reanimacyjne) więc myśle że oprucz samobujców każdy jakoś walczy ze śmiercią a wierzący poprostu bardzo wysoko cenią sobie jego wartość

2009-03-19 10:05
3groszoWtykacz - Wbrew pozorom to chcemy żyć jak najdłużej na ziemi.
Mamy ku temu kilka bardzo dziwnych powodów. Wiemy jak tu jest, ile zostało nam w przybliżeniu czasu do końca. Chyba każdy chciałby żyć wiecznie nie?
ale myśl o wiecznym życiu gdzieś u Boga jest jakaś taka straszna. Przez nieskończoność czasu mielibyśmy sie cieszyć?
Boimy sie tych rzeczy bo cokolwiek robimy i myslimy, przyrównujemy do naszego teraźniejszego świata. Nie potrafimy sobie nawet wyobrazić nieskończonego życia. Z jednej strony pomyślimy że to będzie nuda i co my tam będziemy robić, ale z drugiej strony chcielibyśmy tutaj na ziemi żyć cały czas, bo przecież fajnie jest
Ja tłumacze sobie to tak, że śmierć to tylko przejscie dalej
2009-03-19 10:15
Rowerowiec Szaman napisał(a):
PS. Pierwszy post, więc witam wszystkich na forum i gratuluję dobrych newsów autorom!
Dziękujemy i witamy
2009-03-19 11:32
Mariusz Błoński- Zatem albo religia wcale nie daje pociechy przed śmiercią… Albo po prostu najbardziej religijne osoby to osoby najbardziej bojące się śmierci (i nadal im ona nie daje wsparcia).
Dalej idące wnioski zachowam dla siebie.2009-03-19 12:16
Jurgi - Jakie dalej idące wnioski? Że religia to forma grupy wsparcia dla ludzi bojących się własnej śmiertelności ?

2009-03-19 12:21
thibris - To już w sumie sformułowałem.
Dalej, znacznie dalej. 
2009-03-19 12:26
Jurgi - a co z religiami które nie wierzą w życie pozagrobowe

2009-03-19 12:55
3groszoWtykacz Szaman napisał(a):
Jeśli badania brały pod uwagę Chrześcijan to wszystko jest dla mnie oczywiste. Chrześcijanin nie może zgodzić się sam na śmierć, powinien walczyć o życie, inaczej milcząco przyjmuje, że chce umrzeć (tak jakby popełnić samobójstwo) - a to nie wróży mu niebiańskiego życia po śmierci.
Nie zgodzę się. Watykan wielokrotnie mówił wprost, że przerywanie uporczywej terapii NIE jest eutanazją i jest dozwolone.
A tak w ogóle, to witam na forum
I 3GroszoWtykacza - dwóch "debiutantów" przy jednej notce to rzadkość - nie ma jak włożenie kija w mrowisko
2009-03-19 12:56
mikroos- ale, co by nie mówić na przestrzeni wieków kościół pozwolił sobie ubarwić i diabła, i piekło, i całe życie pozagrobowe.
2009-03-19 17:30
Natsume - Nasuwa mi się jeszcze jedna myśl, która mogłaby wyjaśniać takie a nie inne wyniki.
Pacjentów badano o stosunek do religii dopiero wtedy, gdy byli bliscy śmierci. Można to więc interpretować w ten sposób, że ci, który najbardziej bali się umrzeć (a więc ci, którzy chcieliby być podtrzymywani za wszelką cenę przy życiu), uciekali się do religii jako wsparcia psychicznego, bo to dawało im poczucie, że koniec ziemskiego życia nie jest końcem istnienia. Stąd tak wielu bardzo wierzących (bo jakoś nie wierzę, żeby w typowej grupie ludzi "z ulicy" znalazło się aż 30% osób uważających religię za najwazniejszą rzecz) i stąd to nastawienie.2009-03-19 17:36
mikroos
komentarze [29] »
Inne artykuły na ten temat:
- Nie znaleziono podobnych wiadomości.
Inne wiadomości na ten temat:
- Reakcje szympansów na śmierć 27.04.2010
- Na rzucenie palenia nigdy nie jest za późno 26.01.2010
- Młodszy rowerzysta bardziej narażony 06.01.2010
- Szybki chód wydłuża życie seniora 12.11.2009
- Mają sposób na skuteczniejsze przeszczepy 12.09.2009






