Najmniejszy chłopiec-wcześniak
08-03-2010 09:51
wcześniak · chłopiec · Getynga · masa · waga urodzeniowa · Tomcio Paluch
Lekarze ze Szpitala Uniwersyteckiego w Getyndze ujawnili przypadek najmniejszego na świecie chłopca-wcześniaka, który przeżył, mimo że po urodzeniu w wyniku cesarskiego cięcia w czerwcu zeszłego roku ważył zaledwie 275 gramów. Tomcio Paluch, bo tak o nim mówią medycy, był mniejszy od kartki papieru (mierzył 27 cm) i dopiero w grudniu specjaliści orzekli, że jest stabilny, ponieważ osiągnął masę 3,7 kg, uznawaną w Niemczech za przeciętną wagę noworodka.
Dziecko przyszło na świat w 25. tygodniu ciąży. Życie zawdzięcza najnowszym osiągnięciom medycyny neonatalnej. Jak ujawnia rzecznik szpitala Stefan Weller, chłopiec spędził pół roku na oddziale intensywnej terapii. Teraz ma 9 miesięcy i lekarze zezwolili rodzinie z Eighsfeld w Turyngii na powrót do domu.
Eksperci z Getyngi przejrzeli historie przedwczesnych porodów z całego świata i stwierdzili, że nie ma danych o mniejszym zdolnym do życia chłopcu. Odnaleziono przypadki 3 mniejszych dziewczynek (jednej z USA, której masa urodzeniowa wynosiła jedynie 244 g), ale najdrobniejszy chłopiec ważył 297 g.
Autor: Anna Błońska
Źródło: Yahoo!/Telegraph
- I co teraz? Pan Buk pewnie będzie szczęśliwy, bo każde życie święte... szkoda, że nikt nie ma odwagi napisać o tym, ile wad wrodzonych mają dzieciaki o skrajnie niskiej wadze urodzeniowej.
Jak na ironię, środowisko ginekologów/położników całkowicie odcina się od autorów takich "sukcesów".2010-03-08 19:56
mikroos - Jeśli coś jest wykonalne, to będzie to zrobione. A ty co, selekcję jakąś proponujesz?
2010-03-11 00:04
inhet - Ano. Selekcję negatywną zidiociałych lekarzy, dla których publikacja w żurnalu jest ważniejsza od zdrowia i dobra dziecka.
2010-03-11 08:48
mikroos inhet napisał(a):
Jeśli coś jest wykonalne, to będzie to zrobione. A ty co, selekcję jakąś proponujesz?
Tak, selekcję w tym wypadku biorąc pod uwagę możliwe - wg mikroosa pewne - komplikacje zdrowotne zdecydowanie korzystniejszym rozwiązaniem była by aborcja i ponowne zajście w ciążę bądź adopcja. Tutaj nawet nie chodzi o to, że państwo będzie ponosiło przez X lat koszty leczenia, tylko o to, że ten człowiek nawet będąc geniuszem na miarę Talesa czy da Vinci-ego będzie do końca życia kaleką.
Po prostu po przekroczeniu pewnej granicy koszty są niewspółmierne do osiągniętego *sukcesu*.2010-03-11 09:22
czesiu- Tak jeszcze o tym "sukcesie": http://www2.tygodnik.com.pl/tp/2820/main01.php
Profesor Janusz Gadzinowski, szef poznańskiej Kliniki Neonatologii (również uczestnik poznańskiego programu), codziennie spotyka się z pytaniem, czy dziecka, które i tak umrze za dwa dni, nie odłączyć już dzisiaj. Opowiada: "Podchodząc do inkubatora z takim dzieckiem pytam siebie, gdzie jest granica uciążliwej, beznadziejnej terapii, przed którą przestrzega w swoich pismach nawet Papież".
Dziś w jego klinice podejmuje się próby ratowania nawet wcześniaków urodzonych w 22. tygodniu ciąży, podczas gdy realną granicą przeżycia jest 25. tydzień ciąży, a nawet dzieci urodzone w 27. tygodniu, choć przeżywają, płacą za to straszną cenę, najczęściej trwałego kalectwa. "I tu mam pierwsze pytanie: czy naprawdę męcząc to dziecko rurkami, wtłaczając w nie tlen, kłując igłami i uzyskując za to dla niego kolejne dwie doby cierpienia, mam prawo mówić, że to zwycięstwo medycyny?" - mówi profesor Gadzinowski.2010-03-11 11:42
czesiu
komentarze [5] »
Inne artykuły na ten temat:
- Nie znaleziono podobnych wiadomości.
Inne wiadomości na ten temat:
- Bliźniacze zależności wagowe 03.08.2009
- Liczy się zmęczenie, nie ciężar 12.08.2010
- Czy żyrafa umie pływać? 02.06.2010
- Płeć dziecka reguluje reakcję na stres 04.05.2010
- Zwiększa wagę, zmniejsza mózg 21.04.2010






