Ryby chronią przed groźną chorobą i zwiększają plony z pól ryżowych

| Zdrowie/uroda
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Pexels, Pixabay

Na świecie ponad 140 milionów gospodarstw domowych utrzymuje się z uprawy ryżu. Praca na polu ryżowym wiąże się jednak z ryzykiem. Zalane wodą pola stanowią idealne siedlisko dla słodkowodnych ślimaków, które przenoszą schistosomatozę, groźną chorobę pasożytniczą, która dotyka około 220 milionów ludzi na całym świecie.

Uprawy ryżu i schistosomatoza są ze sobą ściśle powiązane. Analiza danych z ponad 400 gospodarstw domowych w wiejskim regionie północnego Senegalu, leżącego wzdłuż rzeki Senegal – obszaru szczególnie dotkniętego schistosomatozą – potwierdziła, że dzieci z rodzin uprawiających ryż chorują częściej i intensywniej niż ich rówieśnicy z rodzin niezajmujących się rolnictwem. Problem pogłębia fakt, że dostępne leki, choć skuteczne w leczeniu, nie chronią przed ponownym zakażeniem, przez co choroba stale powraca.

Badacze z Uniwersytetu Stanforda, Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara i Uniwersytetu Cornella, prowadzeni przez Jasona Rohra z Uniwersytetu Notre Dame, opublikowali na łamach Nature Sustainability artykuł, w którym proponują zaskakująco proste ograniczenie tego problemu.

Rozwiązanie wywodzi się z tradycyjnych technik akwakultury stosowanych w innych regionach świata. Do pól ryżowych wprowadzono dwa rodzime gatunki ryb – tilapię nilową oraz arapaimę afrykańską. Obydwa gatunki naturalnie ograniczają populacje ślimaków, żywiąc się nimi bezpośrednio lub konkurując z nimi o zasoby środowiskowe. W dwóch przeprowadzonych próbach terenowych ryby świetnie się rozwijały, mimo że nie były sztucznie dokarmiane.

Efekty przeszły oczekiwania naukowców. Pola, na których hodowano oba gatunki ryb jednocześnie, wykazywały wyraźnie mniejszą liczebność ślimaków będących nosicielami pasożyta odpowiedzialnego za dominującą w regionie postać schistosomatozy. Ograniczenie liczby ślimaków przekłada się bezpośrednio na zmniejszenie ryzyka zakażenia wśród rolników i ich rodzin.

Co więcej, korzyści nie ograniczyły się wyłącznie do zdrowia publicznego. Wprowadzenie ryb do pól ryżowych zwiększyło plony ryżu o ponad 25 procent oraz poprawiło jakość gleby dzięki naturalnemu użyźnianiu. Rolnicy zyskali też dodatkowe źródło dochodu – możliwość sprzedaży wyhodowanych ryb. Analiza ekonomiczna wykazała, że korzyść netto z zastosowania tej metody wyniosła od 1805 do 3415 dolarów amerykańskich na hektar rocznie, przy stosunku korzyści do kosztów na poziomie 7,42 – czyli każdy zainwestowany dolar przynosił ponad siedmiokrotny zwrot.

Naukowcy zauważają, że badanie otwiera nowy sposób myślenia o rolnictwie – jako o systemie, który nie tylko zwiększa produkcję żywności, ale też chroni zdrowie ludzi i środowisko naturalne. Jak zaznacza Rohr, rzadko udaje się znaleźć rozwiązanie, które jednocześnie poprawia zdrowie publiczne, zwiększa produkcję żywności i chroni środowisko. Naukowcy pracują już nad kolejnym etapem projektu, którego celem jest sprawdzenie, czy metodę można skalować na inne regiony endemicznego występowania schistosomatozy. Jeśli wyniki się potwierdzą, integracja ryb z uprawami ryżu może stać się uniwersalnym modelem jednoczesnego rozwiązywania problemów zdrowotnych, żywnościowych i ekonomicznych w krajach rozwijających się.

ryba schistosomatoza ryż pole ryżowe