Rekordziści z Afryki. Trzy likaony odbyły najdłuższą odnotowaną migrację ssaków
W lipcu 2025 roku trzy likaony opuściły swoje rodzinne stado w Parku Narodowym Kafue w Zambii. Omijały miasta, okrążały wielkie zbiorniki wodne, przemierzały tereny pozbawione ochrony. Do 1 kwietnia 2026 roku pokonały 4126 kilometrów. To najdłuższa odnotowana migracja afrykańskich ssaków. Historia tych zwierząt pokazuje, jak drapieżniki łączą odległe ekosystemy oraz jak wiele przeszkód i niebezpieczeństw czeka na zwierzęta migrujące, by założyć nową rodzinę.
Likaony żyją w watahach, w których zwykle rozmnażają się dominujący samiec i dominująca samica. Pozostałe osobniki pomagają w wychowywaniu spokrewnionych ze sobą młodych i czekają na szansę awansu lub odchodzą w poszukiwaniu partnerów. Na to drugie wyjście najczęściej decydują się zwierzęta dwu- i trzyletnie, zwłaszcza wtedy, gdy w grupie jest wielu rówieśników tej samej płci, a potencjalni partnerzy są blisko spokrewnieni.
Pierwszymi, które opuściły watahę Mayukuyuku w lipcu 2025 były cztery trzyletnie samice. Dwa tygodnie później odeszły trzy samce. Samice początkowo przemieszczały się po sąsiadującym z parkiem rodzinnym terytorium o niższym stopniu ochrony. Samce ruszyły na wschód, na tereny niechronione.
Podczas podróży przez środkową Zambię zwierzęta musiały wielokrotnie zmieniać trasę. Docierały do obrzeży miast i zawracały. Gdy samce doszły do Ndoli zawróciły i przez około 200 kilometrów wracały niemal po własnych śladach.
We wrześniu samce i samice spotkali się na niechronionym terenie. Odnalazły się dzięki zapachowi, mimo że od opuszczenia rodzinnego terytorium samce pokonały 1203, a samice 1404 kilometry. Likaony mają niezwykłą zdolność odnajdowania się po zapachu. Przydaje im się ona na przykład podczas polowania, gdy rozproszone zwierzęta muszą zebrać się razem, ale nie używają głosu, by nie przyciągnąć silniejszych drapieżników.
Obie grupy rozdzieliły się następnego dnia. Samce ominęły Kabwe od wschodu, obeszły dwa duże zbiorniki wodne i w listopadzie dotarły w okolice Parku Narodowego South Luangwa i zbliżyły się do czterech samic z watahy Kasweta z South Luangwa. Terytoria obu watah dzieli 546 kilometrów w linii prostej. W tym czasie Mayukuyuku miały za sobą 2356 kilometrów podróży, a samice Kasweta – 1538 km. Grupy nie pozostały razem. Samce ruszyły dalej i ostatecznie osiedliły się na nowym terytorium na obszarze Luan, należącym do ekosystemu doliny Luangwy. Do początku kwietnia przebyły w sumie ponad 4100 kilometrów.
Zdaniem autorów pracy, opisującej niezwykłą podróż, likaony sprawnie poruszają się przez nieprzyjazne otoczenie gdyż są przystosowane do unikania lwów i hien cętkowanych. Doświadczenie w unikaniu większych drapieżników może pomagać im też w unikaniu człowieka i podróży przez krajobraz, który przekształciliśmy.
Dane z obroży GPS wykazały, że poza terenami chronionymi likaony poruszają się około 1,7 razy szybciej niż na terenach chronionych. Ich trasy są też bardziej prostoliniowe. Podobnie zachowują się po spotkaniach z lwami. Jednak nie zawsze rozpoznają każde zagrożenie.
W październiku, po pokonaniu 1899 kilometrów samice Mayukuyuku dotarły do niewielkiego zalesionego obszaru w pobliżu Kabwe. Samica z obrożą GPS wielokrotnie wracała w to samo miejsce. Może to wskazywać albo na obecność szczeniąt, albo rannego członka grupy. Naukowcy przypuszczają, że jedna z samic wpadła we wnyki kłusowników. Likaony niechętnie opuszczają uwięzionych towarzyszy, a ta silna więź społeczna powoduje, że kolejne zwierzęta mogą zostać zagrożone. Monitorowana samica zginęła 23 października, prawdopodobnie również we wnykach. Znaleziono jej odciętą nożem obrożę. Los pozostałych samic nie jest znany.
Likaony dość często giną w pułapkach zastawianych przez kłusowników. Pułapki takie są ciche, nie mają wiele zapachu, łatwo je ukryć. Nie przypominają naturalnych zagrożeń. Naukowcy wiedzą o likaonach, które nawet czterokrotnie łapały się we wnyki, co pokazuje, że zwierzęta nie potrafią nauczyć się, jak ich unikać.
Jednak nawet bezpieczne przejście całej trasy to tylko część sukcesu. Na nowym terytorium można spotkać obce likaony, może dojść do walki, nawet śmiertelnej. Zwierzęta muszą też znaleźć partnerów i wydać potomstwo. Podróże nawet przez tysiące kilometrów nie gwarantują sukcesu.
Historie śledzonych zwierząt pokazują, jak ważne jest utrzymywanie korytarzy ekologicznych pomiędzy terenami chronionymi. Korytarzy, które rzeczywiście będą zapewniały bezpieczne migracje, a to oznacza – w tym przypadku – ograniczenie kłusownictwa.
Ze szczegółami można zapoznać się w pracy Extraordinary movements connecting distant ecosystems by African wild dogs (Lycaon pictus) opublikowanej na łamach Ecology.



Komentarze (0)