Topienie Marzanny, rytuał opisywany już przez Długosza
Dzisiaj pierwszy dzień wiosny astronomicznej, a jutro kalendarzowej. Wiosna zaś kojarzy się powszechnie z pewnym szczególnym ludowym zwyczajem, topieniem Marzanny. Jest on o tyle wyjątkowy, że to jeden z niewielu, a może nawet jedyny ludowy zwyczaj, który jest powszechnie znany w całej Polsce.
Topienie Marzanny udokumentowane jest na ziemiach polskich od XIV wieku, jednak jest to z pewnością zwyczaj starszy. Silne argumenty przemawiają za tym, że to zwyczaj przedchrześcijański.
A znany jest powszechnie głównie dzięki temu, że w drugiej połowie XX wieku zaczął być popularnym, regularnym zwyczajem w szkołach. Sam dobrze pamiętam, jak cała szkoła wybierała się na 3-kilometrowy spacer nad Ślężę topić Marzannę (a raczej Marzanny, bo każda klasa miała swoją, którą często przed wrzuceniem do rzeki się podpalało). I był to, oczywiście, Dzień Wagarowicza, więc znad rzeki trzeba było uciec, by już nie wracać do szkoły.
Dawniej topienie Marzanny nie miało nic wspólnego ze szkołami. Ze źródeł sprzed wieków wiemy, że zwyczaj ten praktykowano w czwartą niedzielę Wielkiego Postu. To niedziela Laetare, która ma łagodniejszy bardziej radosny charakter, co widzimy chociażby w szatach kapłana na mszy, kiedy to ksiądz może przybrać różowy ornat w miejsce fioletowego.
Nastoletni chłopcy przygotowywali kukłę ze słomy i innych łatwo dostępnych materiałów i ubierali ją w kobiecy strój (dokładnie tak się to odbywało u nas w szkole). Kukłę umieszczano na długim kiju lub wozie czy saniach i obwożono po wiosce/miasteczku. Następnie wyjeżdżano za granice miejscowości i topiono ją okolicznym zbiorniku wodnym. Mogła być to rzeka, strumień, staw czy mokradło. Czasem przed utopieniem kukłę rozbierano. W czasie podróży do miejsca przeznaczenia, śpiewano i klaskano. Po wrzuceniu Marzanny do wody, uczestnicy ceremonii jak najszybciej udawali się do domów. Jeśli ktoś się przewrócił, była to zapowiedź rychłej śmierci.
Jan Długosz pisze, że kukła reprezentuje Marzannę i Dziewannę. Uwaga ta nie jest jasna. Nie wiemy, czy oznacza to, iż topiono dwie kukły, że jedna reprezentowała dwie postaci czy też w różnych regionach kukle nadawano różne nazwy.
W innym miejscu kroniki Długosz stwierdza, że Marzanna i Dziewanna to boginie czczone w przedchrześcijańskiej Polsce. Marzanna ma cechy rzymskiej Ceres, bogini rolnictwa i płodności, Dziewanna zaś przypomina Dianę, boginię lasów i zwierzyny leśnej. Autorzy innych źródeł historycznych albo powtarzają interpretację Długosza, albo stwierdzają, że kukła reprezentuje śmierć. Stąd też ze źródeł dowiadujemy się o „topieniu Marzanny” lub „topieniu śmierci”.
Część naukowców podważa interpretację Długosza. Zauważają, że pisał on kilkaset lat po chrzcie Polski, nie miał okazji do poznawania pogańskich rytuałów u źródeł, a imienia Marzanna czy Dziewanna nie wymieniają żadne źródła wspominające o pogańskich wierzeniach Słowian. Jednak autorzy bardziej współczesnych badań zauważają, że postaci podobne do Marzanny i Dziewanny występują w koncepcjach religijnych ludów indoeuropejskich, a ich odpowiedniki można znaleźć w folklorze Słowian, w piosenkach i widzą tutaj analogie we wschodniosłowiańskiej postaci Jaryły. Na przedchrześcijańskie pochodzenie rytuału wskazują też badania historyków, antropologów, językoznawców i folklorystów.
Rytuały takie jak topienie Marzanny można interpretować na dwa sposoby. Pierwszy z nich łączy je z magią i kozłem ofiarnym. W tym wypadku wszelkie zło i niepowodzenia z kończącego się okresu roku są przenoszone na kukłę i wraz z nią rytualnie niszczone lub wypędzane. Druga z interpretacji mówi, że topienie Marzanny czy też śmierci wpasowuje się w szereg mitów uzasadniających istnienie pór roku i w związane z tym cykliczne rytuały dotyczące wegetacji.
Z wieku XIX i XX mamy znacznie więcej źródeł etnograficznych i więcej o Marzannie się dowiadujemy. Otóż w niektórych miejscach Marzannę topiono w piątą niedzielę Wielkiego Postu lub w Środę Popielcową. Wciąż jednak wiąże się to z wiosną. Okazuje się też, że częściej uczestnikami rytuału są dziewczęta niż chłopcy. W niektórych miejscach przygotowywano dwie kukły - żeńską i męską (na Śląsku zwano ją Marzaniokiem) – a ich obwożenie rozpoczynano z przeciwległych krańców wsi. W Wielkopolsce przygotowywano gigantyczną kukłę – śmiercichę – której wysokość mogła sięgać 10 metrów. Śmiercicha nie była ubierana i nie przypominała człowieka.
Uwagę zwraca tutaj fakt, że w rytuale biorą udział coraz młodsi uczestnicy, co wskazuje na dewaluację jego znaczenia rytualnego i społecznego. Na początku XX wieku pojawiają się doniesienia, że topienie Marzanny to rozrywka biedoty.
Rytuał Marzanny miał bardzo zróżnicowane formy. W bogatych źródłach z XIX i XX wieku widzimy, że Marzannę mogły obnosić po wsi dziewczęta śpiewające specjalne piosenki lub odmawiające modlitwy, że mogło to przypominać kolędowanie, w czasie którego Marzanna odwiedzała wszystkie domy lub tyko niektóre, gdy wiązało się to z wymianą drobnych prezentów. Pojawiają się też informacje, że tam, gdzie miejscowość nie miała dostępu do zbiornika wodnego, Marzannę palono. A czasami łączono palenie i topienie. Na przykład w Wielkopolsce najpierw głowę Marzanny zanurzano w stawie, a następnie przenoszono figurę na wzgórze i podpalano. Na Górnym Śląsku Marzannę "chrzczono" w strumieniu przepływającym obok przydrożnej kapliczki. Czasami płonącą Marzannę wrzucano do wody. Marzannę można było też rozszarpać na strzępy, w niektórych miejscowościach chłopcy obrzucali kukłę błotem i śniegiem, które przynosiły dziewczęta. Często Marzanna była rozbierana przed zniszczeniem czy wrzuceniem do wody.
Po pozbyciu się Marzanny wykonywano dwie czynności. Albo wracano do domów, nie wolno było się oglądać za siebie zgodnie z koncepcją śmierci czyhającej na tego, kto się obejrzy lub wróci ostatni, albo też obchodzono wioskę trzymając w dłoniach gaik, zieloną gałąź ozdobioną bibułą, papierem, wydmuszkami, wstążkami czy dzwoneczkami.
Rytuały związane z Marzanną oraz ich symbolikę można opisywać jeszcze długo. Zainteresowanym polecam artykuł Piotra Grochowskiego „De-sacralization and Re-sacralization of Folk Rituals: Drowning Marzanna/Drowning Death (topienie Marzanny/śmierci) in Polish Culture”, który został opublikowany w piśmie Western Folklore (Vol. 83, No. 1).
I pozostaje tylko żałować, że tego typu tradycje zanikają. Pocieszający może być fakt, że w wielu miejscach Polski, przynajmniej część z ludowej tradycji przetrwała i się odradza.



Komentarze (1)
Astro, 20 marca 2026, 18:28
Dzieci niezmiennie ze szkoły się urywają, zatem tradycja kwitnie...