Niska dzietność nie musi być zła

| Humanistyka
Thomas (_-0-_), CC

Spadek liczby urodzin, obserwowany przede wszystkim w krajach rozwiniętych, to poważne zmartwienie dla polityków i ekonomistów. Jednak najnowsze szacunki przeprowadzone przez amerykańskich naukowców sugerują, że posiadanie mniejszej liczby dzieci jest opłacalne dla społeczeństwa. Spostrzeżenie takie stoi w sprzeczności z rozpowszechnioną opinią.

Naukowcy z University of California Berkeley i East-West Center na Hawajach porównali dane ekonomiczne i dane dotyczące dzietności w 40 krajach. Odkryli, że umiarkowanie niska dzietność, nieco poniżej 2 dzieci na kobietę, zwiększa ogólny poziom życia społeczeństwa.

Władze wolą, by dzieci rodziło się więcej. Dzięki temu bowiem zwiększa się ilość dostępnej siły roboczej i rośnie liczba podatników, którzy utrzymują państwo oraz system opieki zdrowotnej i osoby starsze. Jednak to nie rządy ponoszą koszty, a obywatele.

Większa dzietność oznacza większe koszty dla rodziny, bo to właśnie ona, a nie rządy, ponoszą koszty ich wychowania. Z kolei większa liczba siły roboczej oznacza, że trzeba ponosić kosztowne inwestycje w fabryki, budynki biurowe, systemy transportu czy domy mieszkalne - mówi demograf Ronald Lee. Zamiast namawiać ludzi do posiadania większej liczby potomstwa, rządy powinny dostosować swoją politykę do nieuniknionego starzenia się społeczeństwa - dodaje Lee.

Z obliczeń przeprowadzonych przez naukowców wynika na przykład, że w USA dzietność, jeśli popatrzymy na nią pod kątem potrzeb budżetu państwa, jest bliska idealnej. Jednak w niektórych krajach Europy i wschodniej Azji średnia dzietność jest tak niska, że zagraża standardowi życia społeczeństwa. To właśnie w takich krajach rząd powinien zachęcać do posiadania potomstwa.

dzietność dzieci urodzenia standard koszt