Rzymski statek zatonął 2200 lat temu. Analiza smoły pokazała, gdzie był naprawiany
Naukowcy zbadali substancję uszczelniającą kadłub rzymskiego statku handlowego zatopionego 2200 lat temu i odkryli, że jej skład chemiczny oraz uwięzione w niej pyłki roślin zdradzają nie tylko sposób produkcji smoły, ale też miejsca, w których statek był naprawiany podczas rejsów po Adriatyku.
Wrak Ilovik-Paržine 1 spoczywa na dnie zatoki Paržine u wybrzeży chorwackiej wyspy Ilovik, zaledwie cztery metry pod powierzchnią wody. Odkryto go w 2016 roku, a od 2018 roku badania na nim prowadzą chorwacki Instytut Konserwacji Zabytków i francuskie Centre Camille Jullian. Datowanie radiowęglowe i typologia amfor wskazują, że statek zatonął około połowy II w. przed naszą erą, a zatem w czasie, gdy Republika Rzymska umacniała właśnie kontrolę nad basenem Morza Śródziemnego.
Już wcześniej analiza kamieni balastowych wykazała, że jednostka prawdopodobnie powstała w okolicach Brundisium (Brindisi), jednego z najważniejszych portów nad Adriatykiem. Kadłub zbudowano głównie z wiązu, dębu i jesionu, a całość pokryto grubą warstwa organicznej substancji uszczelniającej, naniesionej od środka i od zewnątrz. To właśnie ta czarna, lepka powłoka stała się przedmiotem najnowszych badań.
Armelle Charrie-Duhaut ze Strasburga i jej współpracownicy pobrali dziesięć próbek z różnych miejsc kadłuba. Poddali je spektroskopii w podczerwieni i chromatografii gazowej sprzężonej ze spektrometrią mas. Pozwoliło to poznać skład chemiczny substancji na poziomie pojedynczych cząsteczek. Przeprowadzono też analizę palinologiczną, czyli badanie pyłków roślinnych.
We wszystkich próbkach dominowały związki diterpenu wywodzące się z kwasu abietynowego. To charakterystyczny związek występujący w żywicy i smole z drzew iglastych rodziny sosnowatych. Substancja powstała w wyniku ogrzewania drewna lub żywicy bez dostępu tlenu w temperaturze przekraczającej 300 stopni Celsjusza. Innymi słowy był to dziegieć, zwany po łacinie smołą – pix – produkowany z drewna sosnowego lub jodłowego przez destylację pirolityczną. Pliniusz Starszy opisywał ten materiał szczegółowo w Historii Naturalnej.
Bardzo interesująca okazała się próbka PA 101, pobrana z okolic dziobu. Znaleziono w niej estry woskowe, biomarkery charakterystyczne dla pszczelego wosku. Statek był więc uszczelniany nie czystą smołą, lecz mieszaniną smoły i wosku pszczelego. Dodanie wosku zmniejszało kruchość smoły na zimno i ułatwiało jej nakładanie w wysokiej temperaturze. Greccy budowniczowie okrętów stosowali ją powszechnie.
Prawdziwą skarbnicą wiedzy okazały się jednak wyniki analizy pyłkowej. Smoła zadziałała na nie jak pułapka. W trakcie produkcji i nakładania wchłaniała pyłki roślin kwitnących w okolicy. Uwięzione w twardniejącej warstwie, pyłki przetrwały ponad dwa tysiąclecia i można dzisiaj za ich pomocą określić, gdzie uszczelniano kadłub.
Dziesięć próbek ujawniło cztery wyraźnie różne zestawy pyłków. Większość z nich – zwłaszcza te z rufy i środkowej części kadłuba – odpowiadała roślinności typowej dla okolic Apulii. W warstwie tej były pyłki charakterystyczne dla terenów rolniczo-pasterskich. Jest to zgodne z hipotezą o budowie statku w pobliżu Brundisium.
Jednak część próbek opowiedziała inną historię. Próbka PA 100 zawierała pyłki wskazujące na śródziemnomorski las z dębem ostrolistnym i posłonkiem – roślinność typową raczej dla Istrii lub Dalmacji. W próbkach PA 101 i PA 102 dominował jałowiec, który wedle danych paleobotanicznych gwałtownie się rozprzestrzeniał w dolinie rzeki Neretwy w rejonie Narony w Południowej Dalmacji właśnie w okresie republikańskiego Rzymu.
Z badań wynika zatem, że kadłub łatano w różnych miejscach. Homogeniczna smoła z rufy pochodzi prawdopodobnie z pierwotnego uszczelnienia wykonanego w stoczni pod Brundisium. Niejednorodną, jałowcową smołę z dziobu naniesiono już w trakcie rejsów wzdłuż wschodniego wybrzeża Adriatyku i podczas postojów w dalmatyńskich portach.
Po szczegóły zapraszamy na łamy Frontiers in Materials.




Komentarze (0)