Odnaleziono jedyne znane zdjęcie R. C. Carringtona
Poniżej niedawno odnalezione jedyne znane zdjęcie Richarda C. Carringtona, tego od słynnej Burzy Carringtona. Poznajcie fascynującą historię jego odnalezienia.
W 1859 roku angielski astronom Richard C. Carrington z Royal Greenwich Observatory zaobserwował potężny rozbłysk na Słońcu i zauważył jego zbieżność z wydarzeniami, które miały miejsce kilkanaście godzin później na Ziemi. A doszło wówczas do najpotężniejszej burz magnetycznych zachowanych w ludzkiej pamięci. Ziemię zalało światło zórz polarnych. Przestały działać telegrafy, w wyniku indukcji prądu w przewodach doszło do pożarów drewnianych budynków stacji telegraficznych, a w Ameryce Północnej, gdzie była noc, ludzie mogli bez przeszkód czytać gazety. Igły kompasów poruszały się w sposób niekontrolowany, a zorze polarne było widać nawet w Kolumbii.
Gdyby obecnie doszło do takiego wydarzenia, mogłoby się ono skończyć prawdziwą katastrofą. O tym, jak gigantyczne straty i problemy mogłaby wywołać równie silna burza pisaliśmy omawiając opracowanie amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk.
Historia odnalezienia zdjęcia Carringtona jest równie fascynująca. Historycy nauki wiedzieli, że w londyńskim studio fotograficznym Maull & Polyblank wykonano zdjęcie Carringtona i wielu innych uczonych. Portrety robione były w ramach Literary and Scientific Portrait Club. Klub ten działał w latach 1854–1865, gdy fotografia dopiero się rozwijała. Dla wielu jego członków zrobione wówczas zdjęcia były pierwszymi portretami fotograficznymi. Zresztą wykonanie fotografii portretowej było jednym z warunków przyjęcia do klubu.
Istnieją dwa dowody, że Carringtonowi zdjęcie wykonano. Po pierwsze, jest na liście członków klubu. Po drugie, zachował się list, w którym dziesięciu członków klubu zaprasza Królewskiego Astronoma George'a Airy'ego, by dołączył do organizacji. List wspomina, że podpisani członkowie – a jest wśród nich R.C. Carrington – mają własne portrety fotograficzne.
Jednak gdy brytyjskie Królewskie Towarzystwo Astronomiczne (RAS) postanowiło odnaleźć zdjęcie Carringtona, okazało się, że nigdzie go nie ma. Przeszukano zasoby National Portrait Gallery, Royal Archives, Museum of Photography, RAS, Royal Society, Science Museum University of Durham i nic. Poszukiwania prowadzono też w USA, w instytucjach, które posiadają w zbiorach fotografie wykonane w Maull & Polyblank: Getty Museum oraz Harry Ransom Center w Teksasie. I nadal nic. Czyżby zdjęcie Carringtona się nie zachowało?
Czasem jednak najprostsze – wydawałoby się – rozwiązanie, jest tym, na które najtrudniej wpaść.
Kate Bond, badaczka z RAS prowadziła dyskusję o losach fotografii Carringtona, gdy nagle pomyślała: a może sprawdzę w internecie, czy ktoś nie sprzedaje zdjęć Maull & Polyblank. Trafiła w dziesiątkę! Okazało się, że pewien sklep fotograficzny w USA wystawił właśnie na sprzedaż zdjęcia z tego studia, a jedno z nich podpisane jest ołówkiem na odwrocie zmarły Carrington. Sprzedawca opisał je jako zdjęcie pana Carringtona.
Kate przez całe popołudnie analizowała zdjęcie. Na odwrocie, po nazwisku Carringtona widniały litery „FRS”, to skrót od „Fellow of the Royal Society”. Zdjęcie pochodziło ze studia Maull & Polyblank, a jego wymiary były takie same, jak wymiary innych portretów Literary and Scientific Portrait Club. Fotografia przedstawiała mężczyznę w wieku około 30 lat. Carrington w chwili wykonywania swojego portretu dla Klubu miał dokładnie 30 lat.
Badaczka porozmawiała też osobiście z właścicielem sklepu fotograficznego. Bruce Klein jest kolekcjonerem wiktoriańskiej fotografii. Na początku wieku na aukcji Swann Auction Galleries w Nowym Jorku kupił album ze zdjęciami Maull & Polyblank, gdyż chciał jedno ze zdjęć dodać do swoich zbiorów. Teraz zdecydował się sprzedać pozostałe zdjęcia z albumu.
Kate Bond postanowiła zaryzykować i kupiła fotografię zmarłego Carringona, FRS. A gdy już miała ją w ręku, przekonała się, że przeczucie ją nie myliło. Na przedniej części fotografii znajduje się bardzo słabo widoczny napis, którego nie była w stanie odczytać. Poprosiła więc o pomoc specjalistów, którzy stwierdzili, że powstał on w momencie wykonywania odbitki fotograficznej.
Napis zaś głosił R C Carrington, Esquire for C V Walker, Esquire. Wskazuje on jednoznacznie, że R.C. Carrington podarował tę odbitkę C.V. Walkerowi. A C.V. Walker to Charles Vincent Walker, członek Royal Society i Royal Astronomical Society. To on zgłosił Carringtona na członka Royal Society (FRS). Panowie dobrze się znali, byli przyjaciółmi. Napis jednoznacznie wskazuje, że odbitka w pewnym momencie należała do Walkera, a co najważniejsze, że jest na niej Richard C. Carrington, ten od Burzy Carringtona.
Pani Bond ma nadzieję, że jej odkrycie spowoduje, iż w internecie przestanie być używane zdjęcie sędziwego lorda Kelvina podpisywane jako rzekome zdjęcie Carringtona.



Komentarze (0)