Niemcy potwierdzili autentyczność szczątków jednego z najważniejszych władców średniowiecza
Niemieccy naukowcy potwierdzili autentyczność szczątków jednego z najważniejszych władców średniowiecznej Europy. Badania z praktycznie stuprocentową pewnością dowiodły, że szczątki spoczywające w sarkofagu w katedrze w Magdeburgu należą do Ottona I Wielkiego, który w X wieku na nowo zdefiniował pojęcie władzy w Europie Zachodniej i Środkowej. Jednocześnie, niejako przy okazji, potwierdzono autentyczność szczątków Henryka II Świętego, jedynego niemieckiego władcy wyniesionego w średniowieczu na ołtarze. Otton i Henryk byli królami niemieckimi, pierwszym i ostatnim cesarzem rzymskim z dynastii saskiej (Ludolfingów).
Urodzony w 912 roku Otto I to postać, bez której nie można zrozumieć średniowiecznej Europy. To on wskrzesił ideę cesarstwa zachodniorzymskiego, kładąc podwaliny pod późniejsze Święte Cesarstwo Rzymskie. Z Magdeburga, miasta, które wyniósł do rangi arcybiskupstwa w 968 roku, kształtował politykę całego kontynentu. Prowadził ekspansję na ziemie Słowian, rozszerzając swoją domenę aż do Odry. Podporządkował sobie Burgundię, część Italii i Czech. W 955 roku na Lechowym Polu pokonał Madziarów, załamując ich potęgę i kończąc okres prowadzonych przez nich niszczycielskich najazdów na Europę. Był wybitnym wojownikiem i administratorem, udoskonalił biurokrację, a jego działania położyły podwaliny pod rozwój przyszłej potęgi państwa niemieckiego. Był też mecenasem nauki i sztuki, jednym z architektów renesansu ottońskiego. Gdy umarł w 973 roku w Memleben, pochowano go w magdeburskiej katedrze obok jego żony Edyty, która odeszła ćwierć wieku wcześniej. Przez ponad tysiąc lat jego doczesne szczątki spoczywały w kamiennym sarkofagu, lecz nikt dotąd nie mógł być pewien, czy to naprawdę one.
Historia najnowszych badań zaczęła się prozaicznie, od rutynowego przeglądu stanu zabytku. Podczas monitoringu w 2024 roku specjaliści z Krajowego Urzędu Ochrony Zabytków i Archeologii Saksonii-Anhalt (LDA) oraz Fundacji Kultury Saksonii-Anhalt stwierdzili niepokojący stan sarkofagu. Winowajcami okazały się żelazne elementy wmontowane w XIX wieku, które przez lata korodowały, rozsadzając sarkofag. Dodatkowo wilgoć, sole i dramatyczne wahania klimatu panującego w katedrze tworzyły warunki niemal idealne do niszczenia bezcennego zabytku.
W styczniu 2025 roku sarkofag otoczono obudową, tworząc miniaturowe laboratorium konserwatorskie w samym sercu katedry. Zdjęto ważącą około 300 kilogramów pokrywę wykonaną z marmuru prokonezyjskiego wydobywanego na greckiej wyspie Prokonessos (obecnie turecka Marmara). Pod nią kryła się prosta drewniana trumna w równie opłakanym stanie.
Analiza dendrologiczna przyniosła pierwszą niespodziankę. Wieko trumny wykonano z sosny ściętej zimą 1208 roku. Datowanie to znakomicie wpisuje się w historię katedry, którą w 1207 strawił pożar. Trumna najprawdopodobniej powstała przy okazji przeniesienia szczątków cesarza podczas odbudowy świątyni. Wewnątrz trumny znaleziono pozostałości tekstyliów, ludzkie szczątki i inne przedmioty. Wyróżnia się czerwony całun z bizantyjskiego lub hiszpańskiego jedwabiu i niebieski pled ze srebrnymi nićmi. Wewnątrz były też fragmenty szkła okiennego, pestki owoców czy monety z XIII wieku, co dowodzi, że trumna była wielokrotnie otwierana w różnych czasach. Po prowadzonej przez wiele miesięcy dokumentacji przystąpiono do badania znalezionych wewnątrz ludzkich szczątków.
Badania te dowiodły, że należą one do jednej osoby płci męskiej. Szkielet jest prawie kompletny i dobrze zachowany. Wzrost zmarłego wynosił około 180 cm, czyli około 10 centymetrów więcej niż średnia dla mężczyzny z X wieku. Mężczyzna zmarł w wieku 55–65 lat, co zgadza się z wiekiem śmierci Ottona. Silnie rozwinięte przyczepy mięśniowe na kościach ud i miednicy wskazują jednoznacznie na człowieka regularnie dosiadającego konia, a Otton I spędził w siodle znaczną część życia, prowadząc liczne wyprawy wojenne. Stawy kolanowe i biodrowe nosiły ślady zmian zwyrodnieniowych typowych dla artrozy. Na lewej kości promieniowej widoczne są ślady złamania, czaszka nosi ślady gojących się urazów, brakuje trzech górnych siekaczy utraconych za życia, widoczna jest próchnica, paradontoza i kamień nazębny. Wszystko to wskazuje na człowieka, który wiódł burzliwe życie, a znaczną jego część spędził w siodle.
Analiza izotopowa wskazuje, że zmarły jadł dużo białka zwierzęcego, ryby słodkowodne oraz rośliny typowe dla średniowiecznej Europy Środkowej. W jego diecie było za to niewiele kaszy jaglanej, jaką spożywał przeciętny Europejczyk w X wieku.
Kosztowne tkaniny w trumnie, dieta, stan kości i ślady urazów wskazują, że mamy do czynienia z członkiem średniowiecznej elity, który prowadził aktywne życie i dużo jeździł konno. To wiele elementów zgodnych z biografią Ottona Wielkiego, jednak nie są one czynnikami rozstrzygającymi. Ostateczny dowód przyniosły badania DNA.
W skarbcu katedry w Bambergu znajduje się czaszka i dwie kości udowe przypisywane Henrykowi II Świętemu, ostatniemu cesarzowi z dynastii Ludolfingów. Badania przeprowadzone przez naukowców z Instytutu Antropologii Ewolucyjnej im. Maxa Plancka w Lipsku wykazały, że wszystkie trzy kości należą do tego samego mężczyzny. Pokazały też, że mężczyzna ten jest krewnym trzeciego stopnia po mieczu mężczyzny z Magdeburga.
Henryk II Święty był synem księcia Bawarii Henryka II Kłótnika. Ten z kolei był synem Henryka I Ludolfinga, młodszego brata Ottona Wielkiego. Zatem Otton był stryjecznym dziadkiem Henryka Świętego, jego krewnym 3. stopnia. Idealnie zgadza się to z wynikami badań DNA.
Prawdopodobieństwo, że w obu miejscach spoczynku doszło niezależnie do zamiany szczątków i że przez przypadek w obu grobach znalazły się szczątki dwóch innych, spokrewnionych ze sobą w trzecim pokoleniu po mieczu mężczyzn, jest praktycznie zerowe. Jak stwierdził prof. Harald Meller, dyrektor LDA, szczątki z magdeburskiego sarkofagu to niemal na pewno Otton I Wielki.
Szczątki Ottona zostaną złożone 1 września 2026 roku w nowym sarkofagu. Tymczasem naukowcy kontynuują badania. Szczególnie interesują ich poszerzone kanały naczyniowe u podstawy czaszki i szczegóły zwyrodnienia stawów. Być może poznamy dzięki nim przyczynę śmierci władcy.
Znaczenie odkrycia wykracza poza samą identyfikację Ottona i Henryka. Jak zauważył Harald Ringbauer z Instytutu Maxa Plancka, ustalenie genetycznego profilu obu cesarzy otworzy możliwość identyfikowania innych przedstawicieli wysokiej arystokracji wczesnośredniowiecznej, których szczątki spoczywają w kościołach i katedrach całej Europy.









Komentarze (5)
venator, 29 marca 2026, 07:45
Świetne możliwości daje współczesna nauka. Aż się prosi o ponowne badania naszych szczątków królów, z wykorzystaniem współczesnych możliwości.
Fajnie to koreluje z opiniami prof. Kuchowicza (choć był nowożytnikiem), że społeczna warstwa panująca, tj, rycerstwo/szlachta miała dostęp do wysokobiałkowej diety, niedostępnej dla większości ówczesnego, rolniczego społeczeństwa.
Mariusz Błoński, 29 marca 2026, 17:43
Pamiętajmy, że Otton to elita elit.
Trafiłeś w przeszłości na ten tekst? https://kopalniawiedzy.pl/dieta-Wyspy-Brytyjskie-wladca-dieta-Anglosasi-krol-chlop,35016
venator, 29 marca 2026, 23:56
Tak, ale dzięki za przypomnienie. Kuchowicz oczywiście odnosił się do społeczeństwa zamieszkującego nasze ziemie, z olbrzymią lesistością i obfitością zwierzyny łownej. W nawiasie dodałem, że był nowożytnikiem. W XVI w. lesistość Anglii, to o ile dobrze pamiętam, wynosiła ledwie 10%, w Polsce sięgała 50%. dodatkowo należy wspomnieć o narodowym sporcie naszego rycerstwa/szlachty jakim było polowanie, odgrywające kluczową rolę społeczno-gospodarczą. Poza tym wschodnie tereny dzisiejszych Niemiec raczej bardziej przypominały puszczańskie warunki Polski wczesnopiastowskiej.
Mariusz Błoński, 31 marca 2026, 13:37
@venator
Właśnie zabrałem się za Kitowicza, o którym wspominałeś w komentarzach. Bardzo interesująca lektura. Dzięki wielkie za polecenie
venator, 1 kwietnia 2026, 01:24
Kitowicz to znakomite źródło. Nikomu w tamtym okresie w Polsce, nie przyszło do głowy opisywać tak szczegółowo życia w ówczesnym RON. Kitowiczowi jednak zabrakło czasu aby opisać życie głównej liczebnie warstwy czyli chłopów. Byli na końcu, zgodnie z feudalną drabiną społeczną. Niedokończony rozdział.
Ale warto też zapoznać się z dziełem wzmiankowanego przeze mnie Kuchowicza "Człowiek polskiego baroku". Absolutna kopalnia wiedzy. W dodatku Kuchowicz był prekursorem trendu nazywanym "biologicznym wymiarem historii".
W jednym z eseji, o ile dobrze pamiętam, Jerzy Besala poruszał kwestię psychiki Jana Kazimierza, wskazując na prawdopodobną chorobę psychiczną króla czyli cyklofrenię (to w starej nomenklaturze medycznej - obecnie dwubiegunówka, ChaD), co dobrze koreluje z jego zachowaniem, i co miało wymierny wpływ na naszą historię.
Badając decyzję jednostek sprawujących władzę, nie odbiegając od tematu, warto pamiętać o ich uwarunkowaniach fizyczno-psychicznych.
Nie musimy szukać daleko vide Trump.