Ostatnia szarża w stylu szkockim
Równo 250 lat temu, 27 lutego 1776, podczas wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych, miała miejsce ostatnia udokumentowana szarża szkockich górali (Highland Charge).
Przed rozpowszechnieniem się broni palnej szkoccy górale walczyli w zwartej formacji uzbrojeni w ciężkie miecze lub topory. Jednak taka formacja była bardzo wrażliwa na ogień broni palnej i artylerii.
Górale opracowali więc nową taktykę. Ruszali na przeciwnika w luźniejszej formacji, w grupach po kilkunastu ludzi, które łączyły się w klin. Uzbrojeni byli w broń palną, tarcze i lżejszą broń białą. Gdy zbliżali się na odległość strzału, oddawali salwę z muszkietów. Miało to zakłócić formację wroga, zadać mu pierwsze straty, a dym z muszkietów miał osłonić atakujących. Po oddaniu strzałów Szkoci porzucali muszkiety i pełnym pędem biegli w stronę wroga. Liczyli na to, że przeciwnik ani nie zdąży przeładować broni, ani założyć bagnetów.
Taktyka była bardzo skuteczna dopóty, dopóki nie opracowano muszkietów pozwalających na strzelanie z założonym bagnetem. Po pojawieniu się bagnetu tulejowego w miejsce korkowego, taktyka Highland charge nie była już tak skuteczna, przeciwnik był gotów do walki na broń białą.
Przed 250 laty w czasie bitwy o Moore's Creek Bridge służący w brytyjskiej armii Szkoci zastosowali swoją taktykę podczas ataku na amerykańskich rewolucjonistów. Ponieśli druzgocącą klęskę. Zginęło co najmniej 30 górali, ale ofiar musiało być więcej, gdyż część ciał porwała woda.
Szkoci nigdy więcej nie użyli tej taktyki. A przynajmniej nic o tym nie wiadomo.



Komentarze (0)