Lekarze z Białegostoku przez 20 dni walczyli o życie ciężarnej

| Medycyna
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Adam Ludwiczak, UMB

Przed trzema tygodniami, 11 marca, na SOR-ze Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku rozpoczęła się walka o życie 36-letniej pani Justyny i jej nienarodzonego dziecka. Miała trwać przez kolejnych 20 dni, a w akcję ratunkową zaangażowanych było – pośrednio i bezpośrednio – około 70 osób. Doktor Sławomir Czaban kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii z Blokiem Operacyjnym mówi, że mimo 42 lat doświadczenia jako anestezjolog, nigdy nie miał do czynienia z tak skomplikowanym przypadkiem.

Adam Ludwiczak, UMB

To był zwykły dzień, pani Justyna była pierwszy dzień na zwolnieniu lekarskim, które wzięła będąc w 36. tygodniu ciąży. Po południu skręcała z mężem łóżeczko. Wkrótce po tym poczuła duszność i omdlała. Mąż wezwał pogotowie. Ratownicy stwierdzili niską saturację i podwyższone tętno, zabrali więc kobietę na SOR. Gdy ją przywieźli pani Justyna miała zaburzenia świadomości oraz silne duszności. Podejrzewano zator płucny. Kilka minut po przyjęciu doszło do zatrzymania krążenia. Lekarze podjęli decyzję o wykonaniu cięcia cesarskiego. Pacjentkę zaintubowano, podłączono do respiratora i przewieziono na salę operacyjną.

W ciągu 7 minut od zatrzymania krążenia lekarzy wykonali cesarskie cięcie, a w tym czasie ciągle trwała akcja ratunkowa, lekarze prowadzili masaż serca, działał respirator. Również dziecko doznało zatrzymania krążenia, więc neonatolodzy rozpoczęli reanimację. Gdy udało się krążenie przywrócić, noworodek został przewieziona na Oddział Intensywnej Terapii Noworodka w Klinice Neonatologii, gdzie wciąż przebywa.

W tym czasie stan matki wciąż był dramatyczny. Serce raz wznawiało pracę, raz się zatrzymywano. Już w trakcie cesarskiego cięcia czterokrotnie użyto defibrylatora, kobieta wykrwawiała się.

Po zszyciu powłok brzusznych panią Justynę podłączono do sztucznego płuco-serca (ECMO) i przewieziono na OIOM. Tam wykonano tomografię komputerową. Okazało się, że kobieta ma masywny zator płucny, który zablokował dopływ krwi do obu tętnic płucnych, ponadto krwawi do jamy brzusznej. Operację wykonano na łóżku sali intensywnej terapii. Lekarze zatamowali krwawienie i usunęli ponad litr krwi z jamy brzusznej. W międzyczasie krążenie ponownie się zatrzymało, więc pani Justyna znowu była reanimowana.

Gdy stan pacjentki się ustabilizował, przekazano ją w ręce kardiochirurgów. Ci przeprowadzili małoinwazyjną embolektomię płucną. Przez żyłę udową usunęli z tętnicy płucnej masywny zator. Przez kolejne dwa tygodnie trwała walka o życie pacjentki.

Pacjentka, która miała ogromną wolę życia, i zespół, który się nie poddawał. Wykorzystaliśmy wszystkie techniki, wszystkie nowoczesne metody leczenia, które są dostępne w naszym szpitalu, cieszy się doktor Marzena Wojewódzka-Żelezniakowicz, kierownik SOR.

Pacjentka była we wstrząsie krwotocznym, we wstrząsie obturacyjnym. Pani otrzymała kilkukrotną transfuzje wymienną. Mój zespół Kliniki Anestezjologii skoncentrowany był na tym, by utrzymać pacjentkę przy życiu, ale też na stabilizacji układu hemostazy i opanować zaburzenia krzepnięcia i uzupełnić niedobory krwi krążącej. W Pani nie krąży ani kropla własnej krwi, dostała jej Pani tyle, że można byłoby ją obdzielić kilka osób, dodaje doktor Czaban.

Dopiero 27 marca stan pani Justyny był na tyle stabilny, że można ją było przenieść do Kliniki Kariologii. Przed dwoma dniami opuściła szpital.

Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku przypomina, że zator płucny stanowi do 20% zgonów ciężarnych. Często wynika on z zakrzepicy żył głębokich, więc jeszcze przed zatorem mogą pojawić się ból łydki lub uda (często jednostronny), obrzęk jednej nogi czy zaczerwienienie i ocieplenie kończyny. Natomiast objawy zatoru to nagła duszność (uczucie braku powietrza, nawet w spoczynku), przyspieszony oddech i tętno, ból w klatce piersiowej (często nasilający się przy oddychaniu), kaszel, czasem z krwią, osłabienie, zawroty głowy lub omdlenie, niepokój, uczucie „lęku bez powodu”, sinica (zasinienie ust, palców – przy ciężkim przebiegu).

Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku Jusyna zator płucny ciężarna