Bobry pomagają w walce ze zmianami klimatu. Całkowicie za darmo
Po wiekach bezwzględnego tępienia bóbr wraca do rzek Europy. Reintrodukcje przeprowadzone w wielu krajach sprawiły, że gatunek ten ponownie zasiedla doliny rzeczne od Szkocji po Szwajcarię. To jednak nie tylko sukces ochrony przyrody — jak wynika z nowych badań, powrót bobrów może mieć wymierny wpływ na obieg węgla w ekosystemach i pomagać nam w zapobieganiu zmianom klimatu. Całkowicie za darmo.
Badacze ze Szwajcarii, Hiszpanii, Holandii i Wielkiej Brytanii przyjrzeli się dokładnie temu, co dzieje się z węglem w strumieniu i jego otoczeniu, gdy bobry zdecydują się wybudować swoje tamy. Uczeni przez rok prowadzili pomiary na 800-metrowym odcinku strumienia w północnej Szwajcarii, gdzie bobry osiedliły się w 2010 roku, tworząc jedne z największych w Szwajcarii terenów podmokłych. Zmierzyli praktycznie wszystko, od stężeń rozpuszczonego węgla w wodzie, przez emisje gazów cieplarnianych z różnych powierzchni, aż po ilość węgla zakumulowanego w osadach i martwym drewnie. I chociaż spodziewali się, że mokradła mogą przyczyniać się do sekwestracji CO2 – czyli jego wycofywania z atmosfery i trwałego składowania – to uzyskane wyniki ich zaskoczyły. O szczegółach poinformowali na łamach Communications Earth & Environment.
Okazało się, że mokradła utworzone przez bobry pochłaniają do 10-krotnie więcej węgla niż taka sama powierzchnia rzeki lub równiny zalewowej, na której nie ma bobrów. Badacze wyliczyli, że w ciągu 13 lat istnienia badane przez nich bobrowe mokradła pochłonęły ponad 1100 ton węgla. Pomimo sezonowych zmian, spowodowanych różnicami w poziomie i przepływie wody, każdego roku mokradła wycofywały z atmosfery około 98 ton węgla, który bez obecności bobrów popłynąłby w dół strumienia lub wrócił do atmosfery. To wynik, który trudno osiągnąć na podobnej powierzchni jakimikolwiek innymi środkami.
Kiedy bóbr buduje tamę, spowalnia przepływ wody. Woda rozlewa się na sąsiednie tereny i zaczyna przesiąkać w głąb podłoża. Razem z nią pod ziemią znika ogromna ilość rozpuszczonego węgla nieorganicznego. To właśnie ten proces okazał się odpowiedzialny za ponad połowę rocznego pochłaniania węgla przez szwajcarskie mokradło. Bez uwzględnienia tego mechanizmu, który wcześniejsze badania pomijały, cały system byłby w zasadzie źródłem węgla netto.
Drugi element magazynowania węgla to osady. Spowolniona woda traci zdolność do transportowania zawiesiny, więc gleba i niesione wodą szczątki organiczne opadają na dno. Badacze stwierdzili, że osady w strefach stale zalanych zawierają do ośmiu razy więcej organicznego węgla i aż czternaście razy więcej węgla nieorganicznego niż gleby otaczającego je lasu.
Trzeci element to martwe drewno. Kiedy bóbr piętrzy wodę, okoliczne drzewa obumierają i przewracają się do wody. Zanurzone drewno rozkłada się bardzo powoli, przez dekady przechowując ogromne ilości węgla. W badanym mokradle martwe drewno odpowiadało za niemal połowę całości węgla zmagazynowanego przez 13 lat.
Rodzi się jednak pytanie o metan. Mokradła są tradycyjnie traktowane z pewną podejrzliwością. Emitują metan, gaz cieplarniany znacznie silniejszy niż dwutlenek węgla. Czy bobrowe stawy nie są więc raczej problemem niż rozwiązaniem?
Okazało się, że emisje metanu z szwajcarskiego mokradła były znikome, stanowiły mniej niż 0,1% całego bilansu węglowego i odpowiadały jedynie 1% ekwiwalentu CO2 pod względem efektu cieplarnianego. Autorzy wskazują, że wcześniejsze szacunki były zawyżone, bo opierały się na badaniach prowadzonych w borealnych torfowiskach Ameryki Północnej. Jest to środowisko bogate w torf, z silnymi cyklami zamrażania i rozmrażania. Europejskie doliny rzeczne na żwirowym podłożu zachowują się zupełnie inaczej.
Dominującym gazem cieplarnianym w mokradle okazał się dwutlenek węgla uwalniany z odsłoniętych osadów podczas letniego opadania wody, ale nawet te sezonowe emisje nie naruszały korzystnego rocznego bilansu.
Badacze pokusili się też o policzenie, ile węgla mogłyby wycofać z atmosfery bobry, gdyby osiedliły się w Szwajcarii we wszystkich miejscach, jakie się do tego nadają. Okazało się, że rocznie bobrze rozlewiska zmniejszyłyby szwajcarską emisję węgla nawet o 1,8%, czyli o ponad 700 000 ton. A to wszystko bez żadnych nakładów finansowych, planowania, używania kosztownych technologii i budowy infrastruktury przez człowieka.
Mamy tutaj więc przykład kolejnych wielkich korzyści, jakie możemy osiągnąć dzięki bobrom. Wcześniej informowaliśmy, że bobry zmniejszają ryzyko powodzi i poprawiają jakość wody.







Komentarze (1)
Ergo Sum, 20 marca 2026, 10:16
"Całkowicie za darmo" to nie jest po koszt reintrodukcji, ochrony i kontroli bobrów jest na pewno większy niż zero.