Śmiercionośne osuwiska w górach to skutek działalności człowieka
Przyczyna śmiertelnych osuwisk górskich leży nie tyle w działaniu sił natury, co człowieka, informują na łamach Science Advances tureccy naukowcy. Z ich badań wynika, że to nie stromy teren ani ulewne deszcze są główną przyczyną śmiertelnych ofiar związanych z osuwiskami. Decydującą rolę odgrywa człowiek, to, co robi z górskim krajobrazem, i jak zamożny jest kraj, w którym mieszka.
Opublikowane właśnie badanie objęło 46 krajów i niemal 60 lat danych o użytkowaniu gruntów — od 1960 do 2019 roku. Jego autorzy wykorzystali bazę danych opisującą w skali globalnej obszary górskie. Baza ta uwzględnia wysokość, nachylenie stoku i deniwelację względną terenu na siatce o rozdzielczości około 1 kilometra. Za obszary górskie baza ta uznaje wszystkie obszary położone na wysokości ponad 2500 metrów nad poziomem morza. Natomiast dla terenów położonych niżej niż 2500 m.n.p.m. za obszary górskie uznano te, na których deniwelacja względna – wysokość pomiędzy najwyższym a najniższym punktem na danym obszarze – przekracza 300 metrów. Baza ta uwzględnia też pokrywę leśną i użytkowanie gruntów przez człowieka. Wynika z niej, że obszary górskie stanowią 24% lądowej powierzchni Ziemi. Naukowcy zestawili zmiany pokrycia terenu z danymi o ofiarach z bazy ponad 700 śmiertelnych zdarzeń. Wyniki są jednoznaczne: to presja człowieka na środowisko górskie, a nie sama geologia czy klimat, w największym stopniu decyduje o tym, ile osób ginie.
Osuwiska zabijają rocznie ponad 4500 ludzi i powodują straty sięgające 20 miliardów dolarów. Sam rok 2024 był tym względem rekordowy — 766 śmiertelnych zdarzeń pochłonęło blisko 4933 ofiary, podczas gdy od 2004 roku liczba ta utrzymywała się poniżej 500 przypadków rocznie.
Naukowcy wprowadzili własny znormalizowany wskaźnik zmian użytkowania i pokrycia terenu (LULCC) i zestawili go z danymi o ofiarach w 46 krajach podzielonych na cztery grupy dochodowe: 7 krajów o wysokich dochodach, 8 krajów z „wyższej klasy średniej”, 15 krajów „niższej klasy średniej” i 16 krajów o niskich dochodach. Wyraźnie było widać, że im bardziej kraj przekształca swoje górskie tereny, tym więcej ludzi ginie w osuwiskach. Co więcej, wpływ tych zmian okazał się statystycznie silniejszy niż wpływ rzeźby terenu czy opadów.
Kraje bogate utrzymują od dekad stosunkowo stabilne pokrycie terenu — zmiany w ich górskich obszarach wyniosły zaledwie 7%. Kraje o niskich dochodach to zupełnie inna historia – łączny zakres przekształceń pokrycia terenu sięgnął tam około 50%. W samej Tanzanii — kraju o niskich dochodach — wskaźnik zmian wyniósł aż 97%, co oznacza niemal całkowite wylesienie górskich terenów. Rwanda wycięła niemal wszystkie lasy w górach, a pokrywały one 23% górskich obszarów tego kraju. Mjanma między 1960 a 2019 rokiem powiększyła swoje tereny zurbanizowane o 150%, podczas gdy liczba ludności wzrosła o ponad 1000%. Efekt? Aż 29 ofiar na każde pojedyncze osuwisko.
Porównania między krajami o zbliżonych dochodach są szczególnie wymowne. Weźmy na przykład Nepal, kraj którego rzeźba terenu szczególnie sprzyja osuwiskom. Tam ryzyko śmiertelnych osuwisk jest mniejsze niż średnia dla krajów o niskich dochodach. Dla Nepalu wskaźnik LULCC wynosi 0,08, podczas gdy na przykład dla Rwandy jest 10-krotnie wyższy (0,9) i skutki tego są widoczne. W Nepalu osuwisko w górach zabija średnio 4 osoby, a w Rwandzie jest to ponad 7 osób. Jak więc widać intensywne przekształcanie terenu w Rwandzie skutkuje większą liczbą ofiar.
Haiti, którego wskaźnik jest około 150 razy wyższy niż Indii przy podobnej rzeźbie terenu i opadach, odnotowuje czterokrotnie wyższą liczbę ofiar na osuwisko. Sri Lanka ma pięciokrotnie wyższy wskaźnik zmian niż porównywalne pod względem klimatu i topografii Ekwador i Gwatemala — i sześciokrotnie wyższą gęstość śmiertelnych osuwisk.
Różnice widać też w krajach o najwyższych dochodach. Dla Szwajcarii wartość LULCC jest niemal 4-krotnie wyższa niż dla Francji. Skutek? Gęstość śmiertelnych osuwisk (LD) – czyli liczba osuwisk powodujących ofiary śmiertelne na danym terenie – jest tam ponadczterokrotnie wyższa, a gęstość ofiar (FD) śmiertelnych osuwisk – czyli liczba ofiar osuwisk na danym terenie – jest ponadsiedmiokrotnie wyższa.
Mechanizm jest zrozumiały z punktu widzenia fizyki. Lasy stabilizują stoki, ich korzenie wiążą glebę, a korony spowalniają spływ wody. Gdy las ustępuje miejsca polom lub pastwiskom, zbocza tracą stabilność, a skutki wzmożonej erozji mogą utrzymywać się od 20 do 35 lat po wycięciu drzew, a nawet przez całe stulecie. Kraje ubogie zmagają się z presją demograficzną, która tylko pogarsza sytuację. Liczba ludzi narażonych na zagrożenia naturalne w obszarach górskich podwoiła się między 1975 a 2015 rokiem, rosnąc szybciej niż średni wzrost populacji. Prognozy są alarmujące — do 2060 roku liczba osób narażonych na osuwiska ma wzrosnąć o około 90%, a liczba ofiar o 140%.
Wniosek płynący z badania jest wyraźny jednoznaczny – skuteczna polityka zagospodarowania przestrzennego górskich terenów — zwłaszcza w krajach o niskich dochodach, gdzie aż 60% górskich obszarów pozostaje pod intensywną presją człowieka — to nie kwestia estetyki ani ochrony przyrody, lecz dosłownie kwestia życia i śmierci.



Komentarze (0)