Jad pszczeli może się sprawdzić w leczeniu atopowego zapalenia skóry
Jad pszczoły miodnej i jego główny składnik - hydrofobowy polipeptyd melityna - mogą pomóc w leczeniu atopowego zapalenia skóry (AZS).
AZS leczy się za pomocą maści i kremów zawierających glikokortykoidy, emolientów, fototerapii, miejscowych inhibitorów kalcyneuryny (ang. topical calcineurin inhibitors, TCIs) oraz immunosupresantów, np. cyklosporyny A. Zmniejszają one co prawda stan zapalny, ale wywołują także szereg skutków ubocznych. Nic więc dziwnego, że naukowcy szukają alternatywnych metod leczenia bez efektów ubocznych. Z myślą o tym przeprowadzono parę badań nad naturalnymi materiałami czy toksynami, w tym nad ekstraktami z żeń-szenia. Jadowi pszczoły i melitynie przyglądano się jednak rzadko.
Kwan‐Kyu Park i inni badali wpływ jadu pszczoły i melityny na dwóch modelach: in vivo (u myszy) chorobę przypominającą AZS wywoływano za pomocą 1-chloro-2,4-dinitrobenzenu (DNCB), a in vitro (w hodowlach ludzkich keratynocytów) za pomocą cytokin prozapalnych TNF‐α/IFN‐γ.
Studium zademonstrowało, że jad pszczeli i melityna wykazują aktywność immunomodulacyjną i że taka aktywność jest związana z regulacją różnicowania limfocytów Th [...].
Okazało się, że u gryzoni jad i melityna zmniejszały zmiany skórne wywołane DNCB. W przypadku keratynocytów stymulowanych TNF‐α/IFN‐γ zahamowaniu ulegała nadmierna ekspresja chemokin TARC/CCL17 i MDC/CCL22, a także cytokin prozapalnych, w tym IL‐1β, IL‐6 oraz IFN‐γ.
Wyniki autorów artykułu z British Journal of Pharmacology sugerują, że zarówno jad pszczeli, jak i jego główny składnik nadają się do zastosowania w nanoszonych na skórę preparatach na AZS.



Komentarze (10)
tempik, 7 września 2018, 08:39
Niestety prawo farmaceutyczne jest straszne. Zanim rozpoczną się długotrwałe badania kliniczne czasami mijają dekady! A i to nie gwarantuje że przebadany lek po jakimś czasie nie okaże się niebezpieczny. Moim zdaniem restrykcje powinny być poluzowane i powinny być dopuszczane leki nawet bez dokładnych badań dla ludzi świadomych zagrożenia i świadomie podejmujących decyzję. Ich ryzyko dawało by im szansę wyleczenia i nam wszystkim szansę na wprowadzenie nowych skutecznych leków. Lepsze to niż umierać w oczekiwaniu na nowy przetestowany lek.
Krzychoo, 7 września 2018, 09:04
Bea, może daj się po prostu ukąsić pszczole?
tempik, 7 września 2018, 09:16
próbowałaś maści z propolisem? byłem sceptyczny bo raczej do innych celów stosowałem zawsze propolis, ale mojej córce pomogło
tempik, 7 września 2018, 13:06
dlatego też byłem sceptyczny, ale działał. trochę jak steryd, jak już skóra była w opłakanym stanie to fajnie zaleczał ją i szybko regenerował. po odstawieniu oczywiście objawy wracały, ale doraźnie było to lepsze od sterydów. nazwy niestety nie pamiętam, ale poza propolisem i jakimiś roślinnymi olejkami nic w niej nie było
Mariusz Błoński, 7 września 2018, 16:33
We Wrocławiu jest wyspecjalizowany sklep pszczelarski. Na pewno mają maść propolisową.
http://www.miody-bartnik.pl
KONTO USUNIĘTE, 7 września 2018, 18:04
Apinotoksynoterapia, ( np. tu: https://www.portalpszczelarski.pl/artykul/1653/coraz_wiecej_zastosowan_jadu_pszczelego_w_medycynie.html (Edge nie podaje wyników wyszukiwania, dziwne) trochę boli lecz nie musisz czekać 7-10 lat, aż ten nowy lek przejdzie procedury.
pogo, 7 września 2018, 21:53
Pytanie jak należy to podawać? Może wystarczy się tym natrzeć, nie trzeba wstrzykiwać.
Tylko nie wiem jak pozyskać pszczeli jad bez użądlenia...
ex nihilo, 8 września 2018, 03:45
Po lewej żadło osy, po prawej pszczoły:
Z tego obrazka wynikają wszystkie "co, jak i dlaczego"
Żadło osy ma znacznie mniejsze zadziory, dlatego osa łatwo wyjmuje je ze skóry, może żadlić wielokrotnie.
Żądło pszczoły najczęściej zostaje w skórze, chociaż jeśli wbije się płytko, pszczoła może je wyjąć i schować.
Jad pobiera się przez siatkę, która ogranicza głębokość wbicia lub używa takiego materiału, z którego żądło łatwo wychodzi.
Przy okazji:
Przy pierwszym użądleniu jest to częste nawet u osób z silnym uczuleniem - niebezpieczne są następne użądlenia.
W ogóle w przypadku uczuleń często pierwszy kontakt z alergenem nie powoduje reakcji. Organizm jeszcze "nie wie", że jest to dla niego alergen. Musi się tego dopiero "nauczyć", uczulić.
I jeszcze "przy okazji":
Klepnięcie itp., to praktycznie pewny zastrzyk z jadu.

- próby leczenia jadem pszczół, jeśli nie są robione w obecnośći lekarza specjalisty mogą być ryzykowne:
- kiedy pszczoła żądli, najlepiej "pstryknąć" ją palcem, przy samej skórze, daje to największą szansę, że żądło zostanie z pszczołą, a nie w skórze
- żądło pszczoły trzeba jak najszybciej wyjąć ze skóry. W ten sposób można zmniejszyć ilość jadu w skórze - mięśnie woreczka jadowego pracują jeszcze kilkanaście sekund i wyciskają wszystko, co w nim jest. Przeciętnie w momencie użądlenia do skóry dostaje się tylko ok. 1/3 zawartości woreczka jadowego, reszta później. Wyjmować najlepiej pęsetą z bardzo cienkimi końcówkami (kleszcze tym też można), np. taką:
można też np. nożem, prawem jazdy itp., przesuwając po skórze. Złapanie żądła w palce, to jak naciśnięcie strzykawki

- warto pozbyć się takich odruchów, jak opędzanie się od pszczół i os, próby zabicia ich w locie itp., itd. To je tylko może rozdrażnić. Te pszczoły czy osy (pojedyncze!), które spokojnie "oglądają nas" z odległości 20-30 cm nie są groźne - jak nie znajdą niczego jadalnego (np. cukru), spokojnie odlecą. Jeśli znajdą np. odrobinę cukru na ręce i usiądą, żeby zjeść, można im pozwolić, zjedzą i odlecą. To bezpieczniejsze niż próba strącenia (a jeśli próbować, to tylko "pstryknięciem"). Rodrażnione, np. w pobliżu gniazda, latają inaczej, bardziej nerwowo i zwykle jest ich kilka. Wtedy trzeba spokojnie, ale dosyć szybko stamtąd sp[autocenzura]
- no i jeszcze jedno, chyba z tego wszystkiego najważniejsze: jeśli coś się pije w lecie tam, gdzie mogą być pszczoły lub osy, to najlepiej wypić od razu wszystko i używać tylko przezroczystych pojemników. Osy często włażą do puszek z piwem i innymi napojami. Poza tym bardzo lubią np. dojrzałe gruszki, potrafią do nich (zresztą do ciastek też) wleźć całe, tak, że ich nie widać.
Akurat teraz jest sam środek "sezonu os", są najbardziej aktywne, szukają wszystkiego, co słodkie.
tempik, 10 września 2018, 09:23
Ale nie jest to regułą, co niestety miałem nieprzyjemność doświadczyć. Jako małe dziecko dostałem strzała od pszczoły blisko serca. W ciągu kilku minut dostałem wstrząsu i przemieniłem się w wampira, dostałem takiego światłowstrętu że wyłem z bólu i uciekałem w cieniu drzew do ciemnej szopki, następnie kaszel i duszenie, jeszcze kilka minut i zrobiłem się cały fioletowy jak śliwka, kolejne minuty i napuchłem jak balon wszystkie stawy tak mi napuchły że nawet palcem nie mogłem ruszyć. To że żyje to niesamowity zbieg okoliczności. To że ojciec zainteresował się czemu kaszle w tej szopce, to że mieliśmy samochód i mogliśmy w 5 min dotrzeć do lekarza i to że zastaliśmy w domu jedynego lekarza w małej mieścinie. Tak więc mały owad a może nieźle namieszać.
użądlenie przez pszczołę kilka lat później już nie było tak dramatyczne, duży bolesny obrzęk przez kilka dni, i to tyle
W sezonie przy jedzeniu w plenerze zalecam każdemu żeby przed każdym kęsem czy łykiem sprawdzać co się bierze do buzi bo mała osa czy pszczoła gryząc kogoś w język czy przełyk potrafi powalić 100kg faceta który na nic nie jest uczulony.
Mariusz Błoński, 10 września 2018, 12:16
@bea W tym Bartniku kupiłem produkt Wytwórni Leków Naturalnych "Apiherba". Konkretnie coś takiego: https://apiherba.pl/p/6,krem-propolisowo-woskowy-apipropol-m-6-opakowanie-30-g
Skład: Wazelina biała (89%), koncentrat propolisowy (6%), wosk pszczeli (5%).