Koty wychodzące są nosicielami groźnych patogenów

| Zdrowie/uroda
Postaw mi kawę na buycoffee.to
MabelAmber, Pixabay

Twój pupil, wracający z eskapad poza domem może przynieść coś więcej niż tylko mysz. Okazuje się, że koty wychodzące z domu mogą być poważnym źródłem chorób zakaźnych przenoszonych na ludzi. I, co najbardziej zaskakujące, opieka weterynaryjna nie zmniejsza tego zagrożenia.

Naukowcy z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej, Georgetown University i Agriculture and Agri-Food Canada przeprowadzili największą analizę dotyczącą zdrowia wychodzących kotów domowych. Przeanalizowali dane dotyczące ponad 174 tysięcy kotów – bezpańskich, wychodzących z domu oraz niewychodzących z domu – z 88 krajów. Zidentyfikowali u nich obecność 124 gatunków patogenów. Było wśród nich 97 gatunków przenoszących zoonozy, czyli choroby mogące przenosić się ze zwierząt na człowieka.

Wnioski są zaskakujące. Koty wychodzące swobodnie na zewnątrz były od 3 do 5 razy bardziej narażone na zakażenie patogenami niż koty żyjące wyłącznie w domu. Co więcej, ryzyko infekcji u kotów swobodnie wychodzących (nawet do ogrodu), okazało się statystycznie niemal identyczne jak u kotów bezdomnych i dzikich – mimo że te pierwsze regularnie jadają, bywają u weterynarza i śpią we własnym łóżku.

To właśnie było największym zaskoczeniem. Powszechne jest bowiem przekonanie, że dbanie o kota – szczepienia, odrobaczanie, regularne wizyty u lekarza – skutecznie chroni przed ryzykiem. Okazuje się jednak, że gdy tylko kot ma swobodny dostęp do zewnętrznego świata, ta ochrona okazuje się złudna.

Mechanizm jest stosunkowo prosty. Polując na myszy, ptaki, jaszczurki czy owady, kot wchodzi w bezpośredni kontakt z dziką fauną stanowiącą naturalne rezerwuary wielu drobnoustrojów. Gryzonie są nosicielami Toxoplasma gondii w 30% przypadków, glisty kociej (Toxocary cati) w 32%, a bakterii Leptospira nawet w 66%. Nawet jeśli kot upoluje zaledwie kilka zwierząt miesięcznie, to w zupełności wystarczy do zakażenia. Dodatkowym problemem jest fakt, że właściciele drastycznie nie doceniają myśliwskich zdolności swoich pupili. Rzeczywista liczba ofiar kocich polowań jest szacunkowo o około 80% wyższa niż ta obserwowana przez opiekunów.

Wśród patogenów wykrytych u kotów znalazły się organizmy stwarzające bardzo zróżnicowane zagrożenie. Toxoplasma gondii może być niebezpieczna szczególnie dla kobiet w ciąży i osób z osłabioną odpornością. Bakterie z rodzaju Bartonella powodują tzw. chorobę kociego pazura, przenoszoną przez zadrapania. Leptospira wywołuje leptospirozę, mogącą prowadzić do poważnej niewydolności nerek i wątroby. W zebranym materiale znaleziono nawet jaja najgroźniejszego ludzkiego pasożyta na półkuli północnej tasiemca Echinococcus multilocularis, powodującego bąblowicę wielojamową, oraz ślady wysoce zjadliwego wirusa ptasiej grypy H5N1.

Problem nie ogranicza się wyłącznie do właścicieli. Wychodzące koty zanieczyszczają środowisko, w kale jednego zwierzęcia mogą znajdować się setki tysięcy długo przeżywających oocyst. Szacuje się, że koty w gminie liczącej zaledwie 12 tysięcy gospodarstw domowych produkują rocznie 77 ton odchodów trafiających do gleby i wód.

Autorzy badań stwierdzają, że najskuteczniejszym i najbardziej praktycznym rozwiązaniem jest ograniczenie swobodnego wychodzenia kotów. Szczepienia i profilaktyczne odrobaczanie, choć wartościowe, mają ograniczony zakres i nie chronią przed wieloma poznanymi zoonozami, a tym bardziej przed tymi jeszcze nieznanymi.

Ograniczenie wychodzenia kotów przynosi liczne korzyści. W Australii, gdzie obowiązują w tym względzie dość restrykcyjne przepisy, po ich wprowadzeniu zaobserwowano wyraźną poprawę stanu środowiska naturalnego (koty zabijają mniej dzikich zwierząt), znaczące zmniejszenie liczby wypadków i chorób u kotów oraz zmniejszenie populacji bezdomnych oraz zdziczałych kotów.

Wyniki badań szczegółowo opisano w artykule Outdoor roaming of owned cats elevates risk of zoonotic pathogen exposure: A global synthesis.

kot wychodzący choroba patogen ryzyko zoonoza