Muzyka się upraszcza. Utwory są coraz mniej złożone i coraz bardziej przewidywalne

| Humanistyka
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Ketut Subiyanto, Pexels

Włoscy badacze z Uniwersytetu Rzymskiego „La Sapienza”, Uniwersytetów w Padwie i Viterbo udowodnili, że muzyka zachodnia nie tylko staje się coraz bardziej do siebie podobna, ale też traci strukturalną złożoność, którą dawniej ją wyróżniała. Wyniki ich pracy, opublikowane w piśmie Scientific Reports, potwierdzają to, co odczuwa wiele osób – utwory różnych artystów coraz mniej się od siebie różnią.

Naukowcy przeanalizowali blisko 20 tysięcy utworów zapisanych w formacie MIDI. Zbiór obejmował sześć głównych gatunków – muzykę klasyczną, jazz, rock, pop, muzykę elektroniczną i hip-hop, a chronologicznie rozciągał się na niemal cztery stulecia – od XVII-wiecznych kompozycji klasycznych, przez jazzowe arcydzieła XX wieku, aż po produkcje z 2021 roku.

Badacze potraktowali każdy utwór jak sieć, mapę połączeń między dźwiękami. Poszczególne nuty stały się węzłami grafu, a przejścia między nimi były liniami, których waga odzwierciedlała, jak często dane przejście się powtarza. Jeśli utwór wielokrotnie przechodzi z nuty C do G, ta ścieżka na mapie staje się grubsza i wyraźniejsza. Im bardziej urozmaicone i nieprzewidywalne przejścia melodyczne oraz harmoniczne, tym wyższa „efektywność ważona" sieci, czyli miara przyjęta przez badaczy jako wskaźnik złożoności muzycznej.

Wyniki analizy gatunkowej nie pozostawiają wątpliwości. Utwory skomponowane 400 lat temu, szczególnie w nurcie klasycznym, osiągają wyraźnie wyższą efektywność. Innymi słowy, dawna muzyka nie była budowana wokół tych samych kilku schematów powtarzanych w kółko. Zamiast tego wykorzystuje szeroki wachlarz kombinacji dźwiękowych, co sprawia, że brzmi bardziej różnorodnie, jest mniej przewidywalna i bogatsza strukturalnie.

Muzyka klasyczna i jazz osiągają wyraźnie wyższe wartości złożoności niż pozostałe gatunki. Co ciekawe, rock, pop, hip-hop i muzyka elektroniczna charakteryzują się wysoką wzajemnością przejść. Oznacza to, że nuty powracają do siebie nawzajem wyjątkowo często, tworząc powtarzalne, przewidywalne struktury. Wyobraźmy sobie częste, szybkie przejście z C do G natychmiast poprzedzone jego odwrotnością. To właśnie ten mechanizm dominuje we współczesnych gatunkach popularnych. Natomiast w muzyce klasycznej i jazzie następstwa dźwięków są bardziej zróżnicowane i mniej schematyczne.

Najbardziej niepokojąca część badania dotyczy zmian w czasie. Analiza ujawniła systematyczny spadek złożoności, szczególnie wyraźny we współczesnej muzyce klasycznej i jazzowej. Innymi słowy nawet gatunki historycznie uchodzące za najtrudniejsze harmonicznie i melodycznie z dekady na dekadę upodabniają się do bardziej przystępnych stylów popularnych, tracąc swoją odrębną tożsamość.

Co więcej, różnice między gatunkami zaczęły się zacierać. Mapy muzyczne pokazują, że muzyka komponowana w latach 1950–1979 stanowiła swoisty pomost, zachowywała jeszcze pewną złożoność wcześniejszej ery, jednocześnie otwierając drogę ku uproszczeniu, które zdominowało późniejsze dekady.

Badacze wskazują możliwe przyczyny tego zjawiska. Muzyka jest płynna w swojej konstrukcji, kształtuje ją kultura, emocje, zmiany społeczne i technologiczne. Zanim pojawiły się nagrania, muzyka była wyłącznie żywym, wspólnotowym doświadczeniem, tworzonym przez wyszkolonych wykonawców. Nowe technologie, od płyt winylowych i kaset magnetofonowych po platformy streamingowe, radykalnie zmieniły ten obraz, demokratyzując zarówno odbiór, jak i tworzenie muzyki.

Dziś algorytmy Spotify czy YouTube mogą premiować treści prostsze i bardziej przewidywalne, łatwiej przyswajalne przez szeroką publiczność. To z kolei może kształtować nie tylko to, czego słuchamy, ale i kierunek, w jakim podąża muzyczna twórczość. Podobny trend upraszczania zaobserwowano wcześniej w tekstach piosenek oraz języku mediów społecznościowych.

muzyka utwór uproszczenie złożoność Spotify YouTube