Dziwny przypadek medyczny pani AB

| Medycyna
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Wei Ding, Unsplash

Historia, która opisujemy jest tak dziwna, że gdyby nie poważne źródło, w którym ją znaleźliśmy, nigdy byśmy jej nie opisali.
Zimą 1984 roku zdrowa 40-letnia mieszkanka Wielkiej Brytanii – będziemy nazywać ją AB, tak, jak nazwano ją w opisie przypadku opublikowanym na łamach The British Medical Journal (BMJ) – czytała w domu książkę, gdy nagle usłyszała w głowie głos: Nie bój się. To musi być dla Ciebie szok, że mnie słyszysz, ale to najprostszy sposób kontaktu, jaki wymyśliłem. Mój przyjaciel i ja pracowaliśmy w Children's Hospital, Great Ormond Street, i chcemy Ci pomóc. Aby przekonać Cię, że mówimy prawdę, chcemy, byś sprawdziła następujące rzeczy i tutaj głos podał jej trzy różne informacje. Kobieta sprawdziła je i wszystkie były prawdziwe. Była jednak przerażona. Poszła do swojego lekarza rodzinnego, a ten skierował ją do psychiatry, późniejszego autora wspomnianego artykułu w BMJ.

Psychiatra zdiagnozował u niej psychozę i zapisał leki. Po kilku tygodniach głosy z głowy kobiety zniknęły, a AB pojechała na wakacje. Była za granicą i wciąż brała leki, gdy głosy znowu się pojawiły. Kazały jej natychmiast wrócić do domu, gdyż jest z nią coś nie tak, co wymaga natychmiastowego leczenia. U pacjentki pojawiły się też inne przekonania o charakterze urojeniowym.

AB wróciła do Londynu. Tymczasem głosy podały jej adres, pod który powinna się udać. Mąż, chcąc ją uspokoić, zabrał ją pod wskazany adres. Okazało się, że znajduje się tam dział obrazowania jednego z dużych londyńskich szpitali. Głosy powiedziały jej, by wykonała skan mózgu, gdyż ma guza mózgu i zapalenie pnia mózgu. Zestresowana pacjentka udała się ponownie do psychiatry. Ten, by ją uspokoić, zalecił wykonanie skanu. Wyjaśnił na zleceniu, że kobieta ma halucynacje, słyszy głosy mówiące, że ma guza mózgu, ale że sam wystawiający skierowanie nie znalazł u niej żadnych fizycznych objawów guza, a celem wykonania badania jest jedynie uspokojenie pacjentki.

Szpital nie chciał wykonać skanu na takiej podstawie, jednak po pewnym czasie dał się przekonać psychiatrze. Badanie wykonano w kwietniu, a wstępne wyniki skłoniły lekarzy do wykonania ponownego badania z kontrastem. Wykazało ono, że w lewej półkuli mózgu występuje masa ciągnąca się przez sierp mózgu do prawej półkuli. Wszystko wskazywało na oponiaka.
Psychiatra skierował więc AB do neurochirurga. Ten zaś zauważył, że u pacjentki nie występuje ani ból głowy, ani objawy neurologiczne związane z obecnością guza. Wraz z nią i mężem rozważyli wszystkie za i przeciw, i uznali, że najlepszym wyjściem będzie przeprowadzenie pilnej operacji, zanim pojawią się objawy.

Podczas operacji usunięto guza o wymiarach 6,3x3,8 cm.

AB powiedziała później psychiatrze, że gdy tylko się wybudziła, głos powiedział jej: Jesteśmy zadowoleni, że Ci pomogliśmy. Do widzenia. Nie pojawiły się u niej żadne komplikacje po operacji. Leki antypsychotyczne odstawiono natychmiast, głosy nie wróciły.

Artykuł z opisem przypadku ukazał się w 1997 roku. Jego autor pisze: AB zadzwoniła do mnie z życzeniami na ostatnie Boże Narodzenie i powiedziała, że przez ostatnich 12 lat była całkowicie zdrowa. To właśnie jej telefon przypomniał mi o tym przypadku.

Czy więc głosy zdiagnozowały guza? Zdecydowanie nie. Jest znaną rzeczą, że guzy mózgu mogą dawać objawy psychiatryczne. Zdaniem niektórych specjalistów, jest też mało prawdopodobne, by guz tej wielkości nie dawał zupełnie żadnych objawów. Nie można wykluczyć, że pacjentka czuła coś w głowie, być może pojawił się u niej lęk, który spowodował pojawienie się głosów. A być może to guz spowodował pojawienie się głosów, które nałożyły się na jej lęk i wskazywały, że powinna wykonać badania głowy, bo coś jest nie w porządku. AB mogła nieświadomie połączyć pewne posiadane informacje, informacje, których szukała w związku z tym, co ją niepokoiło, informacje od lekarza, a na to mogły nałożyć się objawy psychotyczne wywołane silnym lękiem lub działaniem guza.

przypadek medyczny głosy guz oponiak psychoza