Porzucone rurociągi ważnym źródłem zanieczyszczenia oceanów mikroplastikiem
Zanieczyszczenie oceanów plastikiem kojarzy nam się zwykle z plastikowymi torbami i butelkami czy z sieciami rybackimi. Tymczasem Freija Mendrik, Richard C. Thompson i ich koledzy z University of Plymouth i North Carolina State University zwracają uwagę na źródło zanieczyszczeń, którego dotychczas nikt nie brał pod uwagę – stare rurociągi i wielofunkcyjne przewody łączące platformy wydobywcze z instalacjami na dnie morskim.
Rurociągi pokryte są warstwami tworzyw sztucznych, które chronią stal przed korozją i zapewniają izolację termiczną. Problem w tym, gdy przestają być używane, zwykle pozostawia się je na dnie. W USA jest to już standardowa praktyka. Ponad 97% nieużywanych rurociągów spoczywa na dnie oceanów. A to już około 29 000 kilometrów.
Autorzy badań szacują, że już obecnie na Brytyjskim Szelfie Kontynentalnym znajduje się około 219 tysięcy ton plastiku zawartego w podwodnej infrastrukturze naftowo-gazowej. Z tego 121 tysięcy ton to materiał, który prawdopodobnie pozostanie tam na zawsze, gdyż usuwanie rurociągów jest skomplikowane i kosztowne.
Głównym elementem pracy jest analiza próbek rurociągów wyciągniętych w dna w 2024 roku, po 22 latach eksploatacji. Naukowcy wykorzystali mikroskopię elektronową, spektroskopię w podczerwieni i testy twardości. Wykazali ślady degeneracji chemicznej i fizycznej powłok, pęknięcia, chropowatości, spadek twardości, pojawienie się grup hydroksylowych i karbonylowych. Degradacja była wyraźnie silniejsza w miejscach, gdzie rurociąg był wystawiony na bezpośrednie działanie wody morskiej, niż tam, gdzie był chroniony przez beton.
Na podstawie swoich badań naukowcy obliczają, że pozostawione na dnie rurociągi mogą generować od 4,5 do 509 ton mikroplastiku rocznie. Te 4,5 tony to mniej więcej taka ilość, jaką każdego roku do Morza Północnego zanoszą brytyjskie rzeki. Natomiast 509 ton to 8-krotnie więcej, niż dawna emisja plastikowych mikrogranulek zawartych w kosmetykach, przez zakazem jego stosowania w Wielkiej Brytanii.
Na tym jednak badacze nie poprzestali. Przeprowadzili też analizę szacowanego progu stężenia, powyżej którego mikroplastik zaczyna szkodzić organizmom morskim. Wynika z niej, że po pełnym rozpadzie powłok z rurociągów próg taki może zostać przekroczony w objętości od 0,5 do 15 km3 osadów dennych i od 54 do 1693 km3 wody. To oznacza realne ryzyko dla wielu organizmów, w tym również dla zwierząt poławianych komercyjne. A wraz z ich mięsem powłoki rurociągów trafią i do naszych organizmów.
Szczegóły w artykule Legacy subsea plastics from the oil and gas industry: Environmental risks of decommissioning in situ.



Komentarze (0)