Kazachstan przygotowuje się do reintrodukcji tygrysa
Przed kilkoma tygodniami rząd Kazachstanu wydał decyzję o powiększeniu Państwowego Rezerwatu Natury Ile-Bałchasz. Rezerwat utworzony w 2018 miał dotychczas powierzchnię 450 252 hektarów (4502 km2), a zostanie powiększony o 35 088 ha (350 km2), co pozwoli na połączenie rozdzielonych obecnie fragmentów rezerwatu. Ile-Bałchasz chroni jeden z największych ekosystemów wodno-bagiennych Azji Środkowej, deltę rzeki Ili i wybrzeże jeziora Bałchasz. Jednocześnie w regionie tylko w ubiegłym roku zasadzono 37 000 nowych drzew, a to tylko niewielka część planu zakładającego zasadzenie 2 miliardów drzew do roku 2027. Wszystko to ma służyć, między innymi, reintrodukcji tygrysa.
Tygrysy kaspijskie wyginęły w latach 40. ubiegłego wieku. Przyczyną, jak zwykle bywa, byli ludzie, którzy bezwzględnie je zabijali, pozbawiali przestrzeni życiowej, zabijali zwierzęta, którymi żywiły się tygrysy. W 2009 roku ukazały się badania, których autorzy stwierdzili, że tygrys kaspijski i tygrys syberyjski to prawdopodobnie część tej samej populacji, która została rozdzielona w XIX wieku w wyniku działalności człowieka. Innymi słowy, to ten sam gatunek. Stąd decyzja o reintrodukcji tygrysa, rodzimego zwierzęcia Kazachstanu.
W latach 2021–2024 w południowym regionie jeziora Bałchasz posadzono 50 000 drzew, w ubiegłym roku dodano ich 37 000. To część wielkiej inicjatywy zalesienia Kazachstanu w ramach której od 2021 roku w całym kraju posadzono już około 1,4 miliarda drzew, z czego ponad 18 milionów w miastach i miasteczkach w całym kraju.
Drzewa sadzone na południowym wybrzeżu jeziora Bałchasz mają chronić zasoby wodne, regulować przepływ wody i zapobiegać powodziom. Mają też stworzyć warunki do życia dla roślinożerców stanowiących bazę pokarmową dla tygrysów. Już zauważono, że ssaki roślinożerne, dziki i jelenie, zaczęły wracać w te regiony. Każde zasadzone drzewo to inwestycja w przyszłość tygrysa w Kazachstanie.
Od dwóch lat w Kazachstanie żyją dwa tygrysy przywiezione z ogrodu zoologicznego w Holandii. Zwierzęta przebywają na zamkniętej przestrzeni w Rezerwacie Ile-Bałchasz i nigdy nie odzyskają wolności. Jednak specjaliści mają nadzieję, że jeśli para doczeka się potomstwa, ich młode z czasem będą stanowiły część populacji wolnych tygrysów Kazachstanu.
Ważną rolę w próbach reintrodukcji tygrysa odgrywają WWF i ONZ. Dzięki ich wysiłkom opracowano odpowiednie plany, zbudowano stację strażników parku i obecnie budowana jest druga. Stacje te będą prowadziły ciągły monitoring wolno żyjących tygrysów, zapobiegały konfliktom zwierząt z ludźmi, już teraz prowadzone są działania edukacyjne wśród ludności mieszkającej na terenach, na których w przyszłości zagoszczą tygrysy. Powstała też ochotnicza jednostka strażacka, która znacząco poprawiła stan ochrony przeciwpożarowej w rezerwacie.
Jeszcze w bieżącym roku do Kazachstanu mają trafić pierwsze schwytane na wolności tygrysy syberyjskie. W tej chwili nie wiadomo, kiedy pierwszy tygrys będzie mógł swobodnie żyć w Kazachstanie.



Komentarze (1)
venator, 19 marca 2026, 03:05
Towarzysze chorągwi husarii okrywali swe pancerze skórami drapieżników - dla splendoru i z chęci oddziaływania psychologicznego na przeciwnika. W końcu zwisające z husarza futro wielkiego kota, musiało robić wrażenie na przeciwniku, często będącego prostym żołnierzem, na ogół analfabetą. Był jeszcze aspekt czysto wojskowy - przeciąć szablą taką skórę to nie była prosta sprawa. Dlatego zarzucone na plecy, powodowało, że w niektórych sytuacjach można było odrzucić naplecznik kirysu, który swoje ważył.
Najdroższe były skóry tygrysie, pozyskiwane głównie z Persji - a więc futra tygrysa kaspijskiego. Na drugim miejscu płacono za "rysia perskiego", wtedy tak określano geparda perskiego. Tańsza była zaś skóra lamparcia. Pocztowi, a więc powiedzmy szeregowi zarzucali zaś skóry wilka, rzadziej niedźwiedzia, a więc pospolitych (raczej dotyczyło już tylko wilki) w tamtych czasach, rodzimych drapieżników.
Tak oto, skrzydlata jazda przyczyniała się do wybijania wielkich, azjatyckich drapieżników.
Ps. Oczywiście to taka ciekawostka, bo masakra tygrysów trwała w najlepsze, jak husaria pojawiała się już tylko na kartach powieści Sienkiewicza.
Śledząc losy i historię tygrysa z Mazandaran, natrafiłem na biografię Masouda Mirzy, najstarszego syna Nassera ad-Din Szacha z dynastii Kadżarów (panował w latach 1896–1907). Jego hobby było polowanie, i znany jest z tego, że sam ustrzelił 37 tygrysów, to znaczy ok. 20% populacji tygrysa w tamtym czasie. Lata panowania jego ojca znane są jako najmroczniejszy czas dla dzikiej przyrody w historii Iranu. W polowaniach pomagali Masoudowi Mirzie lokalni mieszkańcy, tropiąc dla niego tygrysy i inne rzadkie okazy zwierząt.
https://dzikiezycie.pl/archiwum/2011/sierpien-2011/wspomnienie-o-iranskim-tygrysie