Jedne z najstarszych monet wikingów przyniosły zaskakujące informacje
W 2018 roku, podczas prac w okolicach Damhus na południe od duńskiego Ribe, odkryto coś wyjątkowego – 266 srebrnych wikińskich monet, które spoczywały w ziemi przez ponad tysiąc lat. Opublikowane właśnie wyniki ich analizy chemicznej i izotopowej rzucają nowe światło na początki wikińskiego systemu monetarnego oraz na zaskakująco dalekie połączenia handlowe wczesnośredniowiecznej Skandynawii.
Znalezione monety należą do serii zwanej „Kombinationsgruppe 4" (KG 4) i datowane są na okres około 820–850 roku naszej ery. Zdecydowana większość z nich, bo aż 262 egzemplarze, to typ zwany Face/Forward Looking Deer. Na awersie przedstawiają ludzką twarz (nawiązującą do wizerunku Wodana), na rewersie zaś jelenia patrzącego wprost na widza. Przed odkryciem skarbu z Damhus znanych było zaledwie 13 takich monet. Znalezisko niemal z dnia na dzień dwudziestokrotnie zwiększyło ich liczebność w zbiorach naukowych.
Monety te są czymś szczególnym nie tylko ze względu na rzadkość. To jedne z najwcześniejszych srebrnych denarów wybitych w Skandynawii, pionierski produkt mennicy w Ribe, które było pierwszym miastem Skandynawii. Ich pojawienie się około 820–830 roku oznaczało przejście od wcześniejszych sceatów (drobnych monet srebrnych używanych lokalnie od około 725 roku) do nowego, zreformowanego systemu monetarnego. Skala produkcji była zresztą imponująca wstępne badania stempli wskazują, że wybito ich setki tysięcy.
Badacze pod kierownictwem Thomasa Bircha z Muzeum Narodowego Danii – w tym Helle Horsneas (również z Muzeum Narodowego Danii), Jens Christian Moesgaard z Uniwersytetu w Sztokholmie i Jane Kershaw z University of Oxford – poddali analizie 25 losowo wybranych monet, co stanowi około 10 procent zbioru. Pobrane próbki przebadano za pomocą mikrofluorescencji rentgenowskiej (µ–XRF) oraz spektrometrii masowej z ablacją laserową (LA–ICP–MS). Równolegle przeprowadzono analizę stosunków izotopów ołowiu.
Wyniki okazały się zaskakująco spójne. Monety mają jednorodny skład około 94% srebra, około 5% miedzi i około 1% ołowiu. Domieszka miedzi – prawdopodobnie w postaci brązu lub mosiądzu – była zamierzonym sposobem nieznacznego „rozcieńczenia" kruszcu. Co istotne, stosunki izotopów ołowiu nie wskazują na skandynawskie złoża rud.
Analiza wykazała, że skład chemiczny i izotopowa monet z Damhus plasuje się dokładnie pomiędzy dwoma rodzajami ówczesnego srebra w obiegu.
Pierwszym z nich jest srebro zachodnioeuropejskie, głównie monety karolińskie bite za Karola Wielkiego i Ludwika Pobożnego oraz anglosaskie denary z przełomu VIII i IX wieku. Po reformie monetarnej Karola Wielkiego w 793 roku obie tradycje korzystały z podobnego kruszcu. Porównanie zawartości złota i bizmutu oraz rozkładu izotopów ołowiu wskazuje, że monety zachodnie były przetapiane i trafiały jako surowiec do mennicy w Ribe. Samo w sobie nie jest to niespodzianką.
Prawdziwe zaskoczenie przynosi jednak drugi rodzaj. Charakterystyczny udział złota (poniżej 0,3%) i bizmutu (400–600 ppm) oraz skład izotopowy monet z Damhus wykazują uderzające podobieństwo do modeli geochemicznych opracowanych dla wczesnośredniowiecznych skarbów dirhamów islamskich znajdowanych na Gotlandii i Olandii datowanych na pierwszą połowę IX wieku.
Okazuje się, że mennica w Ribe najprawdopodobniej użyła do produkcji monet srebra pochodzącego ze świata islamskiego, dirhamów bitych w mennicach Umajjadów i Abbasydów na Bliskim Wschodzie i w Azji Środkowej.
Odkrycie ma ogromne znaczenie historyczne. Powszechnie bowiem uważano, że masowy napływ islamskiego srebra do Skandynawii zaczął się dopiero około 850 roku, wtedy bowiem dirhamy zaczynają się pojawiać licznie w duńskich skarbach. Wyniki badań monet z Damhus cofają tę datę o co najmniej dwie dekady.
Co więcej, Ribe leży na zachodnim krańcu Jutlandii, daleko od bałtyckich szlaków, którymi płynęło wschodnie srebro. A mimo to dotarło tam krótko po 820 roku. Islamski kruszec mógł przybyć nie w formie monet, lecz jako przetopione sztabki i bryłki, co tłumaczyłoby brak dirhamów w ówczesnych warstwach archeologicznych Ribe, podczas gdy inne ślady kontaktów ze Wschodem (szklane paciorki, wisiorki wzorowane na dirhamach) są już tam obecne w końcu VIII stulecia.
Odkrycie wpisuje się w szerszy obraz wikińskich sieci handlowych biegnących Wołgą i Dnieprem aż po Morze Kaspijskie i Bagdad. Wikingowie otrzymywali tam srebro w zamian za futra, bursztyn i niewolników. Skarb z Damhus pokazuje, że echa tego handlu docierały do zachodnich krańców Skandynawii znacznie wcześniej, niż dotąd sądzono.
Historia monet z Damhus pokazuje, jak dynamicznie zmieniał się wczesnośredniowieczny świat. W pierwszej połowie IX wieku mennica w duńskim Ribe korzystała jednocześnie ze srebra z mennic frankońskich oraz z islamskich szlaków handlowych, by przetopić je razem i wybić własną monetę.
Badania nad skarbem z Damhus trwają. W planach jest m.in. analiza wcześniejszych sceatów z Ribe, co pozwoli ustalić, czy przetapiano je przy produkcji monet KG 4.
Ze szczegółami badań można zapoznać się w artykule The Damhus Hoard: New Insights Into Some of the Earliest
Viking Silver Coinage.




Komentarze (0)