Wymaz z nosa pozwoli na wczesną diagnostykę choroby Alzheimera?
Choroba Alzheimera dotyka milionów ludzi na całym świecie, ale jej diagnostyka na najwcześniejszych etapach – kiedy leczenie daje najlepsze rezultaty – jest niezwykle trudna. Być może uda się to zmienić dzięki odkryciu dokonanemu przez naukowców z Duke University Health System (Duke Health). Zauważyli oni, że pobierając wymaz z nosa można pobrać próbki z wczesnymi zmianami biologicznymi powiązanymi z alzheimerem. Próbki te są dostępne jeszcze zanim pojawią się pierwsze problemy z myśleniem czy pamięcią.
Nabłonek węchowy — cienka warstwa tkanki wyściełająca górną część jamy nosowej — jest jedynym miejscem w ludzkim ciele, gdzie neurony sensoryczne bezpośrednio stykają się ze środowiskiem zewnętrznym i jednocześnie łączą się z mózgiem. Co więcej, przez tę okolicę przepływa płyn mózgowo-rdzeniowy. To spostrzeżenie stało się punktem wyjścia dla badaczy: skoro patologia alzheimera przenika do nabłonka węchowego, a płyn mózgowo-rdzeniowy przemywa ten obszar — może właśnie nos jest oknem na najwcześniejsze zmiany chorobowe?
Zespół doktora Bradleya Goldsteina opracował małoinwazyjną metodę pobierania próbek z nabłonka węchowego. Podczas ambulatoryjnej wizyty lekarz wprowadza przez nozdrze endoskop i delikatną szczoteczką cytologiczną zeskrobuje komórki z szczytu jamy nosowej. Zabieg trwa kilka minut i nie wymaga znieczulenia ogólnego.
Testom poddano 22 osoby podzielone na trzy grupy: zdrową grupę kontrolną, pacjentów z klinicznie objawową chorobą Alzheimera oraz osoby z prawidłową funkcją poznawczą, lecz z nieprawidłowymi biomarkerami w płynie mózgowo-rdzeniowym, wskazującymi na przedkliniczne stadium Alzheimera.
Wyniki były bardzo obiecujące. W nabłonku osób z przedklinicznym alzheimerem zauważono wyraźną aktywację cytotoksycznych limfocytów T CD8. To są te same komórki, które wcześniej wykryto w płynie mózgowo-rdzeniowym pacjentów z zaawansowaną chorobą. W komórkach nabłonka węchowego sygnał ten pojawiał się wcześniej i był silniejszy niż w płynie mózgowo-rdzeniowym.
Badana metoda diagnostyczna odróżniała osoby z alzheimerem (zarówno klinicznym, jak i przedklinicznym) od zdrowych z dokładnością, która pozwala uznać ją za dobrej jakości test diagnostyczny. Co ważne, wynik korelował z poziomem amyloidu beta w płynie mózgowo-rdzeniowym, ale nie z poziomem tau ani z wynikami testów poznawczych — co wskazuje, że odzwierciedla wczesne, amyloidowe zmiany, zanim dojdzie do pełnoobjawowego otępienia.



Komentarze (0)