Niezwykły masowy grób z pogranicza wikingów i Anglosasów. Wśród ofiar olbrzym po trepanacji
Studenci i wykładowcy archeologii, który na obrzeżach Cambridge prowadzili treningowe wykopaliska, trafili na masowy grób ofiar bitwy lub egzekucji. Pochodzi on z około IX wieku, gdy Cambridgeshire było płonącym pograniczem między rządzonym przez Anglosasów królestwem Mercji, a podbitym w 870 roku przez wikingów królestwem Anglii Wschodniej. Podbój rozpoczął się w 865 roku, gdy armia Ivara bez Kości – syna Ragnara Lodbroka – złożona w większości z Duńczyków, rozpoczęła trwającą 13 lat inwazję. W historiografii angielskiej najeźdźcy znani są jako Wielka Armia Pogan.
Opierając się na liczbie czaszek naukowcy ocenili, że w pochówku spoczęło 10 osób, a co najmniej jedna z nich została zdekapitowana. Jednak najbardziej interesującym odkryciem jest znalezienie szkieletu prawdziwego olbrzyma jak na owe czasy, którego czaszka nosi ślady trepanacji.
Niezwykłą cechą pochówku jest fakt, że znajdują się w nim zarówno kompletne, jak i rozczłonkowane szczątki, czaszki bez wyraźnie przypisanych do nich ciał, nagromadzenia nóg oraz cztery kompletne szkielety, których pozycja wskazuje, że ofiary zostały związane. Wszystkie zwłoki należą do dość młodych mężczyzn, którzy zostali wrzuceni byle jak do grobu. To sugeruje, że widzimy tutaj ofiary bitwy, egzekucji lub obu wydarzeń.
Odkrycia dokonano na tajemniczym, przyciągającym turystów i badaczy Wandelbury. Obecne odkrycie to pierwsze w tej okolicy szczątki ludzkie znalezione od 1976 roku. Wówczas wiatr powalił drzewo, które odsłoniło pięć szkieletów pochodzących z tego samego okresu, co obecne znalezisko.
Wspomniany wcześniej mężczyzna ze śladami trepanacji na czaszce miał 17–24 lata i mierzył około 196 centymetrów. Był więc prawdziwym olbrzymem w czasach, gdy wzrost przeciętnego mężczyzny wynosił około 167 centymetrów. Archeolodzy sądzą, że jego niezwykły wzrost to wynik jakiegoś zaburzenia.
W czaszce giganta znaleziono owalną dziurę o średnicy 3 centymetrów. Mężczyzna przeszedł trepanację, a czaszka nosiła ślady gojenia się. Mężczyzna mógł mieć guza, który wpływał na przysadkę mózgową i powodował nadmiar hormonu wzrostu. Widać to w unikalnych cechach trzonów kości długich kończyn i innych partiach szkieletu. Taki stan w obrębie mózgu prowadziłby do zwiększonego ciśnienia wewnątrz czaszki i bólów głowy, którym próbowano zaradzić przeprowadzając trepanację, mówi doktor Trish Biers, kustoszka Duckworth Collections na Uniwersytecie w Cambridge.
Naukowcy nie potrafią wyjaśnić, dlaczego w grobie obok kompletnych zwłok, spoczęły poćwiartowane ciała. Jeden z mężczyzn został ścięty, kilku ma ślady odpowiadające obrażeniom w walce. Jednak nie ma wystarczających dowodów, by stwierdzić, że to ofiary bitwy. Wrzucenie do jamy odciętych głów, żeber i miednic – z czego część fragmentów tego samego typu ułożono razem, a całość spoczęła na czterech mężczyznach, z których przynajmniej jeden był związany, sugeruje drastyczną przemoc, być może egzekucję.
Pochowani mogli być poddani karom cielesnym, co może mieć związek z Wandlebury jako miejscem świętym lub znanym miejscem zgromadzeń. Możliwe, że niektóre z rozczłonkowanych części ciała były wcześniej wystawiane jako trofea, a następnie zebrane i pochowane wraz z osobami straconymi lub w inny sposób zabitymi. Nie widzimy wielu dowodów na celowe porąbanie części z tych fragmentów ciała, więc mogły one znajdować się w stanie rozkładu i dosłownie rozpadać się w chwili, gdy trafiły do jamy, stwierdził doktor Oscar Aldred.
Wikingowie prowadzili swój podbój do roku 878, kiedy to po przegranej bitwie pod Ethandun zawarli ze zwycięzcą, królem Wessexu Alfredem Wielkim, układ, na mocy którego powstało Danelaw. Był to rządzony przez Duńczyków duży obszar północno-wschodniej Anglii. Cambridgeshire wchodziło w jego skład do początku X wieku.






Komentarze (0)