Do katedry w Kołobrzegu wrócił gotycki kielich. Jeszcze niedawno nie wiedziano o jego istnieniu
Do Bazyliki Mariackiej w Kołobrzegu wrócił złocony gotycki kielich, o którego istnieniu jeszcze niedawno nikt nie miał pojęcia. Niezwykłe znalezisko zawdzięczamy uporowi i profesjonalizmowi historyka sztuki, franciszkanina ojca Łukasza Waszkielisa, którego na trop kielicha naprowadził doktor Robert Dziemba, kierownik Działu Historii Kołobrzegu w Muzeum Oręża Polskiego.
Zanim jednak kielich został odnaleziony, doszło do całego ciągu przypadkowych wydarzeń, które – po latach – zaowocowały rozpoczęciem poszukiwań. Najpierw jednak trzeba wspomnieć, że dotychczas uważano, iż nie zachowały się żadne kielichy z dawnego skarbca Kościoła Mariackiego w Kołobrzegu. Wszystkie miały zaginąć w czasie II wojny światowej. Tak naprawdę, nie wiadomo nawet, ile ich było.
Z zachowanych dokumentów wynikało, że co najmniej do przełomu lat 1943/1944, kiedy to przeprowadzono ewakuację najcenniejszych zbiorów katedry, znajdowały się w niej dwa późnogotyckie kielichy. Istnieją ich zdjęcia, wiadomo, jak kielichy wyglądały. Złoty skarb jednak przepadł, a wraz z nim i kielichy.
W 2019 roku niemieckie muzeum w Stralsundzie wysłało do Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu kopie posiadanych przez siebie niepublikowanych zdjęć z kołobrzeskiej świątyni. Ku zdziwieniu polskich specjalistów, na zdjęciach był trzeci kielich, o którego istnieniu nie wiedziano. Z czasem fotografiami zainteresował się doktor Dziemba, który zbierał materiały do wydanej w 2021 roku monografii „Bazylika Mariacka w Kołobrzegu: świadek ośmiu wieków historii miasta". Umieścił w niej zdjęcie kielicha przysłane ze Stralsundu.
Historyk sztuki ojciec Łukasz Waszkielis jest odpowiedzialny za zabytki w Prowincji Św. Maksymiliana Marii Kolbego. Do jego zadań należy między innymi porządkowanie spraw związanych z zabytkami sakralnymi z parafii franciszkańskich. Szukając potrzebnych mu informacji, trafił na artykuł doktora Dziemby i skontaktował się z nim, a ich spotkanie zaowocowało kilka miesięcy temu odnalezieniem pewnego XVII-wiecznego kielicha.
Robert Dziemba, wiedząc, czym zajmuje się ojciec Waszkielis, wysłał mu zdjęcia ze Straslundu, z nadzieją, że być może duchowny w czasie swojej pracy trafi na któryś z widocznych tam przedmiotów. Zawodowemu tropicielowi zabytków to wystarczyło. Znalazł w jednym z kościołów kielich, który okazał się niezwykle cennym gotyckim zabytkiem ze skarbca katedralnego.
Prawdopodobnie podczas ewakuacji kielich trafił do kościoła w jednej z podkołobrzeskich wsi, później do Parafii Św. Marcina, następnie do Parafii Św. Krzyża. Nie wygląda zbyt imponująco, franciszkanie nie wiedzieli, z jakiej klasy zabytkiem mają do czynienia.
Jak mówił podczas konferencji prasowej z okazji prezentacji kielich ojciec Waszkielis "pomimo że był najmniej chyba doceniany na początku XX wieku, niesie ze sobą wiele ciekawych informacji i przesłań".
A jakie to informacje? Przyjrzyjcie się uważnie nodusowi, temu zgrubieniu na trzonie. Zwróćcie uwagę na twarze aniołów. Są do góry nogami. Medaliony na stopie też niezbyt pasują, wyglądają, jakby miały odpaść. To znak, że kielich nie jest w oryginalnej formie. Był rozkładany, uzupełniano w nim ubytki. Ale to już zupełnie inna historia, którą być może ktoś się zainteresuje i ją szczegółowo zbada.




Komentarze (0)