Dodo widział świat inaczej, niż sądzono. Nowe badanie odsłania zmysły wymarłego ptaka
Dront dodo (Raphus cucullatus) i spokrewniony z nim dront samotny (Pezophaps solitaria) od dawna funkcjonują w kulturze jako symbole ludzkiej nieodpowiedzialności wobec przyrody. O ich wyglądzie i losie napisano wiele, znacznie mniej wiadomo jednak o tym, jak faktycznie postrzegały otaczający je świat. Zespół pod kierunkiem Sary Citron i Andrew N. Iwaniuka z University of Lethbridge w Kanadzie oraz Very Weisbecker z australijskiego Flinders University postanowił prześledzić tę kwestię na podstawie badań czaszki.
Naukowcy przeskanowali w tomografie komputerowym trzy czaszki dodo i cztery samotnika, a uzyskane dane porównali z 36 gatunkami żyjących gołębi, najbliższych krewnych obu wymarłych ptaków. Analizie poddano wielkość oczodołów, opuszek węchowych, płatów wzrokowych, Wulst (struktury mózgu związanej z widzeniem i percepcją przestrzenną), otwory czaszkowe, którymi przechodzi nerw trójdzielny, oraz długość przewodu ślimakowego odpowiadającego za słuch.
Wyniki pokazują, że samotnik – mimo bardzo nietypowej, spłaszczonej czaszki – pod względem zmysłów niewiele odbiega od przeciętnego gołębia. Zupełnie inaczej wygląda dodo. Jego mózgoczaszka jest silnie spneumatyzowana i wysoko wysklepiona, podobny stopień spotyka się właściwie tylko u płomykówek. Mimo względnie dużych oczu, płaty wzrokowe dodo okazały się ponad 3,5 razy mniejsze niż u jego najbliższego żyjącego krewnego, gołębia nikobarskiego. Taka redukcja struktur odpowiedzialnych za przetwarzanie obrazu typowa jest dla ptaków mniej zależnych od wzroku – sów czy kiwi. Autorzy sugerują ostrożnie, że dodo mógł nie być ptakiem wyłącznie dziennym, lecz wykazywać aktywność również o zmierzchu i świcie, co pozwalałoby unikać upału i konkurencji pokarmowej ze strony żółwi zamieszkujących Mauritius.
Drugim zaskoczeniem są opuszki węchowe. U jednego z badanych osobników dodo były wyraźnie powiększone względem reszty mózgu, co może wskazywać na rozwinięty zmysł węchu, przydatny choćby w okresach niedoboru pożywienia. Wyniki dla drugiego osobnika okazały się jednak mniej jednoznaczne, więc badacze zachowują tu dużą ostrożność interpretacyjną.
Analiza otworu gałęzi ocznej nerwu trójdzielnego wykazała ponadto u dodo powiększenie prawdopodobnie związane z nietypowo dużym dziobem – większa powierzchnia dzioba mogła wymagać większej liczby receptorów dotykowych.
Co istotne, badanie nie potwierdziło popularnej tezy o niskiej inteligencji dodo. Względna wielkość kresomózgowia, struktury kojarzonej ze zdolnościami poznawczymi, nie różni się od innych gołębiowatych. Fama „głupiego ptaka” wynikała najpewniej z braku lęku przed człowiekiem, a nie z deficytów poznawczych.
Obu gatunkom przypisano też zaskakująco niską najlepiej słyszaną częstotliwość, około 0,7 kHz u dodo i 0,3 kHz u samotnika. To znacznie poniżej typowego zakresu ptasiego słuchu. W połączeniu z dużymi rozmiarami ciała sugeruje to, że oba gatunki mogły wydawać niskie, dudniące dźwięki.
Autorzy zastrzegają, że część wniosków ma charakter hipotez wymagających dalszych badań, w tym analiz genomowych.
Badania zostały szczegółowo opisane na łamach Zoological Journal of the Linnean Society.





Komentarze (0)