Ołów pomoże w odczytaniu zwęglonych starożytnych zwojów?
Douglas Seiler z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley (UC Berkeley) i Jacob Michael LaManna z amerykańskiego Narodowego Instytutu Standardów i Technologii (NIST) oraz ich zespół postanowili sprawdzić, w jaki sposób można odczytać zwęglone zwoje papirusowe, których atrament zawiera ołów. Stworzyli więc własne zwoje. Papirus i kalamusy (pióra trzcinowe) kupili w Egipcie, a w Japonii nabyli tradycyjny atrament węglowy. Do atramentu dodali azotan ołowiu i zatrudnili studentów, by na papirusie wypisali cytaty z „Gwiezdnych wojen”, Biblii i serialu z lat 60. Następnie papirusy zwinęli, włożyli do pojemnika i poddali działaniu wysokich temperatur, by zwęglić papirus na wzór słynnych zwojów z Herkulanum.
W ostatnich latach tomografia rentgenowska i uczenie maszynowe pozwoliły odzyskać fragmenty tekstów bez rozwijania starożytnych rękopisów. Problem jednak w tym, że atrament oparty na węglu i zwęglony papirus podobnie pochłaniają promieniowanie rentgenowskie, przez co litery są niemal nieczytelne. Pomysł na ołów wziął się z dwóch autentycznych zwojów z Herkulanum, w których literach znaleziono ten pierwiastek. A ołów pochłania promieniowanie wielokrotnie silniej, tworząc lepszy kontrast na uzyskanym obrazie.
Amerykańscy badacze dobrali ilość ołowiu w atramencie tak, by jego stężenie odpowiadało temu, które stwierdzono na autentycznych zwojach. Po uzyskaniu współczesnych zwęglonych zwojów, przystąpili do badań. Najpierw wykonano zdjęcia rentgenowskie płaskich zwęglonych fragmentów. Litery zapisane atramentem bez ołowiu były niewidoczne, te zawierające metal można było odczytać. Sygnał wykryto nawet przy najmniejszej zawartości wynoszącej 25 mikrogramów ołowiu na cm2. To nie jest granica wykrywalności. To najmniejsza ilość, jaką uwzględniono w tym badaniu.
Później przyszła pora na zbadanie modelowego zwęglonego zwoju. W siedzibie NIST wykonano 1001 zdjęć rentgenowskich podczas pojedynczego obrotu zwoju. Fotografie posłużyły do odtworzenia trójwymiarowego obrazu wnętrza. Oprogramowanie prześledziło przebieg zwiniętego papirusu i wirtualnie go rozwinęło. Bez dodatkowego wzmacniania czy automatycznego odczytywania tekstu, gołym okiem było widać fragmenty napisów. Eksperyment pokazał więc, że metoda może być przydatna.
Jest jeszcze drugi problem. Starożytni nie dodawali celowo ołowiu do atramentu. Nie wiemy, jak się on tam znalazł. Można więc założyć, że nie wszystkie zwoje da się odczytać tą metodą. Najpierw więc trzeba wybrać te, których atrament zawiera ołów. Naukowcy proponują więc, by najpierw poddać zwoje badaniom w spektrometrze fluorescencji rentgenowskiej. Wykazali bowiem, że urządzenie to jest w stanie wykryć obecność ołowiu w zwoju. I to egzemplarze zawierające ołów miałyby pierwszeństwo w badaniach za pomocą synchrotronu.
Autorzy najnowszych badań dostarczyli więc narzędzia, które mogą pomóc w odczytaniu przynajmniej niektórych starożytnych zwęglonych zwojów. Pozostaje więc zweryfikować ich metodę na autentycznych dawnych zwojach. Nie tylko tych z Herkulanum.
Metoda została opisana w PLOS One w artykule A model carbonized papyrus scroll opens a novel path to identifying readable scrolls of the Herculaneum Library.




Komentarze (0)