Agatha Christie. Narodziny królowej kryminału
„Agatha Christie. Narodziny królowej kryminału” to powieść biograficzna, która momentami potrafi wciągnąć do tego stopnia, że zamiast kilku stron na dobranoc czyta się w końcu stron kilkadziesiąt.
Książka składa się z zaledwie czterech rozdziałów (Podróże, Ambicje, Momenty przełomowe, Nowy rozdział) i prowadzi nas od Paryża po wykopaliska w starożytnym Ur. Młodziutka Agatha bierze we Francji lekcje śpiewu, a także gry na fortepianie. Kariera sceniczna nie jest jej jednak pisana: na przeszkodzie stoją temperament i trudna do okiełznania trema.
Po powrocie do Wielkiej Brytanii Agatha zakłada się ze starszą siostrą Madge, rodzinną mistrzynią epistolografii, która próbowała swoich sił w literaturze, że uda się jej napisać powieść kryminalną.
Poszukująca miłości życia Agatha spotyka w końcu Archiego Christie i u progu I wojny światowej wychodzi za mąż. Związek, którego owocem jest córka Rosalind, nie przetrwa niestety próby czasu i zakończy się rozwodem.
Ważną częścią powieści jest związek Agathy z matką - Clarą. Inni członkowie rodziny wspominani są dużo rzadziej; o ile siostra Madge (Margaret) odgrywa pewną rolę, o tyle brat pojawia się już tylko efemerycznie.
W książce podobały mi się różne drobiazgi. W „Narodzinach królowej kryminału” Agatha miała, na przykład, w zwyczaju rozmawiać ze swoimi bohaterami. Utarczki i dyskusje z Herkulesem Poirotem skutecznie ubarwiają sporą część fabuły. Na końcu Susanne Lieder przedstawia zaś kolejną postać z twórczości królowej kryminału - pannę Jane Marple, z którą Agatha również ucina sobie obiecującą pogawędkę.
Susanne Lieder przyznaje, że gdy wydawnictwo zapytało, czy mogłaby napisać książkę o Agacie Christie, była oszołomiona szczęściem, ale czuła też ogromny respekt wobec tego zadania. Każdą kobietę, o której piszę, chcę jak najlepiej poznać, a jednocześnie oddać jej sprawiedliwość. O królowej kryminału Agacie Christie wiedziałam tylko tyle, że była Brytyjką i napisała wiele powieści kryminalnych. Oczywiście znałam też filmy z Herkulesem Poirotem i panną Marple. Tym bardziej ekscytująca i fascynująca była moja kwerenda. Jej efekty warto poznać, bez względu na to, czy miałaby to być propozycja lekkiej lektury, czy początek własnego śledztwa dot. losów i portretu psychologicznego Agathy...


Komentarze (0)