Zdradliwy cud. Co nas czeka, gdy antybiotyki przestaną działać
Antybiotyki, cud bez którego nie byłoby współczesnej medycyny. Oczywiste jak powietrze, więc nie przywiązujemy do nich większej wagi, nie zastanawiamy się nad nimi. Bez nich nasz świat wyglądałby zupełnie inaczej. Chirurdzy potrafią zdziałać cuda, przywrócić nam zdrowie, uratować życie. Jednak bez antybiotyków wiele zabiegów byłoby niemożliwych ze względu na nieakceptowalnie duże ryzyko zakażenia, inne operacje wiązałyby się z dużą śmiertelnością.
„Zdradliwy cud. Co nas czeka gdy antybiotyki przestaną działać” Liama Shawa zaczyna się... cytatem z Fryderyka Engelsa. Niemiecki filozof to ostatnia osoba, której nazwisko spodziewalibyśmy się zobaczyć na łamach książki o historii i teraźniejszości antybiotyków. Ale cytat to znamienny, jak klamrą obejmuje całą treść książki. „Nie pochlebiajmy sobie jednak zbytnio z powodu naszego ludzkiego podboju natury. Każde takie zwycięstwo mści się na nas bowiem w nieoczekiwany sposób”, mówił Engels. I cytat ten towarzyszył mi przez całą lekturę.
Kryzys antybiotykooporności to chyba najmniej społecznie uświadomiony z wielkich kryzysów ludzkości. Mówimy o zmianach klimatycznych, czających się pandemiach, boimy się wojny. A obok nas powoli, po cichu rodzi się poważny problem.
Doktor Liam Shaw bada na Uniwersytecie Bristolskim ewolucję bakterii i mechanizmy ich oporności na leki. W książce przeprowadza nas przez historię antybiotyków. Opowiada ich fascynującą historię, skąd się wzięły, kto i jak nad nimi pracował, jak były używane i jak nam pomagały. Każdy z rozdziałów ma głównego bohatera. A to Protonsil, a to Penicylinę, Streptomycynę czy Tetracyklinę. W każdym widzimy ciężką pracę, nadzieję, walkę, obserwujemy działania naukowców, lekarzy, polityków, urzędników i wielkiego biznesu. Olbrzymi wysiłek i nadzieje wielkiej masy ludzi. A naprzeciwko nich ich główny wróg – bakterie.
Shaw nie straszy, nie próbuje zyskać poklasku tanią sztuczką rysowania nam przed oczami wizji katastrofy. W fascynujący sposób snuje opowieść, a robi to tak, jakbyśmy byli jej naocznymi świadkami. A my powoli uświadamiamy sobie, przed jak wielkim wyzwaniem stoimy i przed jak wielkim zagrożeniem możemy stanąć.
I gdy dowiadujemy się, że ostatni naprawdę nowy antybiotyk powstał w latach 80. XX wieku, że opracowywanie nowych antybiotyków jest obecnie po prostu nieopłacalne, a ci, którzy tego próbowali – bankrutowali, uświadamiamy sobie nasze miejsce w szeregu Natury i przypominamy sobie cytat z Engelsa.
Wydany przez Helion „Zdradliwy cud” nie przeraża. Raczej każe się zastanowić, czy jako ludzkość na pewno potrafimy działać ku własnej korzyści.


Komentarze (2)
venator, 12 lipca 2026, 06:29
Jak to wygląda w praktyce? Mamy falę uchodźców z UA, w tym masę dzieciaków, chorujących jak każde inne dziecko. W Centrum Zdrowia Dziecka w Warszwie, który jest jednym z czołowych szpitali pediatrycznych w Polsce, jednocześnie instytutem naukowym, pojawił sie problem antybiotykoodporności. W efekcie CZD wprowadził specjalną procedurę w wydawaniu leków z apteki szpitalnej. Otóż w szczególnych przypadkach do dyspozycji są antybiotyki będące ostatnią deską ratunku. Aby lekarz otrzymał zgodę, musi ją wydać konsylium, upoważnione przez dyrektora, w skład którego wchodzą wybitni lekarze kliniciści i naukowcy. Bo tą ostatnią deską ratunku są antybiotyki z najwyższej półki. Ostatnia rubież.
Problem antybiotykoodporności bakterii jest szczególny zwłaszcza w populacji krajów gdzie antybiotyki rozdaje się na prawo i lewo. Gdzie nie potrzeba nawet recepty. Jakby nie było świadomości, że to broń obosieczna.
To może być przełom w walce z bakteriami chorobotwórczymi! Naukowcy odkryli po raz pierwszy od niemal 30 lat nowy antybiotyk – tejksobaktynę. Może on pomóc w coraz trudniejszej walce z opornymi na leczenie drobnoustrojami.
Więcej: https://www.crazynauka.pl/odkryto-pierwszy-nowy-antybiotyk-od-30-lat/
Problem oporności bakterii na antybiotyki bierze się z nadużywania lub niewłaściwego stosowania tych ostatnich. Wielu lekarzy zbyt chętnie przepisuje pacjentom antybiotyki, z drugiej strony i sami pacjenci oczekują, że właśnie tego typu środkami będą się leczyć nawet z infekcji wirusowej. Co więcej, antybiotyk powinien być przyjmowany w ściśle określony sposób, w cyklu przewidzianym przez producenta. Tymczasem sporo osób zarzuca przyjmowanie leku, kiedy tylko następuje poprawa ich stanu zdrowia. W ten sposób zdarza się, że w ich organizmach pozostają przy życiu najsilniejsze bakterie, a więc te, które oparły się pierwszym dawkom antybiotyku. I to one się ponownie namnażają, przekazując następnym pokoleniom swoją godną podziwu odporność. W efekcie już za kilkadziesiąt lat możemy stanąć wobec groźby życia w świecie, w którym zwykłe skaleczenie czy infekcja płuc znowu staną się śmiertelnie niebezpieczne.
Jest to niewątpliwie bardzo duże wyzwanie, niebezpieczne bo mocno utajnione i mało eksponowane społecznie.
Mariusz Błoński, 13 lipca 2026, 10:45
O tejksobaktynie też jest w tej książce. Została wyizolowana w 2015 roku. W 2025 autor książki pisał tak:
"W momencie pisanie tego tekstu nie da się powiedzieć, czy tejksobaktyna będzie jedną z tych szczęśliwych cząsteczek, które dotrą na rynek. Nawet gdy to się uda, nie zrewolucjonizuje medycyny, choć prawdopodobnie zapewni alternatywne i bardziej pożądane leczenie MRSA w porównaniu do wankomycyny.
[..]
W 2024 r. naukowcy pracujący z GARDP przetestowali ponad 48 tys. cząsteczek przeciwko opornym na leki bakteriom Gram-ujemnym, takim jak CRE. Cząsteczki zostały dostarczone przez trzy firmy farmaceutyczne z ich bibliotek chemicznych i celowo wybrane, ponieważ uważano, że mają większe szanse na przedostanie się do wnętrza komórek bakteryjnych. Podejście to całkowicie zawiodło: ani jedna cząsteczka z 48 tys. nie była wystarczająco obiecująca, by kontynuować jej rozwój przedkliniczny.
[...]
Publikacja Mosera jasno pokazała, że antybiotyki naruszają regułę pięciu Lipińskiego. Jedynymi antybiotykami, które są z nią zgodne, były te z najstarszej klasy: Prontosil i jego sulfonamidowi krewni. Mówiąc prosto: większość antybiotyków nie wyglądała jak leki. Najbardziej skuteczne z nich zostały wynalezione nie poprzez projektowanie, ale przez próby i błędy ewolucji, a następnie odkryte przez ludzi w podobny sposób.
[...]
Niektórzy naukowcy odważyli się zadać niemal bluźniercze pytanie: czy możliwe jest, że antybiotyki są przestarzałe? Może nadszedł czas, aby przestać gonić za marzeniem o nowych antybiotykach i przejść do innych technologii."