Przemysłowa hodowla kur przyspieszyła rozprzestrzenianie się patogenów
Przemysłowa hodowla kury domowej doprowadziła do tego, że obecnie na Ziemi żyje 31 miliardów osobników tego gatunku i stanowią one 70% masy wszystkich ptaków na Ziemi. Naukowcy z University of Oxford i University of Sheffield – Oakem J. Kyne, Bridget S. Penman, David J. Kelly i Samuel K. Sheppard – poinformowali na łamach PNAS, że intensywna hodowla drobiu stała się wylęgarnią dla jednego z najgroźniejszych patogenów pokarmowych, bakterii Campylobacter jejuni.
Bakteria ta odpowiada za większość zatruć pokarmowych na świecie, a drób jest przyczyną 60–80 procent zatruć. O ile jednak epidemiologia zoonoz jest dobrze rozumiana, niewiele wiadomo o tym, jak gwałtowne zwiększenie liczby kurcząt – a ich liczba od lat 60. XX wieku wzrosła o 700% – wpływa na ewolucję i rozprzestrzeniania się bakterii między ptakami dzikimi a udomowionymi.
Autorzy przeanalizowali genomy niemal 2750 szczepów wyizolowanych od kur i dzikich ptaków, rekonstruując ich historię ewolucyjną na tysiące lat wstecz. Badacze stwierdzili, że liczba przeskoków bakterii między dzikimi ptakami a kurczętami wzrosła 100-krotnie od 1900 roku w porównaniu z okresem sprzed udomowienia kurcząt. jeszcze bardziej niepokojący jest fakt, że efektywna wielkość populacji szczepów przystosowanych do infekowania kur wzrosła od 50 do 200 razy. To znacznie więcej niż wynikałoby z samego wzrostu populacji tego gatunku. To wskazuje, że kura domowa nie tylko jest zasiedlana przez więcej bakterii, ale tworzy dla nich też wyjątkowo sprzyjające warunki. Naukowcy nazwali to zjawisko „gąbką patogenową”. Hodowane w ciasnocie, genetycznie jednolite stada wchłaniają kolejne patogeny z dzisiaj przyrody, a patogeny te znajdują w takich stadach sprzyjające warunki do rekombinacji i namnażania w tempie niespotykanym w naturze.
Symulacje matematyczne pokazały jeszcze bardziej niepokojące zjawisko. Okazuje się bowiem, że nawet szczepy słabo przystosowane do kur, które w warunkach naturalnych bardzo powoli rozprzestrzeniają się w populacji, po przekroczeniu pewnej granicy populacji drobiu zaczynają dominować liczebnie nad zakażeniami u dzikich ptaków. Kluczowym elementem nie jest tutaj kontakt między populacjami – czyli np. dzikimi ptakami odwiedzającymi fermy drobiu – a sama skala hodowli. Duże stado samo w sobie jest wystarczające, by nawet słabo dopasowany do danego gatunku patogen znalazł w nim odpowiednie warunki do namnażania się.
Analiza genomów pokazała, w jaki sposób bakterie dostosowują się do życia w kurczaku. Otóż szczepy związane z drobiem częściej – w porównaniu z bakteriami związanymi z dzikimi ptakami – mają geny odporności na stres oksydacyjny, na działanie antybiotyków z grupy tetracyklin, geny ułatwiające pobieranie cynku czy geny chemotaksji, ułatwiające patogenom przemieszczanie się w organizmie.
Człowiek, zagęszczając i zwielokrotniając populację jednego gatunku zwierzęcia na skalę przemysłową, stworzył zupełnie nowe środowisko ewolucyjne dla patogenów. Fermy drobiu stały się rodzajem laboratorium ewolucji dla bakterii, które w końcu mogą trafić na nasz talerz.



Komentarze (0)