Liczby na ciele. To najstarszy datowany zapis liczbowy w Mezoameryce?

| Humanistyka
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Marv Watson, Unsplash

Wśród ponad pięciu tysięcy glinianych figurek wydobytych z wykopalisk w La Blanca jedna nie daje spokoju badaczom. Fragment ceramiki z odłamaną dolną częścią, z górną ukształtowaną w abstrakcyjny, „języczek", nosi na sobie jedenaście starannie odciśniętych kropek, rozłożonych w trzy kolumny – 3, 4, 4. Figurka pochodzi z lat 750–650 przed Chrystusem. Jeśli interpretacja Julii Guernsey i Stephanie M. Strauss z University of Texas oraz Michaela Love'a z California State University jest słuszna, mamy do czynienia z najstarszym datowanym zapisem liczbowym w całej Mezoameryce.

Guernsey J, Strauss SM, Love M. Latin American Antiquity. doi:10.1017/laq.2025.10146

Artykuł trojga badaczy został opublikowany na łamach Latin America Antiquity. Już jego tytuł – Numbers and Bodies: Potential Early Numeration on a Middle Preclassic Figurine from La Blanca, Guatemala – zapowiada tezę, zgodnie z którą liczby w dawnej Mezoameryce nie były narzędziem rachunku, lecz częścią tożsamości człowieka, wpisaną w ciało równie naturalnie jak twarz.

Miasto La Blanca leży na pacyficznym wybrzeżu Gwatemali w departamencie San Marcos i przez długi czas pozostawało na marginesie zainteresowania archeologów badających wielkie centra Majów. Tymczasem między rokiem 1000 a 900 przed Chrystusem było to jedno z najważniejszych miast środkowego okresu preklasycznego – z rozległą monumentalną architekturą, wyraźną hierarchią społeczną i gęstą siecią osadniczą. Około roku 650 elity opuściły centrum ceremonialne. Miasto stopniowo pustoszało.

Przez kilkadziesiąt lat wykopalisk zebrano tu ponad pięć tysięcy figurek ceramicznych. Pochodziły niemal wyłącznie ze śmietnisk przy domostwach – zarówno tych zamożniejszych, jak i biedniejszych. To pokazuje, że figurki nie były przywilejem elit, lecz powszechnym elementem życia. Znamienny jest też stan ich zachowania. Z ponad pięciu tysięcy egzemplarzy tylko dwa znaleziono w całości. Badacze uważają, że to nie wynik upływu czasu. Rozbijanie figurek i rozpraszanie ich fragmentów było częścią rytuału.

Figurka z Joyas Group należy do typu, który archeolodzy nazywają roboczo „tab figurines". Kiedy są kompletne – a zdarza się to rzadko – mają kobiece, wyraźnie cielesne korpusy z zaznaczonym pępkiem i piersiami. Powyżej klatki piersiowej zamiast głowy wyrasta jednak abstrakcyjny, spłaszczony języczek, zwężający się ku górze. Jego powierzchnię zdobi zazwyczaj pionowe nacięcie i pozioma opaska u podstawy – wskazówki, że ten kształt pełni funkcję głowy.

Douglass Bailey, analizując podobne zjawisko w neolitycznych figurkach bałkańskich, pisał o „reprezentacyjnej sile nieobecności". Twarz to najpotężniejszy wizualny nośnik tożsamości. Wbrew intuicji jej celowe pominięcie nie zubaża figurki, lecz ją „otwiera". Beztwarzowy „języczek" staje się czystą powierzchnią, na którą tożsamość można nanieść inaczej – ornamentem lub znakiem. Na figurce z Joyas Group zrobiono to jedenastoma kropkami.

Autorzy badań ostrożnie interpretują figurkę. Użycie w tytule artykułu słowa „potencjalna" wskazuje na problem interpretacyjny. W Mezoameryce okrągłe formy pełniły wiele funkcji naraz. Mogły być liczbami, ozdobą, symbolem wody, oddechu czy mowy. Figurka „Młodego Pana" z Monte Albán jest ozdobiona kółkami na udzie i dłoni – tam jednak kontekst ikonograficzny wskazuje raczej na symbole nadprzyrodzone niż na cyfry. Podobne wątpliwości towarzyszą interpretacji malowideł z jaskini Oxtotitlan czy stempli z Chiapa de Corzo.

Figurka z La Blanca jest jednak pod jednym względem wyjątkowa: kropki odciśnięto przed wypaleniem, co świadczy o tym, że stanowią część oryginalnego projektu. Nie są rozrzucone – tworzą trzy kolumny. I jest ich jedenaście, czyli liczba nieparzysta. Sztuka wczesnej Mezoameryki rządzi się silną tendencją do symetrii i parzystości. Gdyby chodziło o dekorację, twórca najprawdopodobniej wybrałby układ zrównoważony. Asymetria sugeruje, że liczba była istotna sama w sobie.

Najbardziej interesującym fragmentem artykułu jest nie tyle sama identyfikacja kropek jako cyfr, ile kontekst. Guernsey, Strauss i Love przypominają, że w językach majańskich istnieje związek pomiędzy liczbą a ciałem czy też osobą. Słowo winik oznacza w kicze jednocześnie człowieka i liczbę dwadzieścia, bo człowiek ma dziesięć palców u rąk i dziesięć u nóg. Słowo to pochodzi od protomajańskiego juun winaq, czyli „jedna osoba". Koncepcja ta zawiera zarówno pojęcie osoby, jak i system dwudziestkowy, używany w kalendarzu. Rytualny kalendarz 260–dniowy, złożony z dwudziestu nazw dni i trzynastu liczb. Nie był tylko narzędziem mierzenia czasu. Był systemem opisu osobowości i losu. Imię często zawierało datę urodzenia, która stanowiła jego warstwę symboliczną, decydującą o charakterze i życiowej drodze.

Z punktu widzenia takiej interpretacji jedenaście kropek na głowie figurki nabiera specyficznego sensu. W La Blanca, gdzieś między rokiem 750 a 650 przed naszą erą, powstała gliniana postać, a jej twórca, zanim włożył ją do ognia, odcisnął na jej czole starannie wybraną liczbę. Nie wiemy, czym ona jest, ale może być bardzo wczesnym zapisem liczbowym z Mezoameryki.

liczba Mezoameryka La Blanca figurka