Brytyjska organizacja charytatywna zbuduje największy mobilny oddział chemioterapii na świecie
Brytyjska organizacja charytatywna Tenovus Cancer Care rozpoczyna budowę największego mobilnego oddziału chemioterapii na świecie. Na ten cel i pokrycie początkowych kosztów działania uzbierano na razie ok. 750 tys. funtów (docelowo ma to być 1 mln GBP).
W pojeździe ma być miejsce dla 7 pacjentów. Zgodnie z planem, podczas całego okresu użytkowania terapię przejdzie tu aż 125 tys. osób.
To 3. taka ciężarówka. Jest ona o 60% większa od pierwszego oddziału, który rozpoczął działanie 8 lat temu i kosztował 300 tys. GBP.
Dojeżdżając na leczenie, obecnie pacjenci onkologiczni w Walii muszą pokonać nawet 150 mil [ok. 241,4 km]. Każdy wyjazd do szpitala może kosztować blisko 70 funtów, a jeśli ktoś polega na transporcie publicznym, bywa, że podróż trwa wiele godzin. Nasz mobilny oddział [Mobile Support Unit] eliminuje dojazdy do szpitala i sprawia, że leczenie jest mniej stresujące i tańsze - podkreśla dyrektor wykonawczy Tenovus Claudia McVie.
Komentarze (9)
basket4rap, 3 grudnia 2017, 12:17
No tak, jeszcze więcej "leczenia", które powoduje zgon człowieka (a nie choroba):
thikim, 3 grudnia 2017, 13:21
Nie zawsze jednak. Bilans jest pozytywny dla korzystających z chemioterapii. Co nie znaczy że nie należy o tym pisać.
Bez ujemnego sprzężenia zwrotnego dla lekarzy człowiek stanie się kawałkiem mięsa do utylizacji.
Zawsze gdy nie ma rozliczalności, kontroli - patologia się szerzy. Kontrole dokonywane przez kolegów - nie są kontrolami tylko wizytami towarzyskimi.
basket4rap, 4 grudnia 2017, 12:47
Pozytywny w jakim sensie? Bo "wyleczony" wg nich, to ten który przeżył 5 lat od czasu chemioterapii. A często to samo "leczenie" powoduje zgon, a nie choroba. Sam znam takie przypadki, tak samo jak osób, które za pomocą naturalnych terapii pozbyły się raz na zawsze raka. Natomiast chemioterapia nie leczy organizmu, bo ponownie zatruwa, po czym system odpornościowy niemalże kompletnie pada, i dlatego są ponowne nawroty. Rak nie jest guzem też, dlatego jego wycięcie nie leczy człowieka.
thikim, 4 grudnia 2017, 18:00
Bilans pozytywny oznacza że większość przeżywa łącznie więcej lat niż bez chemioterapii. Ale nie to jest istotne. Istotna jest wolna wola. Zasada. Jak są dobre zasady to błędy są zawsze mniejsze niż jak są złe zasady.
Nie wątpię i dlatego leczenie jest dobrowolne. Tzn. każdy ma możliwość wyboru w jaki sposób będzie szedł w stronę grobu Ale nie zawsze jest dobrowolność.
Źle by było gdyby lekarz mówił:
w przypadku chemioterapii:
- ma Pan 50 % szans na wyleczenie i pożycie jeszcze 10 lat
bez chemioterapii:
90 % że bez leczenia pożyje Pan co najwyżej 1 rok.
Ale mam w d... Pana zdanie. Minister wybrał nawet nie patrząc na Pana przypadek tylko na podstawie średniej (i łapówki) że Pan się ma leczyć. I ja Pana będę leczył. Nawet do szybkiej śmierci.
BTW. Te 700 tysięcy dzieci zaszczepionych pod przymusem na Filipinach gdzie po szczepieniu firma przyznała się że w sumie szczepionka to zdrowych może prowadzić do cięższej choroby ale na pewno pomaga chorym (afera od paru dni, wstrzymane szczepienia) z pewnością i tak nie powstrzyma zwolenników faszerowania każdego wszystkim i pod przymusem Trzeba jednak przyznać że w swoim działaniu firma przynajmniej się przyznała. To raczej rzadkość przyznać się i stracić kilkaset mln $.
Odnośnie chemioterapii może mnie jeszcze denerwować podejście medycyny oficjalnej do zgonu.
Umarł - trudno, trza kwit wypełnić. Winnych nie ma.
A teraz znachor (jak w tym filmie Znachor), jeśli pacjentowi cokolwiek się stanie - idzie siedzieć.
Zresztą czymże się różni standardowa wizyta u lekarza rodzinnego który: posłucha, popatrzy, osłucha, czasem zmierzy temperaturę od wizyty u znachora który też posłucha i popatrzy? NFZetem?
BTW. Ostatnio byłem z jednym dzieckiem u dwóch lekarzy. Odradzam
Diagnoza pierwsza: zapalenie oskrzeli.
Diagnoza druga: szmery w sercu.
Odstęp może 5 godzin.
Polecam chodzić do jednego lekarza. Wtedy przynajmniej wiadomo na co się choruje.
Powiedzmy sobie szczerze: lekarz rodzinny jest na poziomie znachora, przeważnie jak wypisze leki to potem aptekarze to weryfikują....
Nie piszę teraz o specjalistach różnej maści których jest oczywiście dużo ale o lekarzach rodzinnych.
Jajcenty, 4 grudnia 2017, 23:05
Podrzuć proszę link. DuckDuckGO na frazę "filipiny szczepienia afera" nie daje nic bulwersującego.
OK. Rozważmy dobrowolność w przypadkach: ebola,HIV, przenoszone drogą płciową*, gruźlica, alkoholizm, narkomania, przypadłości psychiczne.
Postuluję, że nie zawsze masz prawo wyboru, bo nie jesteś tu sam. Twoje działania lub ich brak wpływają na mnie. Rozumiem Twoją potrzebę wolności, naprawdę rozumiem i popieram. Ale jeśli odmawiasz leczenia i stajesz się zagrożeniem dla innych to musi być jakaś alternatywa. Np. won ze stada. W tej chwili mamy lewacki przymus, kary administracyjne, teoretycznie aż do pozbawienia praw, to źle - zgoda. Ale alternatywą byłoby stworzenie jakiejś dziwacznej enklawy dla tych z głęboką potrzebą wolności. Z dziećmi jest jeszcze trudniej bo o ich interesy mają zadbać rodzice. A co jeśli rodzice mają IQ rozwielitki?
*) Tu jest prosto, u lekarza podpisuje się kwit, że nie będzie ciurlania dopóki lekarz nie zezwoli. Chyba nawet jest na to paragraf.
thikim, 6 lutego 2018, 19:21
No i proszę:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,22989330,wadliwe-szczepionki-pod-lupa-prokuratury-na-niebezpieczenstwo.html
Na szczęście jest już narracja dla lekarzy:
mimo że:
Panie lekarzu a ta szczepionka to bezpieczna?
Oj, tam, oj, tam. Przecież jest przepis że jest bezpieczna a poza tym jest przepis że dziecko trzeba szczepić. Ja tam nie zajmuje się bezpieczeństwem tylko szczepieniami.
Najlepiej najpierw zmusić do szczepień a później każdy badziew da się wstrzyknąć. Takich spraw będzie więcej.
Mam nadzieję że pewnego dnia zwolennicy przymusowych szczepień spojrzą sobie w lustro i naplują w twarz, bo tylko to im pozostanie przy odrobinie honoru.
To prawda. Ale to że moje życie wpływa na Ciebie nie jest podstawą do tego żeby moje życie zlikwidować. To jest podstawa aby ograniczać moją wolność ale nie w dowolny sposób.
Ranienie mnie (fizyczne) + wywoływanie u mnie choroby, tylko po to żebyś się poczuł bezpieczniejszy jest niemoralne.
Jajcenty, 6 lutego 2018, 19:48
OK. Ale tak konkretnie: jakie ograniczenie zatem proponujesz dla siebie? Bo ja postuluję won ze stada.
thikim, 6 lutego 2018, 21:52
To szeroki temat. Napisałem wyraźnie jakie nie powinny mieć miejsca.
Nie powinny mieć miejsca ograniczenia w postaci naruszania nietykalności osobistej o ile ktoś nie powoduje bezpośredniego zagrożenia dla drugiej osoby.
Czyli wolno rzucić na glebę człowieka z pistoletem który ma zamiar jego użycia ale nie człowieka z papierosem w buzi mimo iż ten drugi też może pogorszyć stan naszego zdrowia.
Obowiązuje pewna proporcjonalność. Jak ktoś stwierdzi że jesteś głupi to nie jest dopuszczalne w odpowiedzi pobicie go do nieprzytomności.
Ale to są tak oczywiste rzeczy że aż dziwi mnie że ktoś w cywilizowanej części świata może mieć tu wątpliwości.
No jeśli to proponujesz "dla siebie" (bo przecież nie jesteś takim chamem żeby tak napisać do innej osoby) to ja Ci nie zabronię
Jajcenty, 7 lutego 2018, 07:52
Bardzo fajnie, jednak prosiłem o konkrety.. Nie pisz co "potzreba" albo "należy".
Won ze stada: mówiłem całkowicie poważnie, jeśli jakaś para hipisów decyduje się żyć "naturalnie". Uczą dzieci w domu, nie pozwalają na kontakty ze znienawidzonym systemem, to w porządku. Trochę szkoda dzieci, ale wolność jest dla mnie wartością nadrzędną. Z drugiej strony jeśli dziecko takiej pary zachoruje na jakiś koklusz, odrę to powinśmy ich karać za brak właściewej opieki i sprowadzenie niebezpieczeństwa? Chyba nie, w końcu szczepienia są dobrowolne...