Badacze z Wrocławia i Krakowa odkrywają tajemnice średniowiecznych polskich miast

| Humanistyka
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Politechnika Wrocławska

Dzisiejszy wygląd centrów wielu polskich miast to nie przypadek, a wynik precyzyjnego planowania w średniowieczu. Wtedy właśnie najszerzej i na największą skalę pojawiły się regularnie zaplanowane miasta. Było to związane z kolonizacją nowych terenów, przede wszystkim w Europie Środkowej i Wschodniej. Pomiędzy XI a XIV wiekiem w Europie powstało co najmniej 1500 nowych miast. Jednak zachowało się niewiele oryginalnych dokumentów planistycznych z tego okresu, więc historycy mieli problemy z odtworzeniem zasad, którymi kierowali się ówcześni mierniczy. Dlatego badacze z Politechniki Wrocławskiej i Uniwersytetu Jagiellońskiego wykorzystali zaawansowane metody statystyczne i skanowanie laserowe, by zrekonstruować zasady, wedle których w XIII wieku wyznaczano przestrzeń miejską.

Politechnika Wrocławska

Średniowieczne miasta zostały zaplanowane według podobnych zasad. W centrum znajdował się rynek, od którego odchodziła sieć ulic. Teren był podzielony na podobne działki budowlane, przeznaczone dla ludności. Regularny kształt parceli ułatwiał zarządzanie przestrzenią i obliczanie należnych podatków. Jednak przez wieki miasta ulegały przekształceniom, o które było łatwiej, gdy budynki wznoszono z drewna. Działki można było wówczas z łatwością dzielić na mniejsze (na przykład dla spadkobierców), bogatsi sąsiedzi mogli dokupować fragmenty sąsiednich parceli. Gdy domy zaczęto wznosić z cegły lub kamienia, o zmiany było trudniej, ale to nie znaczy, że były one niemożliwe. Średniowieczne prawo sąsiedzkie dopuszczało bowiem sytuacje, które dziś trudno sobie wyobrazić. Postawienie kamiennego lub ceglanego muru było drogą inwestycją. Jeśli sąsiad nie chciał się dołożyć do budowy, inwestor mógł przesunąć swój mur na przykład o dwie cegły na działkę sąsiada, co w sumie dawało około 60 centymetrów przesunięcia, mówi doktor Maria Legut-Pintal. Budowa nowych ulic, wojny czy pożary oraz późniejsze odbudowy również zmieniały przestrzeń miasta.

Tradycyjnie badacze próbowali odtwarzać pierwotny plan miasta poprzez analizę geometrii: prostych kątów, symetrii czy proporcji działek. Problem polegał na tym, że takie metody często zakładały z góry, jakiej jednostki miary używano. W efekcie wyniki mogły być obciążone błędem interpretacyjnym. Naukowcy z PWr i UJ wykorzystali wyniki badań archeologicznych, systemy informacji geograficznej GIS, dla wybranych miast przeprowadzili skanowanie za pomocą lidaru. A podstawowym ich narzędziem była metoda matematyczna o nazwie kwantogram cosinusowy, która pozwala sprawdzić, czy w zestawie danych istnieje powtarzalny moduł oraz jaką ma wartość.

Metoda ta była wcześniej wykorzystywana głównie do analizy detali architektonicznych lub struktury  budowli. Dotychczas nie stosowano jej w badaniach urbanistycznych. W skali miasta błąd pomiarowy może systematycznie narastać, co było ogromnym wyzwaniem metodologicznym. Nie zakładałyśmy z góry, jakiej miary szukamy. Zamiast tego pozwoliłyśmy algorytmowi „wyłapać” powtarzające się moduły w szerokościach analizowanych parceli przyrynkowych i sprawdzałyśmy, czy w zbiorze danych znajduje się jakaś zależność, wyjaśnia doktor Anna Kubicka-Sowińska z PWr.

Analizą objęto niemal 30 miast, głównie na Śląsku (Wrocław, Świdnicę czy Jawor), ale również Kraków czy Chełmno.

Głównym narzędziem pracy średniowiecznego mierniczego był sznur pomiarowy liczący 150 stóp. Można go było dzielić na dwie, trzy lub sześć części, co dawało odcinki po 75, 50 lub 25 stóp. Tak wyznaczano szerokości parcel. Kłopot w tym, że w użyciu były różne stopy. W Europie Środkowej XIII wieku współistniały co najmniej dwa systemy: starszy, oparty na stopie reńskiej liczącej około 0,314 m, i nowszy, wywodzący się z lokalnej tradycji, zwany stopą chełmińską mierzący około 0,288 m. Jak wykazują badane przez autorów artykułu źródła historyczne, przejście ze starszego systemu na nowszy dokonało się prawdopodobnie mniej więcej w połowie XIII wieku.

W grupie najstarszych miast, lokowanych w pierwszej połowie lub około połowy XIII wieku, dominował moduł 30 stóp reńskich, co odpowiada około 9,4–9,5 m. Do tej grupy należą Wrocław, Ziębice, Paczków i Głuchołazy. Pierwotne parcele były tam wyjątkowo szerokie — aż 60 stóp — i z biegiem czasu były dzielone na połowy. Wynik analizy dla Wrocławia dał 9,7 m, bardzo bliski oczekiwanej połowie parceli wynoszącej 9,5 m, co dobrze koresponduje z ustaleniami dotychczasowych badań archeologicznych.

Druga grupa, obejmująca Kamienną Górę, Niemczę i Oławę, wskazuje na moduł 25 stóp reńskich, czyli około 7,9 m.

Trzecia — Byczyna, Jawor, Oleśnica — sugeruje 30 stóp chełmińskich, tj. około 8,6 m, co jest ustaleniem nowym: takiego schematu w śląskim planowaniu nie uwzględniano dotąd w literaturze naukowej.

Największą grupę tworzy zestaw miast korzystających z modułu 25 stóp chełmińskich (około 7,2 m), powszechnego w fundacjach z drugiej połowy XIII wieku — należą do niej m.in. Ząbkowice Śląskie, Świebodzice, Świdnica i Bydgoszcz.

Szczególnie ciekawy jest przypadek Chełmna i Krakowa. W obu miastach parcele wyznaczano nie w odniesieniu do wielokrotności stopy, lecz bezpośrednio od długości sznura pomiarowego wynoszącego 43,2 m. W Chełmnie wyniósł 5,5 m (jedna ósma sznura), w Krakowie 10,8 m (jedna czwarta). Autorzy interpretują to jako dowód na wspólne śląskie korzenie obu systemów — pierwszymi wójtami i lokatorami Krakowa byli bowiem ludzie ze Śląska.

Badania dowodzą, że nie stosowano wówczas jednej miary dla wszystkich miast, widać jednak, że wielkość modułu stosowanego przy podziale działek mieści się w granicach od 5,5 do 11 metrów, a najczęściej jest to około 8 metrów. Jest to zakres zgodny ze współczesnymi metodami dla budownictwa szeregowego. To dowodzi, że w średniowieczu proces planowania miast był zaawansowany i świadomy, dostosowany do potrzeb człowieka.

średniowiecze miasto planowanie urbanistyka Kraków Wrocław Świdnica