Jak francuski filolog klasyczny tropi książki skradzione z polskiej biblioteki

Po godzinach zajmuje się Pan poszukiwaniem ksiąg, które zaginęły lub zostały skradzione z Wrocławia. Kiedy po raz pierwszy pomyślał Pan, że zamiast tylko badać dawne księgi, można próbować je odzyskiwać?

Było to zaledwie kilka tygodni po rozpoczęciu mojej pracy w Oddziale Rękopisów. Moja przełożona zapytała mnie, czy nie chciałbym opracować katalogu dawnych listów przechowywanych w naszych zbiorach. Szukając zespołów korespondencji, natrafiłem na listy słynnego renesansowego hellenisty i zauważyłem, że części z nich brakuje. Wydało mi się to podejrzane.  

Ponieważ podczas pracy nad doktoratem musiałem czytać setki rękopiśmiennych listów rozproszonych w bibliotekach i archiwach całej Europy, wiedziałem, jak i gdzie szukać. Szybko udało mi się zlokalizować brakujące listy w niemieckiej bibliotece, gdzie zostały nabyte pod koniec lat osiemdziesiątych. To jeszcze bardziej wzbudziło moje podejrzenia. Po pewnym czasie udało się znaleźć mikrofilm jednego z tych tomów, wykonany we Wrocławiu w latach sześćdziesiątych. Widać na nim listy, które obecnie znajdują się w Niemczech.  Mieliśmy więc niepodważalny dowód, że listy zostały skradzione. Napisaliśmy wniosek restytucyjny, ale niestety, Niemcy odmawiają ich zwrotu. Jest to poważna strata dla naszej biblioteki, ponieważ oryginalny jeden list uczonego z XVI wieku ma dużą wartość, a my utraciliśmy ich kilkaset. Nie zniechęciło mnie to jednak i zacząłem szukać innych utraconych ksiąg, z większym powodzeniem.

Odnalazł Pan skradziony XV-wieczny rękopis św. Augustyna i pierwodruki dwóch dzieł Marksa. Jakie wrocławskie książki udało się Panu dotychczas odnaleźć?

Manuskrypt Cycerona M 1305 odzyskany w 2023 r., © Biblioteka Uniwersytecka we Wrocławiu

Dla Uniwersytetu Wrocławskiego udało mi się dotychczas odzyskać pięć cennych ksiąg (udało mi się odnaleźć więcej, ale druga strona nie zawsze zgadza się na ich zwrot): w USA, XV-wieczny iluminowany manuskrypt zawierający dzieła filozoficzne Cycerona; w Austrii, rękopiśmienną antologię poezji tureckiej z czasów Sulejmana Wspaniałego; w Danii i w Niemczech, dwa bardzo cenne pierwodruki dzieł Karola Marksa.

Poza tym doprowadziłem do zwrotu Archiwum Państwowemu we Wrocławiu ciekawego dokumentu historycznego: najstarszej księgi rachunkowej Bystrzycy Kłodzkiej.

Jak wygląda typowy początek śledztwa?

To pytanie, na które nie mogę odpowiedzieć, ponieważ każdy przypadek jest inny. Zdarzało mi się znaleźć skradzioną księgę przypadkiem, przeglądając katalogi aukcyjne, ale w przypadku rękopisu dzieł św. Augustyna, który wrócił w tym roku, zacząłem od ustalenia, że został skradziony, pojawił się na rynku i może się na nim ponownie pojawić. Bez tego pierwszego etapu nie byłoby sposobu, żeby rozpoznać skradziony manuskrypt, kiedy został wystawiony na sprzedaż.

Drugi etap jest natomiast zawsze taki sam. Przygotowuję opinię, która ma udokumentować nasze prawa do obiektu. Opinia ta jest poparta możliwie najmocniejszą argumentacją oraz najobszerniejszą dokumentacją. Przypomina artykuł naukowy. Następnie Pani Dyrektor przekazuje ją do Ministerstwa Kultury, które zajmuje się negocjacjami z drugą stroną.

Co naprowadza Pana na ślad poszukiwanego dzieła? Po czym je Pan najczęściej rozpoznaje?

Typowa oprawa może naprowadzić na ślad poszukiwanego dzieła. Pomocne są również ekslibrisy, pieczęcie biblioteczne lub ich ślady, jeśli zostały usunięte. Jeśli chodzi o rękopisy, każdy z nich jest unikatowy. Kiedy dysponujemy jego dobrym opisem, jesteśmy w stanie go rozpoznać nawet wtedy, gdy złodziej usunął oznaczenia proweniencyjne.

Odzyskane w 2024 roku dzieło „Anekdota zur neuesten deutschen Philosophie”, zawierające pierwszą publikację Karola Marksa. Złodziej usunął pieczęcie oraz sygnatury. Są one jednak widoczne, zwłaszcza na fotografii wykonanej w świetle ultrafioletowym, © Biblioteka Uniwersytecka we Wrocławiu

Czy zdarzyło się, że przez dłuższy czas był Pan przekonany, iż odnalazł zaginioną księgę, a ostatecznie okazało się, że to fałszywy trop?

Przez dłuższy czas nie.

Czy uważa się Pan bardziej za historyka, bibliotekarza, filologa czy może... detektywa?

[śmiech] Już nie wiem, kim jestem!

Antoine Haaker Biblioteka Uniwersytetu Wrocławskiego odzyskiwanie książek