Skąd pochodzi Czerwony Kapturek? Jest starszy, niż się wydaje

| Humanistyka
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Korzenie Czerwonego Kapturka sięgają głębiej, niż większość z nas przypuszcza. Powszechnie znana wersja pochodzi od Charlesa Perraulta, który opublikował ją w 1697 roku we Francji – to on nadał dziewczynce charakterystyczny strój. Bracia Grimm wydali swoją wersję ponad sto lat później, prawdopodobnie czerpiąc bezpośrednio z tekstu Perraulta za pośrednictwem wykształconego hugenota.

Ale już przed Perraultem w ustnej tradycji Francji, Austrii i północnych Włoch krążyła starsza opowieść zwana po prostu „Historią babci”" – w niej dziewczynka nie ma czerwonego kapturka i sama przechytrza wilka, prosząc o wyjście do toalety, po czym ucieka do lasu. Jeszcze dalej w przeszłość sięga odnaleziony średniowieczny poemat z XI wieku, napisany po łacinie przez księdza z Liège. Opisuje dziewczynkę wędrującą przez las w czerwonej tunice ubieranej do chrztu. Spotyka ona wilka, trafia do jego nory, ale ostatecznie oswaja jego młode i ucieka. Autor poematu zaznaczył, że oparł go na lokalnej opowieści ludowej. To najstarsza znana wersja historii zbliżonej do „Czerwonego Kapturka” – i liczy sobie ponad tysiąc lat.

Skąd więc pochodzi „Czerwony Kapturek”? Jamshid Tehrani z Durham University postanowił odpowiedzieć na to pytanie metodami filogenetycznymi – tymi samymi, których biologia używa do rekonstruowania drzew ewolucyjnych gatunków.
Folkloryści od dawna katalogują bajki świata według powtarzających się schematów fabularnych. Efektem tej pracy jest indeks ATU – zbiór ponad dwóch tysięcy tzw. typów międzynarodowych, czyli historii, które pojawiają się w podobnej formie w odległych od siebie kulturach.

Czerwony Kapturek to typ ATU 333. „Wilk i koźlęta” – bajka o wilku, który podszywa się pod matkę, żeby dostać się do jej dzieci – to typ ATU 123. Obie opowieści są spokrewnione, ale klasyfikowane jako odrębne, bo różnią się kluczowymi detalami. W ATU 333 ofiarą jest jedna dziewczynka atakowana w domu babci, w ATU 123 ofiarami jest grupa zwierzęcych dzieci atakowanych we własnym domu.

Problem pojawia się, gdy wychodzimy poza Europę. Indeks ATU został stworzony głównie w oparciu o tradycję europejską, więc kiedy folkloryści próbowali klasyfikować bajki z innych części świata, napotkali poważną trudność: niektóre spoza Europy mają jednocześnie cechy ATU 333 i ATU 123, nie pasując w pełni do żadnego z tych typów.

Weźmy wschodnioazjatycką bajkę o Babci-Tygrysicy, popularną w Japonii, Chinach i Korei. Nocny potwór podszywa się pod babcię i próbuje pożreć dzieci pozostawione same w domu – brzmi jak Czerwony Kapturek. Ale ofiarami jest grupa rodzeństwa atakowana we własnym domu, nie w domu babci – to cecha „Wilka i koźląt”. Kiedy dzieci słyszą odgłos pożerania najmłodszego rodzeństwa, przechytrzają potwora prosząc o wyjście do toalety – ten sam motyw ucieczki, który pojawia się w europejskiej „Historii babci”.

Podobny problem stwarza afrykańska bajka o dziewczynce atakowanej przez ogra naśladującego głos jej brata. Ofiara jest tu pojedynczą ludzką dziewczynką – jak w ATU 333 – ale jest atakowana we własnym domu, nie u babci – jak w ATU 123. W niektórych wersjach zostaje wycięta żywcem z brzucha potwora, co z kolei pojawia się w europejskich wariantach Czerwonego Kapturka.

Tradycyjne metody folklorystyki nie potrafiły rozstrzygnąć, do której rodziny te bajki należą – ani nawet czy są spokrewnione z europejską tradycją, czy powstały całkowicie niezależnie. 

Tehrani porównał 72 elementy fabularne w 58 wersjach bajki zebranych z 33 kultur: kim jest ofiara, kim złoczyńca, jak ten drugi się maskuje, czy ofiara ucieka czy zostaje pożarta, kto ją ewentualnie ratuje. Następnie zastosował trzy niezależne metody statystyczne, żeby ustalić, które wersje są sobie najbliższe. Miarą jakości dopasowania był tzw. indeks retencji, który w tym badaniu wyniósł 0,72 – wyżej niż średnia zarówno dla danych kulturowych, jak i biologicznych w podobnych analizach, co świadczy o tym, że bajki te naprawdę ewoluowały głównie przez dziedziczenie, a nie przez przypadkowe zapożyczenia.

Wyniki były zaskakująco spójne. ATU 333 i ATU 123 to rzeczywiście dwa odrębne typy – ich fabularne DNA przetrwało wieki ustnego przekazu w rozpoznawalnej formie. Afrykańskie bajki okazały się bliżej spokrewnione z „Wilkiem i koźlętami” niż z „Czerwonym Kapturkiem” – prawdopodobnie dotarły do Afryki przez handel lub kolonializm, a następnie rozwinęły się w lokalną tradycję tak trwałą, że przetrwała nawet wykorzenienie związane z handlem niewolnikami. Natomiast „Babcia-Tygrysica” to najprawdopodobniej hybryda, która powstała przez połączenie obu europejskich tradycji jeszcze przed XVII wiekiem.

Najwcześniejszą jej zapisaną wersję opublikował chiński pisarz Huang Zhijun na początku XVIII wieku, a jej analiza wskazuje na zapożyczenia z obu typów, choć nie zawiera elementów specyficznych wyłącznie dla wersji Perraulta.

Jak widać bajki, które uważamy za lokalne, potrafią nieść zakodowane dziedzictwo przez tysiące kilometrów i stulecia. Wystarczy wiedzieć, jak je czytać.

Artykuł Tehraniego znajdziecie w PLOS One.

O tym zaś, jak fascynujące – i nieoczywiste – treści można znaleźć w „Czerwonym Kapturku” świetnie opowiedział doktor Krzysztof Zajączkowski.

Czerwony Kapturek bajka klasyfikacja