Cienie na pergaminie. Kodeks H przemówił po piętnastu wiekach

Damianos Kasotakis

Jest rok 1217 lub 1218. Mnich imieniem Makariusz pracuje w bibliotece Megisti Lavra nad konserwacją starego rękopisu. To pochodzący z X wieku kodeks zawierający komentarz Grzegorza z Nyssy do Pieśni nad Pieśniami oraz komentarz Metrofanesa ze Smyrny do Księgi Koheleta. Makariusz to doświadczony bibliotekarz i introligator – wycina zniszczone wyklejki, skrobie okładziny, rozszywa składki, zszywa je na nowo i łączy blok tekstu z okładką. Jest jedną z centralnych postaci w historii Kodeksu H.

W pewnym momencie sięga po stos luźnych kart – resztek rękopisów, które poprzednie pokolenia mnichów uznały za zbyt zniszczone, by zachować je w całości. Wybiera dwie karty Kodeksu H. Jedna pochodzi z końca Listu do Tytusa, druga z kolofonu – końcowej noty rękopisu wspominającej bibliotekę Cezarei. Wkłada je między drewnianą okładkę a nowy pergamin wyklejki, gdzie mają służyć jako materiał wzmacniający. Dwie karty liczącego sobie wówczas ponad sześćset lat rękopisu stają się częścią innej księgi.

Kończąc pracę, Makariusz zapisuje na pierwszej stronie konserwowanego kodeksu – dużymi literami, w górnym i dolnym marginesie – że jest to trzydziesta czwarta księga na pierwszej półce, złożona przez mnicha Makariusza w roku 6726. To rok ery bizantyjskiej, system liczenia lat od stworzenia świata (Anno Mundi). Po przeliczeniu daje to rok 1217 lub 1218 naszej ery. Bibliotekarz dodaje też ostrzeżenie – kto zabierze tę księgę, niech ściągnie na siebie klątwy trzystu osiemnastu ojców Soboru Nicejskiego i świętego Atanazego.

Nie jest to jedyny przypadek, gdy Makariusz sięga po karty Kodeksu H. W kolejnych latach – a może i dekadach – pokolenia mnichów czynią to samo. Luźne karty wkładają do opraw kolejnych rękopisów. Kodeks H stopniowo znika, po dwie, cztery, sześć kart naraz, wchłonięty przez inne księgi.

Strona kodeksu z 2 Listem do Koryntian (2 Kor 10:10-14), © Early Manuscripts Electronic Library (EMEL), Monaster Megisti Lavra

To, co dzieje się następnie, jest historią o tym, jak manuskrypty – a wraz z nimi historia, kultura i wiedza – przemieszczają się przez Europę w epoce nowożytnej.

Pierwsze karty Kodeksu H opuszczają Athos po roku 1586. Trafiają do Turynu jako wyklejki w tylnej części XII-wiecznego rękopisu zawierającego katenę (zestawienie komentarzy) do Psalmów. Rękopis ten należał do Gabriela Severusa, prawosławnego teologa, bibliofila i kolekcjonera, który skupował rękopisy podczas swoich podróży po wschodnim Śródziemnomorzu. Severus umiera w 1616 roku, a w 1628 lub 1629 jego bibliotekę nabywa Karol Emanuel I, książę Sabaudii. W ten sposób dwie karty Kodeksu H – z czego nikt nie zdaje sobie sprawy – wędrują do Biblioteki Królewskiej w Turynie, gdzie pozostają do dziś.

Około 25 lat później, w 1653 roku, rosyjski mnich Arsenij Suchanow zostaje wysłany przez patriarchę Nikona na Athos z misją pozyskania rękopisów dla synodu w Moskwie. Wraca z ponad pięciuset rękopisami,  wśród nich jest XII-wieczny kodeks katechez Grzegorza z Nazjanzu, którego oprawy kryją dwie karty Kodeksu H.

Mniej więcej w tym samym czasie Atanazy Retor – cypryjski ksiądz, agent Pierre'a Séguiera, możnowładcy i kanclerza Francji – dostaje się na Athos dzięki dyplomatycznej pomocy osmańskiej i wraca ze stu pięćdziesięcioma rękopisami. Do opraw kilku z nich wykorzystano karty Kodeksu H. Rękopisy te tworzą trzon kolekcji Coislin, przechowanej w opactwie Saint-Germain-des-Prés w Paryżu. Około 1715 roku Bernard de Montfaucon, katalogując tę kolekcję, wydobywa z opraw czternaście kart Kodeksu H i nadaje im wspólną sygnaturę Coislin 202. To pierwsze naukowe odkrycie Kodeksu H.

W czasach Rewolucji Francuskiej urzędnik rosyjskiej ambasady i namiętny bibliofil Piotr Dubrovsky nabywa lub kradnie dwie karty Coislin 202 z opactwa Saint-Germain-des-Prés. Trafiają one do Sankt Petersburga.

W XIX wieku Góra Athos staje się celem wypraw rosyjskich uczonych-pielgrzymów, finansowanych przez cara i Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Porfiriusz Uspienskij zabiera z Athos kolejną kartę Kodeksu H. Pisze o sobie jako o ratowniku bezcennych zabytków z rąk „nieuczonych mnichów”. Mnisi z Athos mają go za złodzieja, jego własna korespondencja, zachowana w Petersburgu, zawiera listy z Athos z żądaniami zwrotu skradzionych przedmiotów. To zresztą nie jedyny bezcenny zabytek piśmiennictwa, który został przywieziony przez Uspienskiego do Rosji w niejasnych okolicznościach.

Francuz Emmanuel Miller, filolog, podróżuje na Athos w 1863 roku na koszt Napoleona III. Zabiera stamtąd luźne karty i stare wyklejki. W swoich pamiętnikach narzeka na jedzenie i robactwo, charakteryzuje mnichów jako „ignorantów i barbarzyńców” co, jak zauważają Allen i Fowler, jest klasycznym przykładem retoryki legitymizującej wywóz dziedzictwa kulturowego. Dziesięć kart Kodeksu H trafia do Paryża jako część jego kolekcji, przekazanej Bibliothèque nationale po jego śmierci.

Louis Duchesne, podróżując po Athos w latach 1875–1876, sporządza transkrypcje dziewięciu kart Kodeksu H, które pozostają jeszcze w Wielkiej Ławrze. Jedna z tych kart pojawia się następnie w Paryżu – najprostsza hipoteza jest taka, że Duchesne zabrał ją ze sobą i przekazał bibliotece.

Ta sama co wcześniej strona kodeksu z 2 Listem do Koryntian (2 Kor 10:10-14). Tutaj została odwrócona, by odczytać odbity tekst,
© Early Manuscripts Electronic Library (EMEL), Monaster Megisti Lavra

Kapustin, Siewiasjanow, kolejni rosyjscy podróżnicy – każdy zabiera po kilka kart, każdy w okolicznościach, które nigdy nie zostają w pełni wyjaśnione, bo nikt nie ma interesu w szczegółowym dokumentowaniu transakcji, które balansują na granicy prawa i etyki.

Pod koniec XIX wieku Kodeks H jest rozproszony po siedmiu instytucjach w sześciu miastach: Paryżu, Turynie, Kijowie, Moskwie (dwie instytucje), Sankt Petersburgu i Megisti Lavra. Osiem kart pozostało w bibliotece monasteru jako część luźnego zbioru kart z porozdzielanych rękopisów.

Kodeks H Garrick Allen Biblia listy św. Paweł pergamin atrament