Deepfake – jedno z największych zagrożeń w internecie

Tom Kotov, Unsplash

Sprawdź, dlaczego eksperci ostrzegają, że deepfake’i są groźniejsze niż klasyczny ransomware i dowiedz się, jak się chronić przed próbami manipulacji.

Deepfake to nagranie dźwiękowe lub film wideo wygenerowane po części albo w całości przez sztuczną inteligencję. Ma wiernie naśladować czyjś wygląd, głos i sposób zachowania, aby zmylić odbiorcę i nakłonić go do określonych zachowań lub zmiany sposobu myślenia.
Nowoczesne modele AI potrafią stworzyć realistyczne nagranie osoby na podstawie zaledwie kilku zdjęć i kilkunastu sekund audio, a narzędzia do tego typu manipulacji stały się masowo dostępne dla każdego.
Największym zagrożeniem, jakie niesie ze sobą deepfake jest zatarcie granicy między prawdą a fałszem. Deepfake’i nie są już tylko zabawnymi filtrami lub memami, ale narzędziem precyzyjnej manipulacji: można z ich pomocą włożyć nieprawdziwe słowa w usta polityka, CEO czy członka rodziny i wykorzystać to do oszustwa.

 

Gdzie cyberprzestępcy wykorzystują deepfake’i?

Deepfake’i nie są już wyłącznie internetową zabawą i przeniosły się do wielu obszarów życia codziennego. Coraz częściej wykorzystuje się je w oszustwach finansowych i korporacyjnych. Przestępcy tworzą wideo lub nagrania głosowe, w których podszywają się pod prezesa, dyrektora finansowego czy ważnego klienta i naciskają na pilny przelew lub zmianę numeru konta. Takie ataki bywają kontynuacją klasycznego phishingu i inżynierii społecznej.
Poza tym deepfake’i zaczynają pojawiać się w kampaniach dezinformacyjnych, na przykład jako dowód na rzekome słowa polityka czy eksperta, który w ogóle ich nie wypowiedział. Można też wykorzystać je do szantażu i dyskredytacji, tworząc kompromitujące nagrania osób publicznych, liderów firm czy zwykłych użytkowników.
Szczególnie niebezpieczne są scenariusze, w których deepfake pomaga obejść zdalne procesy weryfikacji tożsamości: np. wideo użyte w procedurze weryfikacyjnej albo syntetyczny głos podczas rozmów z bankiem lub obsługą klienta. Według prognoz na 2026 rok takie oszustwa mają należeć do największych zagrożeń dla firm.

 

Dlaczego deepfake’i stają się groźniejsze niż ransomware?

Ransomware jest dobrze znanym zagrożeniem. Polega na włamaniu się do systemu ofiary, zaszyfrowania jego danych, a następnie wysłanie żądania okupu i sparaliżowanie pracy firmy. Mimo że to poważny problem, scenariusz jest stosunkowo jasny i przewidywalny, a organizacje uczą się tworzyć kopie zapasowe danych i opracowują procedury odtwarzania systemów.
Deepfake uderza w coś zupełnie innego – w zaufanie. Gdy raz okaże się, że nagranie szefa było fałszywe, pracownicy zaczynają kwestionować także prawdziwe komunikaty. Jeśli wyborcy zobaczą serię zmanipulowanych materiałów z udziałem polityków, mogą przestać wierzyć w autentyczność treści, które zobaczą później. To ryzyko długofalowego spadku zaufania, które w praktyce może mieć większe konsekwencje niż jednorazowy incydent z ransomware.
Kolejny problem to skala. Generatywna AI pozwala tworzyć setki wariantów deepfake’ów w krótkim czasie, testować różne wersje ataku i automatycznie je poprawiać, jeśli pierwsza próba się nie powiedzie. Tak działające kampanie nie przypominają już pojedynczych, ręcznie przygotowanych oszustw, ale raczej masowe fabryki fałszywych treści.
Co gorsza, deepfake’i łatwo łączą się z innymi formami ataku. Mogą stać się pierwszym krokiem do ransomware – np. fałszywe wideo przekonuje kogoś do otwarcia zainfekowanego załącznika lub podania danych logowania.

 

Co na to branża cyberbezpieczeństwa?

W analizach zagrożeń na 2025 i 2026 rok firma NordVPN zwraca uwagę, że główne ryzyko dla użytkowników internetu coraz wyraźniej przesuwa się w stronę ataków z wykorzystaniem AI, w tym deepfake’ów. Nie chodzi tu tylko o pojedyncze oszustwa, ale o zautomatyzowane kampanie, które łączą phishing, podszywanie się pod czyjąś tożsamość i manipulację treścią.
Branża VPN reaguje na to w kilku obszarach:

  • rozbudowuje moduły do blokowania złośliwych stron,
  • filtruje phishing,
  • monitoruje wycieki danych,
  • pracuje nad wykrywaniem podejrzanych linków, zanim użytkownik je otworzy.

Celem jest ograniczenie liczby sytuacji, w których ofiara w ogóle wejdzie w kontakt z deepfake’owym materiałem lub zainicjuje dalszą interakcję z przestępcą.
Eksperci podkreślają też rolę edukacji. Świadomość tego, jak wyglądają scenariusze deepfake’owych ataków, oraz prostych zasad drugiego kanału weryfikacji (np. natychmiastowy telefon do danej osoby po otrzymaniu podejrzanej wiadomości) staje się podstawą higieny cyfrowej, podobnie jak kiedyś zasada „nie otwieraj załączników z nieznanego źródła”.

 

Użytkownicy nie są bezbronni

Osoby prywatne nie muszą zostać ekspertami od cyberbezpieczeństwa, żeby lepiej chronić się przed deepfake’ami. Przede wszystkim warto ograniczać ilość udostępnianych publicznie zdjęć i nagrań głosu w mediach społecznościowych, ostrożnie podchodzić do sensacyjnych filmów w sieci i zawsze weryfikować ważne, jednak podejrzanie brzmiące prośby od znajomych innym kanałem, np. dzwoniąc do nich bezpośrednio. Zaleca się też korzystanie z narzędzi zwiększających prywatność i filtrowanie podejrzanych stron, bo często to właśnie one są pierwszym krokiem do kontaktu z fałszywą treścią.

 

Rola VPN i prywatności w świecie deepfake’ów

Samo narzędzie VPN nie powstrzyma Cię od obejrzenia filmu czy wysłuchania nagrania audio, które już krąży w sieci, ale może ograniczyć ilość danych, na których będą bazować przestępcy w przyszłości. Im mniej informacji o Twojej aktywności, lokalizacji i historii przeglądania jest przypisanych do konkretnego adresu IP, tym trudniej zbudować precyzyjny profil i dopasować pod Ciebie przekonujący scenariusz ataku.
Nowoczesne usługi bezpieczeństwa online łączą szyfrowanie ruchu z dodatkowymi funkcjami, takimi jak blokowanie złośliwych domen, skryptów śledzących, podejrzanych reklam czy stron znanych z phishingu. Dla użytkownika oznacza to, że pełna ocena oferty nie powinna opierać się tylko na tym, jaka jest aktualna za VPN cena i ile serwerów ma w katalogu, ale także jakie mechanizmy ochronne dostawca dostarcza w pakiecie.
W praktyce to właśnie połączenie kilku elementów: rozsądnych procedur w firmie, edukacji pracowników, świadomego korzystania z sieci i narzędzi dbających o prywatność zwiększa szansę, że deepfake nie stanie się początkiem kosztownego kryzysu, lecz sygnałem ostrzegawczym, który uda się wychwycić na czas.

deepfake VPN cyberprzestępcy