Komunikujący się z ptakami ludzie wykształcili różne „dialekty”

| Humanistyka
Postaw mi kawę na buycoffee.to
David Lloyd-Jones, Dominic Cram

Ludzie w północnym Mozambiku wykształcili regionalne „dialekty” do komunikowania się z... ptakami. Badania, przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Kapsztadzie pokazują, w jak niezwykły sposób mogą różnicować się ludzkie języki. A komunikacja pomiędzy miejscową ludnością, a miodowodami dużymi (Indicator indicator), to jeden z niewielu znanych przykładów dwustronnej komunikacji pomiędzy człowiekiem a dzikimi zwierzętami.

Nie od dzisiaj wiadomo, że miodowody współpracują z ludźmi, by wspólnymi siłami dobrać się do gniazda dzikich pszczół. Jakiś czas temu opisywaliśmy fascynujące badania, z których wynikało, że człowiek nie jest jedynym ssakiem, z którym ptaki współpracują. Cytowaliśmy wówczas profesor Claire Spottiswoode z Uniwersytetu w Cambridge, która informowała, że miodowód mówi do człowieka, a człowiek mu odpowiada. Prowadzą konwersację w drodze do gniazda. Teraz uczeni z Kapsztadu zbadali tę komunikację i odkryli, że u ludzi pojawiły się lokalne dialekty do komunikacji z ptakami.

W ramach współpracy ptaki prowadzą ludzi do pszczelich gniazd, po tym, jak ludzie je splądrują, miodowody korzystają z resztek wosku. Obie strony odnoszą korzyści. Naukowcy nagrali rozmowy, jakie prowadziło 131 poszukiwaczy miodu z ptakami. Ludzie to mieszkańcy 13 wiosek z Reserva Especial do Niassa. Na obszarze 42 000 km2 w 47 wioskach mieszka tam około 67 000 ludzi. Są to głównie przedstawiciele ludu Yao, ale także Macua i Matambwe, dla których miód – a zatem i relacja z miodowodami – stanowią niezwykle ważną część gospodarki. Średnia odległość pomiędzy wioskami, z których pochodzili zbieracze miodu biorący udział w badaniu, wynosiła 120 kilometrów. Naukowcy analizowali zarówno zawołania, za pomocą których ludzie przyciągają miodowody z dużej i mniejszej odległości, dając im znak, że chcą wybrać się na wspólną wyprawę, jak i dźwięki koordynacyjne, wydawane przez ludzi, gdy podążają za znajdującym się niedaleko ptakiem.

Badacze zauważyli, że wydawane przez ludzi dźwięki wykazują zróżnicowanie regionalne, a w im większej odległości od siebie mieszkają łowcy miodu, tym większa jest różnica. Co ważne, czynniki środowiskowe, jak na przykład akustyka otoczenia, nie wyjaśniają tych różnic. Ponadto zbieracze miodu, którzy przeprowadzili się do innej społeczności, zaczynają wykorzystywać jej „dialekt” do komunikacji z ptakami.

Te regionalne wzorce przestrzenne różnicują się w sposób, który jest niezwykle podobny do ludzkich dialektów. To sugeruje, że na zróżnicowanie wpływają raczej czynniki kulturowe, a nie środowiskowe, mówi główna autorka badań, doktor Jessica Van der Wal z FitzPatrick Institute of African Ornithology.

Pomimo istnienia lokalnych „dialektów”, współpraca między ptakami a ludźmi przebiega bez zakłóceń, chociaż ptaki zdają się reagować silniej na sygnały znane im z ich „regionu kulturowego”. Zdaniem profesor Spottiswoode wskazuje to, że ptaki uczą się ludzkich „dialektów”, dopasowują do nich, co sugeruje, że na poziomie międzygatunkowym dochodzi do wspólnego tworzenia systemu komunikacyjnego.

Wyniki badań zostały opublikowane w piśmie People and Nature Brytyjskiego Towarzystwa Ekologicznego.

miodowód duży ludzie człowiek Mozambik komunikacja ptak dialekt